Aleksandar Vuković: Legia została okradziona z awansu

- Wszyscy jesteśmy świadkami kradzieży w biały dzień. Drużyna, która zmiażdżyła przeciwnika, jest wyrzucona z rozgrywek za głupi i zupełnie przypadkowy błąd administracyjny. Dla mnie to jest kradzież i nie kupuję argumentu, że przepis to przepis - mówi o ukaraniu Legii Warszawa walkowerem były pomocnik stołecznego klubu Aleksandar Vuković w rozmowie z Legia.com.


Mimo że mistrzowie Polski w pokonali 6:1 Celtic Glasgow w trzeciej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów, to w fazie play-off rozgrywek wystąpią Szkoci. Wszystko przez walkower, jakim warszawianie zostali ukarani za rewanżowe spotkanie, które odbyło się w Edynburgu. UEFA nałożyła na polski klub za karę za to, że na cztery minuty przed końcem meczu na murawie pojawił się Bartosz Bereszyński, który nie odcierpiał jeszcze zawieszenia za czerwoną kartkę z poprzednich rozgrywek.

Legia dwukrotnie odwoływała się od tej decyzji, jednak ani UEFA, ani Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu warszawianom nie pomogły. - W moim odczuciu Legia została pokrzywdzona - mówi w rozmowie z serwisem Legia.com Vuković. - Nikt - i mówię tu także o władzach Legii - nie neguje, że został popełniony błąd. Owszem, jeśli o to chodzi, wina leży po stronie Legii. To, co się wydarzyło, nigdy nie powinno mieć miejsca, ale jednak zdarzyło się i tu dochodzą różne kwestie związane z popełnionym błędem. Po pierwsza, kara, jaką dostała Legia, jest niewspółmierna do popełnionego przewinienia. Po drugie, zachowanie ludzi z UEFA odbieram, delikatnie mówiąc, jako olewanie nie tylko klubu Legia, ale także wszystkich kibiców śledzących sport - oburza się Serb.

I dodaje: - Sytuacja, w jakiej znalazła się Legia, powinna być postrzegana szerzej, a nie tylko przez pryzmat jednego paragrafu, jak zrobiono to w UEFA. Ci, którzy wyrzucili warszawski klub z walki o Ligę Mistrzów, zachowali się jak typowe darmozjady, którym nie chce pochylić się nad sprawą, bo czeka ich kolejny bankiet, a przecież i tak obronią swoje zdanie, utrzymując, że przepis to przepis. A to jest, za przeproszeniem, g...no prawda, bo przypadek Legii jest inny od tych, z którymi do tej pory urzędnicy mieli do czynienia. Wystarczyło poczynić takie założenie, żeby dojść do wniosku, że wysokość kary i przewinienie ze sobą nie współgrają.

Były pomocnik Legii nie ukrywa swojego oburzenia zaistniałą sytuacją. - Dla mnie to jest kradzież i nie kupuję argumentu, że przepis to przepis. Nie przyjmuję też argumentacji, że każdą drużynę na świecie spotkałby taki sam los, bo dobrze wiem, że gdyby błąd tego typu popełniono w Milanie, Barcelonie, Interze i innych bardziej znanych, bogatszych klubach, to znalazłaby się odpowiednia furtka i dałoby się ich wytłumaczyć. Kiedy słyszę, że przecież nie zmniejszono kary Luisowi Suarezowi, to mówię - tych spraw nie da się porównać, są całkowicie odmienne - mówi Vuković.

Czy zdaniem Serba promowane przez UEFA "fair play" to tylko pusty slogan? - Można zrobić tysiąc akcji i opatrzyć je hasłem walki o ideę fair play, ale przychodzi moment, że musisz to fair play zastosować na konkretnym przykładzie. Wtedy wychodzi bardzo wyraźnie, kim jesteś - człowiekiem albo... kimś zupełnie innym - kończy Vuković.