Bartosz Bereszyński: Mogę potwierdzić, Duszan Kuciak pierwszy zareagował [ROZMOWA]

- Ja byłem przekonany, że ta kara została odbyta. Ale rzeczywiście, mogę to potwierdzić, Duszan Kuciak pierwszy zareagował. Powiedział mi, że w Vaslui miał podobną sytuację, i żebym to sprawdził. Wtedy zacząłem się interesować. I na tym zakończmy - powiedział Bartosz Bereszyński.


W piątek Legia została wykluczona z Ligi Mistrzów. Zdaniem redaktora naczelnego serwisu Weszło! chwilę przed rewanżowym spotkaniem z Celtikiem doszło do rozmowy na temat ewentualnego występu zawieszonego na trzy mecze Bereszyńskiego. 22-letni obrońca miał pójść z pytaniem do kierowniczki drużyny Marty Ostrowskiej. - Nie potwierdzę i nie zaprzeczę tej informacji. To są sprawy, które zostaną w tych murach - mówi Bereszyński.

Bartek Kubiak: Po wygranej z Górnikiem Łęczna mówiliście, że nastroje w drużynie się poprawiły. Minęły dwa dni i znowu macie smutne miny.

Bartosz Bereszyński: Ciężko udawać, że wszystko jest w porządku i nic się nie stało. Z Górnikiem wygraliśmy 5:0 i rzeczywiście humory w szatni się polepszyły. Niestety, tylko na chwilę. Teraz znów myślimy o Celticu. O tym, kto złożył jakie pisma, śledzimy, na jakim etapie jest całe postępowanie, nasze odwołanie od decyzji UEFA itd.

Właściciele Legii apelują do Celticu, aby ustosunkował się do całej sytuacji. Szkocki klub wydaje tylko lakoniczne oświadczenie - dziwi cię to?

- Właściwie to nie. To przecież nie Celtic zawinił w tej całej sprawie, tylko my. Teraz w piłce nożnej nie ma przebacz. Jeśli popełnia się takie błędy, to niestety trzeba za nie słono płacić. Nie wiem, jak zachowalibyśmy się w podobnej sytuacji jak Celtic, ale to i tak w tej chwili nie ma znaczenia.

Nie dość, że przez twoje wejście Legia dostała walkowera, to UEFA na ciebie nałożyła dodatkowy mecz dyskwalifikacji. Czujesz się najbardziej poszkodowany?

- Na moim miejscu mógłby być każdy. Poszkodowana jest cała drużyna. Przez ludzki błąd ucierpieli wszyscy - drużyna, piłkarze, klub, kibice. Cała Warszawa.

Masz do kogoś żal?

- Personalnie nie chciałbym w nikogo uderzać, bo to nie jest żal, tylko raczej złość, smutek i wewnętrzne przygnębienie. Szczerze mówiąc, wolałbym przegrać z Celtikiem na boisku niż poza nim. Ale co zrobić. Taki jest dzisiejszy futbol. Jeśli nie jesteś czujny na każdym kroku, to wypadasz z gry.

Pojawiła się informacja, że przed drugim meczem z Celtikiem poszedłeś do Marty Ostrowskiej i pytałeś, czy na pewno możesz zagrać w Edynburgu - to prawda?

- Nie potwierdzę i nie zaprzeczę tej informacji. To są sprawy, które zostaną w tych murach. Kto ma wiedzieć w klubie, jak było, to wie. Za ten błąd odpowiada kilka osób i nie ma sensu teraz tego roztrząsać, kto konkretnie. Czasu już nie cofniemy.

Czyli Duszan Kuciak nie podszedł do ciebie i nie powiedział, abyś sprawdził dokładnie swoją sytuację?

- Ja byłem przekonany, że ta kara została odbyta. Ale rzeczywiście, mogę to potwierdzić, Duszan pierwszy zareagował. Powiedział mi, że w Vaslui miał podobną sytuację, i żebym to sprawdził. Wtedy zacząłem się interesować. I na tym zakończmy.

Przyda wam się ten tydzień przerwy od meczów czy wolelibyście teraz grać co trzy dni?

- Nie jesteśmy w ogóle zmęczeni fizycznie, ale psychicznie tak. Taki luźniejszy tydzień jest nam potrzebny, aby każdy odpoczął z najbliższymi, bo zaraz pewnie czeka nas daleka podróż do Kazachstanu.

Nie wierzysz już, że w tym sezonie zagracie w Lidze Mistrzów?

- Wierzę, ale nie ma się co oszukiwać - szanse na to są naprawdę małe. Prawnicy z klubu robią wszystko, aby nasze odwołania coś dały, ale śledzimy przebieg wydarzeń i wiemy, że ta Liga Mistrzów jest daleko. Cień nadziei jest, dlatego jeszcze wierzymy, ale nikt przesadnym optymistą nie jest.

Co nie zmienia faktu, że Liga Mistrzów to było i jest nasze marzenie. Ja jeszcze jestem młody, jeśli nie uda się w tym roku, to może w ciągu kilku najbliższych lat dane mi będzie zagrać w tych rozgrywkach. Ale taki Marek Saganowski czy inni starsi zawodnicy mogą już tego nie doświadczyć.

Mówisz o Lidze Mistrzów tak, jakbyście po wygranej z Celtikiem byli jej pewni. Do przejścia była przecież jeszcze jedna runda.

- Ale trafilibyśmy w niej na pewno na gorszego rywala niż Celtic. Pojawiały się głosy, że nasza wygrana w dwumeczu [6:1 - red.] wynikała z tego, że Szkoci byli bez formy. To głupie tłumaczenia. Celtic to jest przecież dużo większa marka niż BATE Borysów czy Szachtior Karaganda, z którymi mogliśmy zagrać w czwartej rundzie. Tu nie ma co mówić o słabym Celticu, tylko trzeba mówić o dobrej Legii, która wyeliminowała wielki klub.

Prezes Zbigniew Boniek mówi, że to piłkarze powinni znać przepisy.

- Teraz każdy argument przeciwko nam jest dobry. Słyszę, że zamiast grać w PlayStation, to każdy powinien uczyć się przepisów. Ale chyba dziwne byłoby, gdybym siedział i przed meczem wertował 300 stron regulaminów. Oczywiście podstawowe zasady każdy powinien znać, ale jest wiele ważniejszych spraw - choćby mecze czy treningi.

To najtrudniejszy moment w twojej karierze?

- Przechodząc z Lecha do Legii, też przeżyłem dużo. Wtedy tamta sytuacja mnie wzmocniła. Ta - myślę, że wzmocni cały nasz zespół. To jeszcze nie koniec. Nawet jak nie zagramy w tym sezonie w Lidze Mistrzów, to podniesiemy się. Czujemy wsparcie ze strony klubu, trenerów i kibiców. Jesteśmy razem.

Więcej o: