Udany lot Krystiana Bielika. Zagrał tak, jak lubi

Henning Berg w meczu z Koroną Kielce wystawił głębokie rezerwy. 16-letni Krystian Bielik zaliczył udany debiut, a Legia wygrała 2:0.


We niedzielnym meczu z ostatnią w tabeli Koroną Kielce Henning Berg dokonał wielu zmian - Legia jest w trakcie dwumeczu z FK Aktobe, który zdecyduje o awansie do fazy grupowej Ligi Europy. W czwartek mistrzowie Polski wygrali 1:0 niełatwy mecz w gorącym Kazachstanie, rewanż rozegrają 28 sierpnia. Dlatego w niedzielę kluczowi gracze odpoczywali.

Z Koroną Legia - inaczej niż w czterech ostatnich wygranych spotkaniach z Celtikiem, Górnikiem Łęczna, Jagiellonią i FK Aktobe - zagrała dwoma napastnikami. Parę atakujących tworzyli Orlando Sa i Arkadiusz Piech - napad był jedyną formacją, o której można było powiedzieć, że jest doświadczona.

Berg w pierwszym składzie postawił bowiem aż na czterech młodych. W obronie spotkanie rozpoczęli 17-letni Mateusz Wieteska i trzy lata starszy Łukasz Moneta, a na skrzydle 17-letni Adam Ryczkowski, który w piątek podpisał pierwszy profesjonalny kontrakt z klubem z Łazienkowskiej.

Największym zaskoczeniem było jednak to, że w środku pomocy od pierwszej minuty zagrał 16-letni Krystian Bielik. Dla sprowadzonego latem z akademii Lecha Poznań zawodnika był to debiut na boiskach ekstraklasy.

- Chcę trenować z pierwszym zespołem i ogrywać się w rezerwach. Debiut w pierwszym zespole? Nie nastawiam się na niego. Jestem jeszcze młody i wiem, że dużo pracy przede mną. Ale pamiętam też, że w wieku 16 lat debiutował w Legii Ariel Borysiuk. On dał sobie radę. Ja też mogę - mówił 16-latek w lipcu po jednym z pierwszych treningów w nowym zespole.

Borysiuk, były już pomocnik Legii, debiutował w ekstraklasie w 2007 roku, gdy miał 16 lat i 125 dni. Bielik w chwili debiutu był nieco starszy - urodzony 4 stycznia 1998 roku piłkarz w niedzielę miał 16 lat i 232 dni.

W lipcu Bielik siebie na boisku opisywał tak: - Najlepiej czuję się w środku pola, czyli na pozycji numer osiem. Jestem wysoki [189 cm - przyp. red.], ale czuję się dobrze nie tylko w grze w powietrzu i defensywie. Do moich atutów można zaliczyć też dobrą technikę. Lubię nie tylko przerywać akcje rywali, ale też kreować je swoim kolegom z drużyny.

I z Koroną zagrał dokładnie tak, jak lubi. Od początku grał bez kompleksów, już w pierwszym kwadransie popisał się dwoma dokładnymi przerzutami na prawą stronę do Bartosza Bereszyńskiego oraz próbą prostopadłego podania, po którym bliski zdobycia gola był Piech. Sam także zagrażał bramce Vytuatasa Cerniauskasa - w 29. minucie po jego potężnym uderzeniu piłka poszybowała centymetry nad poprzeczką.

Bielik imponował spokojem, raz popisał się nawet "ruletą", z której słynął Zinedine Zidane. Podawał szybko i dokładnie, starał się kreować akcje ofensywne mistrzów Polski. Nie popełniał też prostych błędów, które zdarzały mu się jeszcze cztery dni wcześniej, kiedy zagrał godzinę w meczu rezerw przeciwko trzecioligowemu Ursusowi.

Błędy mu się zdarzały - debiutant zapominał czasem o zadaniach w defensywie, często zostawiał rywalom dużo miejsca w środkowej strefie boiska. Goście wykorzystywali to do przeprowadzania groźnych, ale na szczęście dla Legii nieskutecznych kontrataków.

Berg był jednak zadowolony. - Bielik ma za sobą wiele sesji treningowych z pierwszym zespołem. Podoba mi się jego mentalność, a to klucz do gry na wysokim poziomie - komplementował młodego zawodnika Norweg. I dodał: - Jest wysoki i dobrze zbudowany, co jest zaletą dodatkową z takim rywalem jak Korona. Był gotów, by dać jakość, i dziś zagrał dobry mecz.

- Nie będę ukrywał, przed debiutem się denerwowałem. Potem wykonałem jednak celne podanie, doping kibiców pchnął mnie do przodu, a stres odszedł w niepamięć - mówił Bielik, który był jednym z najlepszych piłkarzy Legii w meczu.

- Jak na taki wiek i debiut grał bardzo dojrzale, często brał na siebie ciężar gry. Dopóki sam się nie zepsuje albo ktoś go nie popsuje, to jest to materiał na bardzo dobrego piłkarza - komplementował młodszego kolegę Marek Saganowski.

Doświadczony napastnik w 77. min dobił Koronę, zdobywając swojego 100. gola na boiskach ekstraklasy. 14 minut wcześniej prowadzenie gospodarzom dał Sa. Jednak zanim Legia znalazła sposób na szczelną obronę Korony, długo nie mogła złapać odpowiedniego rytmu. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale zagrożenia pod bramką gości nie stwarzali. Legioniści starali się atakować, jednak brakowało im spokoju i dokładności. Podopieczni Ryszarda Tarasiewicza wykorzystywali błędy warszawian i byli bliżsi objęcia prowadzenia. Zawiodła ich jednak skuteczność - w doskonałych sytuacjach pudłowali Jacek Kiełb, Piotr Malarczyk i Paweł Golański.

Legia odniosła piąte zwycięstwo z rzędu i wróciła na drugie miejsce w tabeli ekstraklasy. Mistrzowie Polski do prowadzącego Górnika Zabrze tracą zaledwie punkt, a kolejny mecz w lidze zagrają w niedzielę, kiedy na wyjeździe zmierzą się z Podbeskidziem Bielsko-Biała.

Wcześniej muszą przypieczętować awans do fazy grupowej Ligi Europy. Czwartkowy mecz z FK Aktobe rozpocznie się o 21.

Kto był najlepszym piłkarzem Legii z Koroną?
Więcej o: