Z nimi Legia zagra w czwartek w Lidze Europy: Zgrana ekipa z Lokeren

Gwiazdą Lokeren jest 22-letni ofensywny pomocnik Hans Vanaken. - Jest bardzo młody, ale już dosyć doświadczony, dobrze podaje, ma świetny przegląd pola - opisuje go dziennikarz ?Het Nieuwsblad?. To jego najbardziej muszą się obawiać piłkarze Legii, którzy w czwartek zmierzą się z Lokeren w Lidze Europy. Relacja na żywo od 21:05 na Zczuba.pl


Na inaugurację rozgrywek w Lidze Europy Legia w czwartek podejmie na własnym stadionie belgijski klub KSC Lokeren. Nie jest tak znany i utytułowany jak Anderlecht Bruksela czy FC Brugge, ale to nie znaczy, że będzie łatwym przeciwnikiem.

Lokeren od pewnego czasu jest na fali wznoszącej, stara się być co roku w pierwszej szóstce, która po fazie zasadniczej bije się o tytuł mistrzowski i miejsce w europejskich pucharach. Na razie tytułu mistrza Belgii na koncie nie ma, ale w ciągu trzech ostatnich sezonów dwukrotnie wywalczyła krajowy puchar. Po wyeliminowaniu angielskiego Hull w czwartej rundzie eliminacyjnej Lokeren zagra w fazie grupowej Ligi Europy, w tej samej grupie co Legia.

Zatrzymać w klubie najlepszych

Prezesem klubu z 40-tysięcznego Lokeren jest jeden z najbogatszych Belgów Roger Lambrecht, który majątek zbił na handlu oponami samochodowymi - posiada sieć sklepów i warsztatów samochodowych Q-Team. Zależy mu na tym, aby zespołu nie osłabiać, i stara się zatrzymywać w klubie najlepszych zawodników. Przed sezonem odszedł tylko jeden zawodnik, najlepszy snajper klubu i król strzelców całej ligi Hamdi Harbaoui. Tunezyjczyk podpisał kontrakt z katarską drużyną Qatar Sports Club.

- Przykładem na to, że prezesowi zależy na utrzymaniu składu, jest historia niedoszłego transferu Hansa Vanakena. Lokalny rywal FC Brugge dawał latem za 22-letniego ofensywnego pomocnika cztery miliony euro, ale prezes postawił zaporową cenę, zażądał ośmiu milionów i zawodnika nie stracił - opisuje dziennikarz belgijskiej gazety "Het Nieuwsblad" Walter Wauters.

Prezes zatrzymał w klubie również trenera Petera Maesa, którego chciał u siebie zatrudnić Racing Genk. - Maes pracuje w Lokeren już ponad cztery lata. Kiedyś był bramkarzem, grał długo w Anderlechcie, ale głównie jako zmiennik. Potem został trenerem. Znany jest z tego, że bardzo dobrze potrafi zmotywować piłkarzy, widać to podczas meczu, kiedy krzyczy od pierwszej do ostatniej minuty - opisuje Wauters.

Zdaniem belgijskiego dziennikarza prezes ma długofalową wizję rozwoju klubu i stawia nie tylko na piłkarzy, ale też na infrastrukturę. Klub rozbudował obiekt, na którym rozgrywa swoje mecze, czyli Daknamstadion. Mecze ligowe może obserwować 12 tysięcy widzów, na spotkania Ligi Europy, na które można sprzedawać bilety tylko na miejsca siedzące, może maksymalnie przyjść osiem tysięcy kibiców.

Powrót do futbolu z Himalajów

Jakie są mocne strony drużyny, która przyleci na czwartkowy mecz do Warszawy? - Stały skład, który jest zgrany od kilku lat i dobrze się rozumie. Zespół ma bardzo dobrego i doświadczonego bramkarza. 35-letni Copa pochodzi z Wybrzeża Kości Słoniowej i broni w Lokeren od siedmiu lat. Ostatnio co prawda lepiej spisywał się Belg Davino Verhulst i to on od początku sezonu stał w bramce w ekstraklasie i Lidze Europy, ale jest kontuzjowany i Copa wrócił do pierwszego składu - mówi Wauters.

Najlepszym zawodnikiem Lokeren jest wspomniany 22-letni Vanaken, który najpierw błyszczał w drugoligowym Lommel. Pozyskany rok temu przez Lokeren miał bardzo dobry ubiegły sezon - strzelił 11 goli, miał 11 asyst. Branżowy serwis Transfermarkt.de wycenia go już na 5 milionów euro - to zdecydowanie najdroższy gracz w tej chwili w tym belgijskim klubie. Vanaken gra na pozycji ofensywnego środkowego pomocnika. - Jest bardzo młody, ale już dosyć doświadczony, dobrze podaje, ma świetny przegląd pola - opisuje go dziennikarz "Het Nieuwsblad".

Na drugim miejscu wymienia niespełna 22-letniego środkowego obrońcę, Duńczyka Alexandra Scholza (wycenianego na 3 miliony euro) i mówi o nim: - To bardzo ciekawy chłopak. Kiedyś zrezygnował w ogóle z piłki nożnej i przez ponad rok podróżował dookoła świata, ale podobno gdzieś w Himalajach doszedł do wniosku, że jednak chce zawodowo grać w piłkę, i wrócił do futbolu.

Każdy ma szansę na awans

Legioniści będą musieli uważać na 26--letniego brazylijskiego napastnika Dutrę Juniora. Co prawda nie zagrał w niedzielnym meczu ligowym z KV Kortrijk, ponieważ narzeka na drobny uraz mięśnia dwugłowego uda, ale był oszczędzany właśnie na mecz z Legią. W składzie zastąpił go Senegalczyk Mbaye Leye.

Kolejne nazwisko do zapamiętania to urodzony w Demokratycznej Republice Konga 24-letni lewoskrzydłowy Nill De Pauw. Ostatnio brakowało mu skuteczności, ale w niedzielnym meczu z Kortrijk strzelił dwa gole (jednego dołożył Vanaken, a Lokeren wygrało 3:2) i być może się przełamał.

Jak twierdzi Wauters, trener Maes preferuje ustawienie 4-3-3 i tak typuje przypuszczalny skład na czwartkowe spotkanie: Copa - Georgios Galitsios, Mijat Maric, Alexander Scholz, Denis Odoi - Killian Overmeire, Hans Vanaken, Koen Persoons - Jordan Remacle, Dutra Junior, Nill De Pauw.

Kto będzie faworytem w grupie L, gdzie oprócz Legii i Lokeren grają też turecki Trabzonspor i ukraiński Metalist Charków? - Szczerze mówiąc, nie wiem, jak gra Legia. Grupa jest bardzo wyrównana i wydaje mi się, że każda drużyna ma szansę na awans - ocenia Wauters.