Mirosław Jabłoński o Legii: Jest bojaźliwa. Nie potrafi dominować

- Od kilku lat się dziwię, że Legia gra tak bardzo zachowawczo. W środku pola wystawiani są dwaj defensywni pomocnicy. I tu nie chodzi o samo ich ustawienie, tylko o to, że ci zawodnicy nie kreują akcji ofensywnych. Ta drużyna nie potrafi dominować - mówi Mirosław Jabłoński, były trener Legii.


W środę o 20.45 w Dublinie Legia musi wygrać lub zremisować, strzelając minimum dwa gole, by bez dogrywki lub karnych wyeliminować sklasyfikowanych o 200 miejsc niżej w rankingu UEFA mistrzów Irlandii. Jeśli tego dokona, to w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów zagra prawdopodobnie z Celtikiem Glasgow.

Bartek Kubiak: Irlandczykom wystarczy bezbramkowy remis, więc na pewno się cofną, będą zaciekle bronić całym zespołem. Jak ich sforsować?

Mirosław Jabłoński: Widzę tylko jeden sposób - trzeba grać szybko i szeroko skrzydłami. Nie ma zespołu, który prędzej czy później nie pogubi się przy takiej grze. A tym bardziej półamatorzy z Irlandii. Największym problemem Legii teraz jest to, że właśnie przestała tak grać. Legioniści niemal każdą akcję próbują zaczynać od długiego rozgrywania piłki. Holują ją do tego momentu, aż rywale zdążą się ustawić, przejąć i wyprowadzić kontratak.

Legia powinna szturmować od pierwszej minuty, dążyć za wszelką cenę do bramki w pierwszych 10 minutach czy spokojnie się rozkręcać?

- Trzeba tych Irlandczyków trochę zmęczyć, niech się wybiegają. A potem należy ich wypunktować. Jeśli Legia od razu na nich ruszy, to nie będzie to dobry pomysł. Wyspiarze mają w charakterze zakodowaną walkę i na pewno się nie przestraszą, tylko pójdą na wymianę ciosów, co dla Legii może się skończyć źle. Oczywiście szybko strzelony gol na pewno uspokoiłby grę. Być może Henning Berg zdecyduje się nastawić swoich piłkarzy tak, żeby rzucili się do gardeł, ale moim zdaniem to może się źle skończyć.

A jeśli Legia ma szybko strzelić gola, to po jakiej akcji? Widzi pan jakieś firmowe zagranie, które może przynieść skutek?

- Widzę indywidualności - spryt w środku pola Miroslava Radovicia, szybkość na skrzydle Jakuba Koseckiego czy waleczność w polu karnym Marka Saganowskiego - nic poza tym. Przez ostatnie pół roku wiele się słyszało, że Berg uczy piłkarzy schematów, ale byłem prawie na każdym meczu na Łazienkowskiej i jakoś tych schematów nie widziałem. Po odejściu Jana Urbana nie widzę żadnej różnicy w grze tej drużyny.

Co się panu najbardziej nie podoba w grze Legii?

- Bojaźliwość. Od kilku lat się dziwię, że Legia gra tak bardzo zachowawczo. Regularnie w środku pola - przez Skorżę, Urbana, Berga - wystawiani są dwaj defensywni pomocnicy. I tu nie chodzi o samo ich ustawienie, tylko o to, że ci zawodnicy nie kreują akcji ofensywnych. Ta drużyna nie potrafi dominować i poza indywidualnościami, o których wspomniałem, nie ma kim straszyć w ataku. To jej największy problem.

Problemem teraz jest też atmosfera na Łazienkowskiej, która się popsuła - w drużynie, w klubie, na trybunach. Jak w tej sytuacji poderwać zespół?

- Tutaj duża rola trenera, który powinien porozmawiać z piłkarzami i oczyścić ich głowy. W momencie kiedy zespół gra mecz o wszystko, nie ma czasu i miejsca na analizy ostatnich porażek. Trzeba już o tym zapomnieć. Co do atmosfery na trybunach, to nie ma innego sposobu jak zwycięstwa.

