Pierwsza wyjazdowa porażka Legii Henninga Berga. Słabi mistrzowie Polski gorsi od Podbeskidzia

Legia Warszawa przegrała 1:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała w meczu siódmej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Bramki dla gospodarzy zdobyli Anton Sloboda i Maciej Korzym, a jedyne trafienie dla mistrzów Polski zanotował Orlando Sa.


W porównaniu do czwartkowego meczu w czwartej rundzie eliminacji Ligi Europy przeciwko FK Aktobe, trener Legii Henning Berg dokonał pięciu zmian w wyjściowym składzie. Od pierwszej minuty Norweg postawił m.in. na 21-letniego Mateusz Szwocha. W wyjściowym składzie znalazło się również miejsce dla Bartosza Bereszyńskiego, Jakuba Koseckiego, Marka Saganowskiego oraz Orlando Sa, którzy spotkanie z Kazachami rozpoczęli na ławce rezerwowych.

Mecz z Podbeskidziem dla mistrzów Polski rozpoczął się fatalnie. W środku pola piłkę stracił Saganowski, a ta trafiła do lewego skrzydła, gdzie znalazł się Maciej Korzym. Były piłkarz Legii dośrodkował w pole karne, a po beznadziejnym kiksie Ivicy Vrdoljaka futbolówka spadła pod nogi Antona Slobody. Słowak zdecydował się na strzał z 16 metrów i po nie najlepszej interwencji Duszana Kuciaka gospodarze w ósmej minucie wyszli na prowadzenie.

Po stracie gola warszawianie ruszyli do ataku. Z prawej strony z rzutu wolnego dośrodkowywał Tomasz Brzyski, a groźne uderzenie głową oddał Dossa Junior. W bramce świetnie spisał się Michal Pesković, ale nawet gdyby strzał Cypryjczyka znalazł się w siatce, to nie zostałby uznany. Środkowy obrońca Legii znajdował się bowiem na spalonym. Osiem minut później doszło niemal do kopii tej sytuacji. Ponownie dośrodkowywał Brzyski, uderzał Junior i interweniował Pesković. Raz jeszcze warszawski stoper znajdował się jednak na spalonym.

Ataki podopiecznych Berga dały efekt w 25 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego najsprytniejszy w polu karnym bielszczan okazał się Sa, który strzałem głową nie dał szans Peskoviciowi.

Legia napierała, szukała szans do strzelenia drugiej bramki, ale to gospodarze ponownie wyszli na prowadzenie. Po złym wybiciu głową przez Bereszyńskiego do piłki dopadł Korzym. Były zawodnik warszawskiego klubu bez większego zastanowienia zdecydował się na mocny strzał, który nieoczekiwanie znalazł się w siatce. Nieoczekiwanie, bo po raz drugi przy straconym golu nie popisał się Kuciak. Słowak, choć miał piłkę na rękach, to nie uratował zespołu przed utratą gola.

Mistrzowie Polski jeszcze przed przerwą mogli doprowadzić do wyrównania, ale po dobrej akcji i dośrodkowaniu z lewej strony Sa w ofensywie nie popisał się Bereszyński. Prawy obrońca Legii w dobrej sytuacji zamiast uderzać zdecydował się na odegranie piłki do środka, skąd bez problemu wybili ją obrońcy Podbeskidzia.

Zdenerwowany takim obrotem spraw Berg już w przerwie zdecydował się na podwójną zmianę. Od 46. minuty na boisku pojawili się Miroslav Radović i Michał Żyro, którzy zmienili odpowiednio Saganowskiego i Szwocha.

Drugą połowę Legia zaczęła tak, jak grała przez większość pierwszej części. Warszawianie byli nerwowi, niedokładni, popełniali proste błędy. W oczy rzucała się słaba dyspozycja środka pola, gdzie bardzo słabo prezentował się duet Vrdoljak - Jodłowiec. Przez blisko pięć minut po wznowieniu gry mistrzowie Polski nie mogli wyprowadzić piłki z własnej połowy boiska. W 59. minucie Damian Chmiel zakręcił w polu karnym Juniorem, ale tym razem na posterunku był Kuciak.

Legioniści bramce Peskovicia zagrażali tylko po stałych fragmentach gry. Po dośrodkowaniu Brzyskiego w 56. minucie ponownie niecelnie uderzał Junior, a siedem minut później spudłował Sa.

Wraz z upływem kolejnych minut przewaga warszawian rosła, ale wciąż nie potrafili oni złamać skutecznie broniących gospodarzy. Na siedem minut przed końcem spotkania, ponownie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, idealnej okazji nie wykorzystał Sa. Portugalczyk znalazł się sam na wprost bramki, jednak z pięciu metrów zamiast do siatki uderzył obok słupka.

Podbeskidzie z mistrzem Polski mogło wygrać wyżej, ale w sytuacji sam na sam z Kuciakiem spudłował wprowadzony po przerwie Krzysztof Chrapek. Chociaż do drugiej połowy sędzia doliczył jeszcze cztery minuty, legioniści nie odwrócili losów spotkania. Podopieczni Berga przegrali po raz drugi w tym sezonie ligowym. Dla Norwega jest to także pierwsza wyjazdowa porażka w roli trenera warszawskiej drużyny.