Upał Legii niestraszny, czyli wyjściowa jedenastka w Kazachstanie nie zawiodła

Lekko nie było, ale gol Ondreja Dudy dał mistrzom Polski zwycięstwo z Aktobe i przybliżył do fazy grupowej Ligi Europy.


Na Łazienkowskiej zamiast bić się o wymarzoną Ligę Mistrzów, trzeba cały czas czekać na awans do LE. Po wczorajszym meczu w Kazachstanie Legii do niej jednak bliżej niż dalej. Zawodnicy Henninga Berga przy prawie 40-stopniowym upale pokonali FK Aktobe 1:0. Przed rewanżem są zdecydowanymi faworytami.

Sześć zwycięstw i jeden remis, bramki 23-3 - to boiskowy bilans Legii z ostatniego miesiąca. W czwartek mistrzowie Polski te statystyki jeszcze poprawili. A konkretnie poprawił je Ondrej Duda. Słowacki pomocnik na początku drugiej połowy - po szybko rozegranym rzucie wolnym przez Tomasza Brzyskiego - minął zdezorientowanych Kazachów i pokonał Andreja Sidelnikowa.

Legionistom nie przeszkodził upał, drobiazgowy rosyjski sędzia i chaos w środku pola, do którego często sami dopuszczali. Wystarczyła koncentracja obrońców, kilka dobrych interwencji Duszana Kuciaka i jedna sprytna akcja w ataku, aby z oddalonego od Warszawy o 3 tys. kilometrów Aktobe przywieźć dobry wynik.

- Byliśmy solidni w obronie, dzięki czemu przeciwnik stworzył sobie tylko dwie dogodne okazje do strzelenia gola. My mieliśmy za to siedem szans bramkowych. Powinniśmy wygrać wyżej - powiedział Berg.

Przed przerwą niewiele jednak wskazywało na to, że Legia strzeli gola z taką łatwością. W pierwszej połowie na prawej stronie dwójkowych akcji próbowali Michał Żyro i Miroslav Radović, a na lewej - Michał Kucharczyk. W polu karnym do strzałów głową dochodził Tomasz Jodłowiec, zazwyczaj brakowało jednak dokładności.

- Upał nie pozwalał nam zrealizować wszystkich założeń - tłumaczył piłkarzy Berg, który w drugiej połowie zaskoczył tym, że mimo skwaru nie dokonał żadnej zmiany. - Uważałem, że największą szansę na utrzymanie korzystnego wyniku będziemy mieli wówczas, gdy pozostawimy na boisku tych piłkarzy, na których postawiłem od początku - wyjaśniał.

Wyjściowa jedenastka Legii nie zawiodła. Można tylko podejrzewać, że gdyby nie wpadka administracyjna w meczu z Celtikiem Glasgow, to legioniści teraz byliby nie o krok od Ligi Europy, ale krok od Ligi Mistrzów. Rewanż z Aktobe w czwartek na Pepsi Arenie. Początek o 21.