Radni nie chcą oddać ziemi. Akademia Legii dalej od Sulejówka?

Jesteśmy zainteresowani ofertą Legii, ale nie na takich warunkach - mówi burmistrz Arkadiusz Śliwa. - Zapuszczony las zamienimy w publiczny, uporządkowany park - przekonuje Dariusz Mioduski.


Mistrzowie Polski chcieliby w Sulejówku wybudować ośrodek treningowy z siedmioma boiskami. Dla radnych Sulejówka to za mało. W poniedziałek burmistrz Arkadiusz Śliwa dostał opinię komisji finansów, która sprzeciwiła się powstaniu Akademii Piłkarskiej Legii.

O powstaniu centrum treningowego radni mieli dyskutować w czwartek, ale sprawa nie została wpisana w porządek obrad. - Skoro Komisja uznała, że propozycja Legii jest niesatysfakcjonująca, to nie ma nad czym debatować - przyznaje Śliwa. - Nadal jesteśmy zainteresowani ofertą mistrzów Polski, ale nie na takich warunkach jak dotychczas. Radni chcą wydzierżawić ziemię, a nie oddać ją w użytkowanie wieczyste - tłumaczy burmistrz.

Legia ma nadzieję, że dostanie tereny wokół stadionu Victorii w użytkowanie wieczyste (około 100 tysięcy zł rocznie), o płaceniu za dzierżawę nie chce słyszeć. I nie chodzi o oszczędności - klub jest w stanie wybudować ośrodek za 40 mln zł tylko dzięki kredytowi bankowemu, który dostanie jedynie przy umowie użytkowania wieczystego.

W Sulejówku obawiają się jednak, że w momencie np. niewywiązywania się z płatności kredytów i upadłości Akademii teren obciążony hipotekami wróci do miasta. - Dla Sulejówka to nie jest ryzykowna inwestycja - przekonuje Mioduski. - Według umowy, jeśli z jakichś powodów przez 18 miesięcy nie uda nam się zrealizować projektu, to oddamy miastu tereny w takim samym stanie, jak je dostaliśmy.

- Nie jesteśmy w stanie tej inwestycji zrealizować inaczej. To musi być współpraca partnerska, oparta na wzajemnym zaufaniu i zrozumieniu. Akademia Legii to nie jest projekt komercyjny, tylko w znacznej mierze społeczny - dodaje właściciel Legii.

Okazuje się, że do inwestycji nie do końca przekonani są też mieszkańcy. - Dostałem ostatnio mail od starszej pani, która uważa, że w tym miejscu powinien znajdować się park, a nie zamknięty ośrodek piłkarski - mówi Śliwa.

Co na to Legia? - Nie zbudujemy twierdzy. Obiekty sportowe i rekreacyjne chcemy udostępniać mieszkańcom. Zapuszczony, dziki las zamienić w publiczny, uporządkowany park. Mieszkańcy Sulejówka powinni zdawać sobie sprawę, że na tym terenie nie powstanie nic innego. Są to tereny z przeznaczeniem na rekreację, więc nie ma praktycznie żadnych szans na pozyskanie innego inwestora - tłumaczy Mioduski, który zapowiada też wybudowanie m.in. ogólnodostępnego orlika, placu zabaw, alejek i ścieżki zdrowia.

Mistrzom Polski zależy na szybkim rozpoczęciu budowy, tak by otworzyć Akademię w 2016 r., na obchody stulecia klubu. Legia negocjuje z władzami Sulejówka od kilku miesięcy, przygotowała projekt, ale sprawa stanęła w miejscu.

- Rozumiem, że w listopadzie mamy wybory samorządowe i politycy są skupieni na czymś innym, ale to okazja do pokazania, że projekt, który jest dobry dla mieszkańców, może być wspierany ponad politycznymi podziałami. Nie możemy czekać z decyzją aż do wyborów - uważa Mioduski.

Akademia jest oczkiem w głowie kolejnych właścicieli i prezesów Legii, ale od 14 lat młodzi piłkarze trenują na jednym boisku przy ulicy Łazienkowskiej. Czy w końcu to się zmieni? Jeśli ośrodek treningowy nie powstanie w Sulejówku, klub zapowiada, że zbuduje go w innym miejscu. W czerwcu w grę wchodziły Lesznowola i Stare Babice.

- Ostatnio dostaliśmy kilka bardzo poważnych propozycji od okołowarszawskich gmin, które zapraszają Akademię Legii, rozumiejąc, że jest to dla nich olbrzymia szansa - mówi Mioduski.

- Dla nas wciąż wiele argumentów przemawia za Sulejówkiem, bo łączą nas z tym miastem więź historyczna i dobre doświadczenia. Jeśli jednak nie porozumiemy się z radnymi, to nasza druga drużyna się stamtąd wyprowadzi. Sulejówek nie tylko będzie musiał pokrywać kilkumilionowe koszty utrzymania stadionu Victorii, ale też straci główne źródło wpływów. Mamy jednak nadzieję, że tak się nie stanie i interes publiczny okaże się ważniejszy od interesów partyjnych - kończy właściciel Legii.