Nokaut przy Łazienkowskiej. Zabójczo skuteczna po przerwie Legia rozbiła beniaminka z Łęcznej

Legia Warszawa pokonała 5:0 Górnika Łęczna w meczu czwartej kolejki T-Mobile Ekstraklasy. Wszystkie bramki w tym spotkaniu mistrzowie Polski zdobyli w drugiej połowie.
W porównaniu ze środowym meczem rewanżowym z Celtikiem w eliminacjach Ligi Mistrzów trener Henning Berg zdecydował się na sześć zmian w wyjściowym składzie. W bramce mistrzów Polski pod nieobecność kontuzjowanego Duszana Kuciaka stanął Konrad Jałocha, dla którego był to trzeci ligowy występ w karierze. Za niespodziankę należy uznać też obecność od pierwszej minuty Helio Pinto, który został ustawiony blisko prawego skrzydła.

Spotkanie rozpoczęło się od absolutnej dominacji gospodarzy. Legioniści spokojnie rozgrywali piłkę, zamykając piłkarzy Górnika Łęczna na ich połowie. Chociaż warszawianie mieli posiadanie piłki sięgające blisko 70 proc., to z ich olbrzymiej przewagi nic nie wynikało. W pierwszych 20 minutach zawodnicy Berga oddali tylko jeden strzał, ale uderzenie Miroslava Radovicia poszybowało wysoko nad poprzeczką bramki Silvio Rodicia.

Po raz pierwszy groźnie w polu karnym gości zrobiło się dopiero w 38. minucie spotkania. Z rzutu rożnego dośrodkowywał Tomasz Brzyski, a dobre uderzenie głową Dossy Juniora doskonale obronił Rodić. Kilka chwil później po prostopadłym podaniu od Radovicia w sytuacji sam na sam z bramkarzem znalazł się Marek Saganowski, który nie zdołał jednak minąć Chorwata strzegącego dostępu do bramki łęcznian.

W pierwszej połowie przyjezdni ograniczyli się do nielicznych kontrataków, z których, poza jednym niecelnym strzałem, nie wyniknęło nic groźnego. Mimo zdecydowanej przewagi Legii na Pepsi Arenie bramek do przerwy nie było.

Drugą połowę podopieczni Berga zaczęli od mocnego uderzenia. Już minutę po przerwie gospodarze wyszli bowiem na prowadzenie. Z lewego narożnika boiska dośrodkował Brzyski, a piłkę głową do bramki Rodicia skierował Ivica Vrdoljak.

Minęło niewiele ponad 120 sekund, a legioniści prowadzili już 2:0. Z prawej strony wzdłuż pola karnego podał Radović, a całą akcję spokojnie zamknął niepilnowany Jakub Kosecki. Gospodarzom nie było dość i minutę po tym zdarzeniu minimalnie obok bramki uderzał Saganowski.

Mimo przyjęcia dwóch mocnych ciosów zawodnicy Jurija Szatałowa nie złożyli broni. Po indywidualnej akcji groźnie z dystansu uderzał Grzegorz Bonin, a piłkę niepewnie przed siebie odbił Jałocha. W 62. minucie powinno być 2:1, jednak po świetnym podaniu od Shpetima Hasaniego fatalnie pomylił się Fedor Cernych.

Niewykorzystane sytuacje zemściły się na gościach. W 64. minucie Tomislav Bozić faulował w polu karnym Radovicia. Prowadzący spotkanie Jarosław Przybył podyktował rzut karny dla gospodarzy, a obrońcę Górnika ukarał czerwoną kartką. Jedenastkę na gola pewnie zamienił natomiast Vrdoljak.

Na 20 minut przed końcem meczu było już 4:0. Dośrodkowanie z lewej strony strzałem głową na gola zamienił Orlando Sa, który w drugiej połowie zmienił Saganowskiego. Drugą asystę w tym meczu zaliczył natomiast Brzyski. Grający w osłabieniu "Górnicy" szukali choćby honorowego trafienia, jednak czujnego Jałochy nie był w stanie zaskoczyć nawet rykoszet od Juniora po uderzeniu z dystansu Patrika Mraza.

Mimo wysokiego prowadzenia mistrzowie Polski wciąż atakowali. W 80. minucie najsprytniejszy w polu karnym ponownie okazał się Sa, który miękką podcinką zdobył piątego gola dla Legii.

W ostatnich sekundach z rzutu wolnego uderzał jeszcze Brzyski, a w doskonałej sytuacji nie odnalazł się Sa, jednak w sobotni wieczór więcej goli przy Łazienkowskiej nie było. Mistrzowie Polski dzięki efektownej wygranej przynajmniej do niedzieli awansowali na trzecie miejsce w ligowej tabeli. Po raz pierwszy w tym sezonie podopiecznych Berga nie czeka mecz w środku tygodnia. Najbliższe spotkanie legioniści rozegrają w piątek w Białymstoku, gdzie zmierzą się z Jagiellonią. Początek rywalizacji o godzinie 20.30.