Bartosz Bereszyński: Nic nie wiem o ofercie Romy. Jestem szczęśliwy w Warszawie [ROZMOWA]

- Pamiętam, jak czułem się rok temu. Jedną nogą byłem już w Benfice, a jak wyszło - wszyscy wiemy. Bogatszy o te doświadczenia, kierunek włoski przyjąłem z uśmiechem na ustach. To tylko plotki transferowe, nic nie wiem o ofercie Romy - mówi o potencjalnym transferze za granicę obrońca Legii Bartosz Bereszyński.
Konrad Ferszter: Jak wrażenia po pierwszych dniach spędzonych w Gniewinie? To Twój pierwszy pobyt w tym ośrodku?

Bartosz Bereszyński: - Tak, jestem tutaj po raz pierwszy. To kolejny rok z rzędu, kiedy letni obóz spędzam w Polsce, niezależnie od klubu, w którym gram. Naprawdę nie trzeba jechać za granicę, by dobrze trenować w odpowiednich warunkach przy ładnej pogodzie. Śpimy na piętrze, gdzie przebywała reprezentacja Hiszpanii w czasie Euro 2012, i niech to mówi samo za siebie. Standard jest bardzo wysoki, boiska są świetnie przygotowane, nie możemy narzekać też na jedzenie. Wszystko jest na bardzo wysokim poziomie.

Sporo do życzenia pozostawia jednak sytuacja, w której znajdziesz się na początku sezonu. Z powodu zawieszenia nie zagrasz w trzech pierwszych meczach europejskich pucharów.

- Racja, to bardzo niewygodna sytuacja. Faktem jest, że cokolwiek nie zrobiłbym na tym zgrupowaniu i w sparingach, to w pierwszych meczach grać nie będę. Na obozie jednak ciężko pracuję dla siebie i robię wszystko, by pokazać trenerowi, że po końcu zawieszenia warto postawić na mnie. W Gniewinie trenujemy przede wszystkim po to, by dobrze wyglądać przez całą rundę, więc szanse na boisku tak czy inaczej przyjdą.

Nad czym pracujecie aktualnie? Łatwo zauważyć, że ten obóz jest znacznie intensywniejszy niż zimowe zgrupowania.

- Po zgrupowaniu reprezentacji młodzieżowej mój urlop trwał zaledwie 10 dni. Dzięki temu nie zatraciłem wiele z przygotowania fizycznego. Teraz musimy popracować tylko nad utrzymaniem tego, co wypracowaliśmy i lekko dokręcić śrubę. Nie mamy bardzo dużo pracy, ale kiedy w grach wewnętrznych musimy dużo biegać, to na pewno jest to przydatny element. Ponadto dużą uwagę poświęcamy taktyce, więc nie jest tak, że ćwiczymy tylko wytrzymałość i motorykę.

Jak praca nad taktyką wygląda zatem od strony teoretycznej. Henning Berg serwuje wam dużą ilość odpraw?

- Nasz sztab szkoleniowy nie zmienił się, więc nie ma potrzeby, by rozmów drużynowych było dużo. My wiemy, jak mamy grać. Czasami zdarzają się indywidualne odprawy dla każdego z nas. Na pewno bardziej szczegółowe rozmowy z trenerami czekają nowych piłkarzy, którzy muszą pewne rzeczy nadrobić. Przed każdym treningiem sztab wykłada nam to, co na dany dzień mamy w planie. Zdarza się, że oglądamy urywki z poprzedniego sezonu, ale nie ma tego już tak wiele. 15 minut dziennie, czasami chwilę dłużej, i to wszystko.

Na co trener Berg kładzie największy nacisk?

- Na pewno na różnorodność naszej gry. Możemy grać w systemie z jednym napastnikiem z podwieszoną dziesiątką, jak i 4-4-2, kiedy w ataku mamy dwóch snajperów. Nie chcę zdradzać szczegółów, bo to pokażemy już niedługo na boisku.

Był czas na analizę meczu z Atlantasem?

- Tak, jako drużyna mieliśmy już taką odprawę. Wiemy, co zrobiliśmy dobrze, a co źle, i jestem przekonany, że wszystko jest na swoim miejscu. Ponadto każdy z nas ma rozmowy indywidualne rozmowy ze szkoleniowcami na temat naszej postawy. Część chłopaków ma to za sobą, ja taką rozmowę odbędę w piątek po kolacji, więc analiza jeszcze przede mną.

Jaka była Twoja reakcja na informacje łączące Cię z transferem do AS Roma?

- Bogatszy o doświadczenia związane z plotkami na temat Benfiki, kierunek włoski przyjąłem z uśmiechem na ustach. To tylko plotki transferowe, a ja ze swojej strony nic nie wiem o ofercie Romy. Z Fabryką Futbolu ustaliłem, że ci informują mnie tylko o konkretach, a takich na razie nie ma. Jestem zawodnikiem Legii Warszawa i nic innego na ten moment mnie nie interesuje. Pamiętam to, jak czułem się rok temu. Jedną nogą byłem już w Lizbonie, a jak wyszło, wszyscy wiemy. Bardzo trudno było mi się wtedy odciąć od tych wszystkich pogłosek i to wpłynęło na moją dyspozycję. Dlatego teraz skupiam się na Legii i tym, że w Warszawie jestem bardzo szczęśliwy.