Jak mobilizował drużynę Paweł Janas, u którego był pan asystentem?

- Nie trzeba było jej specjalnie mobilizować, bo było widać na pierwszy rzut oka, że tamta drużyna bardzo wierzy w swoje umiejętności. Umiała się sama poderwać. Nawet jak nie szło, to ta pewność siebie od tych chłopaków biła. Wiedzieli, że zawsze coś wpadnie. A w razie co, to mogą też liczyć na indywidualności takie jak Leszek Pisz. Teraz też są indywidualności, ale drużyny nie widzę.

Wyobrażał pan sobie, będąc przy drużynie z 1996 roku, że tak długo będziemy czekali na Ligę Mistrzów?

- W największych koszmarach nie. Taki klub jak Legia, z takim budżetem, od tamtego czasu do tej Ligi Mistrzów powinna awansować przynajmniej kilka razy. Z takim St. Patrick's powinna wygrać 4:0 i teraz jechać do Dublina na wycieczkę. Realia są jednak inne.

Dlaczego nie udaje się zbudować tej Wielkiej Legii?

- Moim zdaniem w tym klubie czkawką odbija się niefachowa polityka transferowa. W ostatnich latach do Legii trafiają głównie przypadkowi ludzie, i to widać na boisku. Ta drużyna jest budowana od przypadku do przypadku. Nie ma pewnej koncepcji, co chwila ktoś odchodzi, a jak przychodzi, to na zasadzie: "O, jest okazja, to go weźmiemy". Tak się nie da zbudować solidnej ekipy. Najlepszy przykład to Henrik Ojamaa, który poza tym, że jest szybki, nie ma w sobie nic. W tej dawnej Legii nie łapałby się nawet do rezerw. Ale zacznijmy od tego, że nikt kogoś takiego by tu wtedy nie zatrudnił.

Latem z Legii nie odeszli jednak kluczowi zawodnicy, drużyna się nie osłabiła. Zostali Michał Żyro, Duszan Kuciak czy Kosecki.

- Teraz to nie o to chodzi, kto nie odszedł, ale kto przyszedł. Zimą, poza Ondrejem Dudą, trafili tu przypadkowi piłkarze z zagranicy, którzy praktycznie w ogóle nie grali. Nie wkomponowali się w ten zespół i nie wzmocnili go. A to właśnie wzmocnień potrzeba tej drużynie. W tym momencie nawet z tymi piłkarzami, których pan wymienił, wydaje mi się, że Legia nie jest na tyle silna, aby powalczyć o fazę grupową Ligi Mistrzów. Ale obym się mylił.

Czy w razie - odpukać - odpadnięcia z St. Patrick's widzi pan możliwość, by Henning Berg został w klubie?

- Jeśli Legii się nie uda, to rozliczać należy nie tylko Berga. Częste zmiany do niczego dobrego nie prowadzą. Nie wiem, jakie cele zimą przed nim zostały postawione, ale nie wyobrażam sobie, aby w jego kontrakcie znalazł się zapis, że brak awansu do pucharów powoduje jego odejście. Jeśli mu się nie uda, to wydaje mi się, że powinien zostać i prowadzić ten zespół przynajmniej do końca sezonu.

Piłkarze nie odwrócą się od kogoś, kto poprowadził ich do największej wpadki w historii występów w pucharach?

- Za wpadkę będą odpowiadać tak samo jak trener i kierownictwo klubu. Nie wiem, jaki wpływ Berg ma na transfery, ale uważam, że to właśnie tutaj powinniśmy upatrywać przyczyn ewentualnej porażki.

Zdjęcie AMINOSTAR Vitamin C 1000mg 100 kaps. Zdjęcie Mega-Pro USA NOxide - 180 kap. Zdjęcie ULTIMATE Omega 3 softgels 100 kaps./1000mg
AMINOSTAR Vitamin C 1000mg ... Mega-Pro USA NOxide - 180 kap. ULTIMATE Omega 3 softgels 1...
Sprawdź ceny » Sprawdź ceny » Sprawdź ceny »
źródło: Okazje.info