Mateusz Możdżeń: Brat pytał, czy nie pójdę z nim na Starówkę świętować zdobycie tytułu

- Wiadomo, że w piłce nożnej pieniądze odgrywają ważną rolę. Wiem, że Legia ma prawie dwukrotnie wyższy budżet od naszego, co daje jej teoretyczną przewagę. Myślę, że za parę lat nasze obecne wicemistrzostwa będą uznawane za sukces - mówi przed niedzielnym meczem Legia - Lech pomocnik ?Kolejorza? Mateusz Możdżeń.


Niewiele ponad doba została do zakończenia sezonu 2013/14 piłkarskiej ekstraklasy. W ostatniej kolejce grupy mistrzowskiej najciekawiej zapowiada się starcie mistrza z wicemistrzem Polski. Legia podejmuje Lecha Poznań.

Oliwy do ognia przed niedzielnym spotkaniem dolał pomocnik poznańskiej drużyny Mateusz Możdżeń. 23-letniemu zawodnikowi z końcem czerwca bieżącego roku wygasa obecny kontrakt i mało prawdopodobne jest, by zdecydował się go przedłużyć. Piłkarz w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" nie wyklucza ewentualnej możliwości przeprowadzki do Legii.

- W Warszawie mieszka cała moja rodzina. Brat, zapalony kibic Legii, na pewno by się nie obraził - stwierdził Możdżeń. - Ostatnio dzwonił i pytał, czy nie pójdę z nim na Starówkę świętować zdobycie tytułu. Ale też nie chciałbym być źle zrozumiany. Jestem zawodowym piłkarzem i muszę myśleć o swojej przyszłości. Dlatego dziś jestem otwarty na każdą propozycję, zwłaszcza z klubu, który da mi możliwość rozwoju. Piłka nożna jest moją pracą, dzięki niej zarabiam na życie. Piłkarz gra tam, gdzie go chcą. Każdy powinien to rozumieć i szanować.

Lechici drugi sezon z rzędu rozgrywki kończą za plecami Legii. Co zdaniem Możdżenia jest przyczyną zdecydowanej przewagi warszawian?

- Wiadomo, że w piłce nożnej pieniądze odgrywają ważną rolę. Wiem, że Legia ma prawie dwukrotnie wyższy budżet od naszego, co daje jej teoretyczną przewagę. Myślę, że za parę lat nasze obecne wicemistrzostwa będą uznawane za sukces - zakończył pomocnik Lecha.

Początek spotkania Legia - Lech w niedzielę o godzinie 18.