Zwycięstwo Legii w Kazachstanie. Do Ligi Europy tylko krok

Po chaotycznym meczu - w którym Legia miała lepsze i gorsze fragmenty - mistrzowi Polski udało się wygrać 1:0 w Kazachstanie. Rewanż w czwartek w Warszawie.


Jeśli drużynę Legii miało wewnętrznie scalić wyrzucenie za błąd formalny z eliminacji Ligi Mistrzów, tak wczorajszy mecz - już w kwalifikacjach Ligi Europy - był kolejną okazją, aby dalej tworzył się zespół. W Kazachstanie, którego jedynie 12 procent powierzchni leży w Europie, a mimo to należy do UEFA, zastały ją specyficzne warunki, aż 39 stopni; w podobnych ta drużyna jeszcze nie grała.

W trakcie spotkania Legia przeżywała lepsze i gorsze chwile, lecz gdyby za rok znów po raz trzeci z rzędu sięgnęła po mistrzostwo Polski - jest do tego tytułu zdecydowanym faworytem, główny konkurent Lech sprzedaje właśnie najlepszego gracza - z trudów tej podróży jeszcze w eliminacjach LM skorzysta.

Po zwycięstwie 1:0 ma szansę na trzeci w ostatnich czterech latach występ w fazie grupowej LE i drugi z rzędu - to w polskiej piłce jeszcze się nie zdarzyło. Trener Henning Berg uznał, że mistrz Polski panuje nad wydarzeniami na boisku w Aktobe do tego stopnia, że dopiero w ostatnich sekundach próbował przeprowadzić pierwszą zmianę. Nie pozwolił na nią sędzia, bo mecz zakończył. Poprzednia zmiana, którą wykonał w Edynburgu - wprowadził na boisko Bartosza Bereszyńskiego - wysadziła Legię z eliminacji Ligi Mistrzów.

Im jednak bliżej było końca spotkania, w dusznej atmosferze Legia wdawała się w coraz bardziej chaotyczne wymiany z Aktobe. Jednak mecz w Kazachstanie pokazał, że Legia staje się drużyną dojrzałą. Tak jakby dopiero po 150-200 rozegranych meczów na polskich boiskach na głowę pozwoliło im bez stresu wychodzić na europejskie stadiony.

Ośmiu zawodników drużyny zbudowanej przez Henninga Berga liczy sobie nie mniej niż 28 lat. W ich otoczeniu w błyskawicznym tempie dojrzewają na europejskich boiskach: Michał Żyro, Ondrej Duda i Michał Kucharczyk. To oni - wszystkie akcje głównie nakręcał Miroslav Radović - stanowili w Aktobe największe zagrożenie dla Kazachów.

Gola wbił w 48. minucie 19-latek Duda, ale po zagraniu 32-latka Tomasza Brzyskiego. W pierwszej połowie i końcówce drugiej szarżował Kucharczyk, strzelił nawet gola po strzale doświadczonego Łukasza Brozia, ale nieuznanego przez sędziego ze względu na pozycję spaloną. Dwie sytuacje oko w oko z bramkarzem rywala miał też Żyro po błyskotliwych zagraniach 30-latka Radovicia. Okazje Legia tworzyła również po stałych fragmentach gry Tomasza Brzyskiego i strzałach Tomasza Jodłowca.

To on był najlepszym zawodnikiem na boisku, w ostatnim czasie można było przestać nazywać go defensywnym pomocnikiem. Jodłowiec zasługuje dziś na określenie "środkowy pomocnik", stał się nowoczesnym zawodnikiem na tej pozycji, łączącym obronę z atakiem. Naturalnie szybki i silny fizycznie zaczął wykorzystywać swój talent - sześć lat temu odrzucił propozycję z włoskiego Napoli, bał się zaryzykować. Do świadomej i pewnej gry potrzebował aż ośmiu-dziewięciu sezonów na boiskach ekstraklasy.

Gorzej wypadł jego partner ze środka pomocy - Ivica Vrdoljak, u którego wróciły demony z przeszłości. Rok temu w meczach czwartej rundy eliminacji Ligi Mistrzów ze Steauą Bukareszt tracił piłki w środku boiska, a Legia gole. W Aktobe również wtedy, gdy miał okazję odebrać ją na połowie rywala, nie zawsze potrafił wykonać swoją pracę starannie.

Dla Legii był to już czwarty z rzędu występ w fazie play-off (czwarta runda) Ligi Europy lub Ligi Mistrzów. Wcześniej Legia przegrywała z rumuńską Steauą (LM), norweskim Rosenborgiem (LE) i ograła rosyjskiego Spartaka Moskwę (LE), teraz znów ma szansę na wygranie dwumeczu i trzeci w ostatnich czterech latach występ w fazie grupowej LE.

W poprzednim sezonie Legia dzięki występom w niej zarobiła 2,8 mln euro od UEFA. W tym roku ma szansę na podobną premię, do tego dojdą pieniądze ze sprzedanych biletów. Jeśli za tydzień w Warszawie uda się utrzymać dobry wynik, nie będzie wyprzedaży piłkarzy po pomyłce formalnej w dwumeczu z Celtikiem, na której klub stracił już około 10 mln zł.