Sport.pl

Priorytety rezerw Legii. Ważniejszy wynik czy przygotowanie piłkarzy do gry w pierwszym składzie?

- Nienawidzę przegrywać i to się nigdy nie zmieni - mówi Jacek Magiera. - W III lidze to nie wynik jest najważniejszy - tłumaczy Bogusław Leśnodorski.


Rezerwy Legii drugi sezon w III lidze zaczęły słabo. Trzy porażki, remis i jedna wygrana - to bilans drużyny Jacka Magiery, która jutro zagra na wyjeździe z WKS Wieluń. - Moi zawodnicy są rozbici i to widać. Chciałbym, aby w najbliższym czasie tę swoją złość potrafili przełożyć na boisko. W III lidze nie mogą grać grzeczni chłopcy - mówi trener rezerw.

Kiedy przed rundą wiosenną poprzedniego sezonu Magiera obejmował zespół rezerw, cel był jasny. W klubie podkreślano, że nadrzędną rolą drugiej drużyny jest przygotowanie zawodników do gry w pierwszym zespole. Nikt nie ukrywał jednak, że równie istotny będzie awans do II ligi.

Początek poprzedniej rundy pokazał, że zawodników na niego stać. Zespół zaczął od sześciu wygranych i był liderem. Później przyszło jednak załamanie formy i dołek, z którego piłkarze nie potrafili się wygrzebać. W 11 kolejnych spotkaniach wygrali tylko czterokrotnie, ligę zakończyli na trzecim miejscu.

Z nowym sezonem przyszły nowe nadzieje, ale i nowe kłopoty. W pięciu pierwszych meczach rezerwy wygrały tylko raz. Z Bronią Radom (3:1), kiedy zespół był wzmocniony doświadczonymi zawodnikami z pierwszej drużyny: Igorem Lewczukiem i Arkadiuszem Piechem.

- Granie w III lidze od początku nas nie zadowalało, woleliśmy grać w II, ale realia są, jakie są. Na pierwsze podsumowania czas przyjdzie w grudniu - mówi prezes Legii Bogusław Leśnodorski.

Roszady w składzie

Przyczyną słabych rezultatów na pewno jest to, że latem doszło do wielu ruchów transferowych, które wpłynęły na kadrę rezerw. Na obóz do Gniewina pojechali: kapitan zespołu Bartłomiej Kalinkowski, Adam Ryczkowski, Robert Bartczak i Mateusz Wieteska. Po zgrupowaniu wszyscy na stałe zostali włączeni do pierwszego zespołu. Henning Berg sięgnął też po Łukasza Monetę, który w poprzednim sezonie rozegrał 27 spotkań w III lidze.

To nie koniec, bo z klubu odeszli też brazylijski stoper Alan (koniec wypożyczenia) i napastnicy, którzy w poprzednim sezonie zdobyli razem 18 bramek - Michał Efir (sprzedany do Ruchu Chorzów) i Jakub Arak (wypożyczony do Zagłębia Sosnowiec).

- Te częste zmiany w składzie rozwalają pracę nad schematami - nie ukrywa Magiera. I tłumaczy: - W miejsce tych piłkarzy, którzy już się sprawdzili, nie bierzemy zawodników doświadczonych, tylko z dołu, z Akademii. Myślę jednak, że prędzej czy później dojdziemy do tego, że w rezerwach będą grali też zawodnicy kończący karierę. Tacy, którzy są przewidziani do pracy w klubie, będą przekazywali młodym doświadczenie, a sami zaliczą płynne przejście z roli piłkarza do np. trenera.

Na taki rozwój wypadków trzeba będzie poczekać przynajmniej do końca sezonu.

Poligon doświadczalny

Problemem rezerw jest brak stałej kadry na treningach, co widać też w meczach. Tylko 20-letni Norbert Misiak wystąpił we wszystkich pięciu spotkaniach w tym sezonie. - To nie jest żalenie się, tylko stwierdzenie faktów. W poniedziałek na treningu miałem 10 zawodników - mówi Magiera. - Trudno mówić o zbudowaniu silnej drużyny ze stabilnym kręgosłupem w III lidze. Nasi zawodnicy co chwila są w rozjazdach. Niedawno mieliśmy Puchar Syrenki, teraz mecze reprezentacji. Za chwilę jak wrócą rozgrywki ligowe, to też część piłkarzy wzmocni pierwszą drużynę - uzupełnia Leśnodorski.

Drużynie brakuje doświadczenia i widać to w liczbach. W poprzednim sezonie średnia wieku legionistów grających w III lidze wynosiła 19 lat, a ich rywali - 26. - Gdybyśmy każdego z moich zawodników wstawili do zespołu z wyższej ligi, byłoby im łatwiej. Jeśli jednak zlepimy tę drużynę w całość i odpowiedzialność rozmywa się na tak wiele młodych osób, to jest już dużo gorzej - mówi Magiera.

- Na dobrą sprawę ci zawodnicy dopiero pierwszy albo drugi sezon grają w seniorskiej piłce. To dla nich poligon doświadczalny. Nie mają jeszcze na tyle cwaniactwa, aby rywalizować z piłkarzami, którzy często mają po kilkadziesiąt występów w ekstraklasie - dodaje.

I podaje przykład: - W ostatnim meczu Legii w Centralnej Lidze Juniorów zagrało siedmiu moich zawodników. Co się działo? Jak ktoś był na tym spotkaniu, to widział przepaść. Pięć goli wbitych Wiśle to najmniejszy wymiar kary.

- Doświadczenia nie kupisz w sklepie. Jakbyś przeszedł od razu z trzeciej do szóstej klasy, to tabliczki mnożenia będzie brakowało. Tak samo jest w piłce. Spójrzmy na Michała Żyrę, którego wszyscy jeszcze rok temu wysyłali do Żyrardowianki. Miał jeden mecz dobry i cztery słabe. Brakowało mu stabilizacji formy, pewności i doświadczenia. W tym sezonie przyszedł w końcu ten moment, gdy zrobił ten decydujący krok do przodu, na który zawsze pozwalały mu umiejętności, a teraz pozwoliło też doświadczenie.

"Jedynka" najważniejsza

Jeśli nie wyniki, to co jest priorytetem drużyny, która nie może grać stabilnym składem? Na Łazienkowskiej każdy jest świadomy, że wszystko podporządkowane jest pierwszemu zespołowi. Taka po prostu jest rola drugiej drużyny. - Priorytetem jest to, aby ci zawodnicy za jakiś czas byli gotowi grać wyżej. Cieszy mnie, jak widzę, że w pierwszej drużynie z powodzeniem radzą sobie Wieteska czy Kalinkowski. Że na wypożyczeniu w drugoligowym Zagłębiu Sosnowiec gole strzela Arak - mówi Magiera.

Nie wiadomo, na którym miejscu rezerwy Legii zakończą sezon w III lidze, ale nie to jest istotne. - W III lidze to nie wynik jest najważniejszy - dodaje Leśnodorski.

- Nienawidzę przegrywać i to się nie zmieni. Po porażce w Kleszczowie [0:2] dwa dni chodziłem wściekły. Ale dla mnie jako trenera młodzieżowców ważniejsze od mojej wściekłości jest, żeby każdy z piłkarzy robił postęp. Ja nie boję się odpowiedzialności za wyniki. Wiem, co mam robić i jak pracować z tymi chłopakami, żeby osiągali korzyści. Cały czas powtarzam im, że w III lidze błędy mogą popełniać, ale w ekstraklasie już nie. Tam marginesu nie ma - kończy Magiera.

Więcej o: