Wojciech Kowalczyk: "Żyleta" to tylko nazwa. Nie ma nic wspólnego z tą, na której siedziałem

- To, że mnie na Legii nie szanują, ma jeden plus. Jak wcześniej na wyjazdach dostawałem gwizdy i joby, tak teraz mogę pocieszyć kibiców Legii Warszawa - kibice innych drużyn odnoszą się do mnie z szacunkiem - mówi Wojciech Kowalczyk w rozmowie z eurosport.onet.pl.


"Celtic przyjedzie, zgwałci pomoc Legii i strzeli sobie ze 2 brameczki. Później impreza na Starówce i lot do domu. W rewanżu 4-0" - napisał Kowalczyk na Twitterze przed pierwszym meczem ze Szkotami. Po tych mocnych wypowiedziach na temat Legii, wielu kibiców stwierdziło, że legenda Legii nie może używać takich słów w odniesieniu do ukochanej drużyny.

Mistrzowie Polski wygrali w dwumeczu ze Szkotami 6:1, ale jeszcze w czasie pierwszego spotkania (Legia pokonała Celtic na Pepsi Arenie 4:1) na stadionie można było usłyszeć okrzyki: "Kowal szmato, co ty na to".

- To, że mnie na Legii nie szanują, ma jeden plus. Jak wcześniej na wyjazdach dostawałem gwizdy i joby, tak teraz mogę pocieszyć kibiców Legii Warszawa - kibice innych drużyn odnoszą się do mnie z szacunkiem. Za to, że mówię prawdę i za to, że nie jestem zakochany w Legii bezgranicznie. Staram się być po prostu obiektywny - mówi "Kowal" w rozmowie z eurosport.onet.pl.

Były napastnik stołecznego klubu podkreśla, że obecna "Żyleta" z tą ze starego stadionu ma niewiele wspólnego. A właściwie jedno: - To tylko nazwa. Nie ma nic wspólnego z tą "Żyletą", na której siedziałem. Czy teraz ktoś z tych ludzi pamięta, że Legia broniła się kiedyś przed spadkiem i że ten, który teraz ich najbardziej krytykuje, ich obronił? Że gdy była bankrutem, to dolary za sprzedaż Kowalczyka do Betisu uratowały klub? - pyta Kowalczyk i zaznacza, że nie oczekuje tego, aby ktoś uważał go za legendę Legii.

- Mogę się przyznać do swojej porażki w typowaniu wyniku meczów Legii z Celtikiem. Fajnie, że śmieje się ze mnie 40 milionów Polaków, ale mnie to nie rusza, bo olewam wszelką krytykę. Tylko ilu ludzi żyje na całym świecie i ilu z nich śmieje się teraz z bałwanów z Legii? Trochę więcej - przyznaje.

Za sprawę z Celtikiem od Kowalczyka obrywa się kierownik Marcie Ostrowskiej, ale przede wszystkim Bogusławowi Leśnodorskiemu. - Walkower z Celtikiem to porażka Leśnodorskiego, który umieścił niewłaściwych ludzi na niewłaściwych stanowiskach. Przecież takiej kompromitacji nie było w europejskiej piłce od lat! Ale cóż, niech się bawią dalej, niech uprawiają amatorszczyznę - mówi o prezesie Legii.

Kowalczyk krytykuje też list, który Legia po całej sprawie wystosowała do Celticu. - Przecież to było błaganie o pieniądze za awans do kolejnej rundy eliminacji Ligi Mistrzów. "Oddajcie nam pieniądze, które moglibyśmy zarobić, oddajcie je nam!" - szydzi "Kowal" i podkreśla, że nie czuje współczucia do władz Legii, jedynie szkoda mu piłkarzy, którzy na boisku na ten awans zapracowali.

Całą rozmowę z Wojciechem Kowalczykiem znajdziesz TUTAJ.

Czy Wojciech Kowalczyk zbyt surowo ocenia Legię?