Bogusław Leśnodorski o koszykarskiej spółce: Udział miasta w tym projekcie jest bardzo ważny

- Mam wrażenie, że przedstawiciele miasta są świadomi tego, że aby sport drużynowy w Polsce zaistniał, to potrzebna jest współpraca wielu organów. Nasze rozmowy z nimi wyglądają bardzo dobrze i wydaje mi się, że docelowo ta drużyna będzie rozgrywać swoje mecze na Torwarze - mówił prezes Legii Bogusław Leśnodorski na konferencji prasowej z okazji powołania spółki akcyjnej Legia Warszawa Sekcja Koszykówki.


W nowej spółce piłkarska Legia, której Leśnodorski jest współwłaścicielem, obejmie 33 proc. udziałów. Tyle samo będzie miało stowarzyszenie Zieloni Kanonierzy, którzy do tej pory prowadzili drużynę. Pozostałe 33 proc. czeka na ewentualnego inwestora. Prezesem zarządu został symbol koszykarskiej Legii Robert Chabelski, szefem rady nadzorczej - Leśnodorski.

- Bardzo się cieszę, że siedzimy tutaj w takim gronie, chcemy, by Legia była potęgą nie tylko piłkarską - mówił Leśnodorski. - Koszykarska sekcja będzie grała w pierwszej lidze, wykonała kolejny krok. Mamy nadzieję, że dojdzie jeszcze wyżej. By tak się stało, trzeba spełnić pewne wymogi prawne i organizacyjne, więc trzeba przeformatować trochę sekcję koszykówki. I w związku z tym we wtorek udało nam się założyć spółkę akcyjną, w której Legia Warszawa objęła 33 proc. udziałów akcji.

- Mam nadzieję, że spółka będzie tworem, który w najbliższych latach będzie decydował o tym, że koszykówka w Warszawie, ale też w Polsce, będzie na coraz wyższym poziomie - dodał prezes piłkarskiej Legii. - Ze swojej strony mogę powiedzieć, że będziemy dokładali wszelkich starań, by ta drużyna była coraz lepsza, rozwijała się i osiągała najlepsze wyniki.

- Dziękuję tym, którzy w ostatnich latach wykonali wielką pracę, by dojść do tego miejsca. To wielki sukces, a trzeba pamiętać, że oni pracowali społecznie. Nie było łatwo, należy im się szacunek - powiedział Leśnodorski. Miał na myśli Zielonych Kanonierów, czyli prezesa stowarzyszenia Romana Podobasa, a także członków - m.in. Sławomira Piętkę, Marcina Bodziachowskiego, Marcina Gaconia czy Pawła Podobasa.

Leśnodorski docenił także wkład Jarosława Jankowskiego, prezesa Grupy Waryński: - Podziękowania i dowody uznania także dla Jarka, który jakiś czas temu zdecydował, by firma prowadzona przez niego została sponsorem. Takie decyzje, gdy zaczyna się od samego dna, na początku są bardzo trudne. Mam nadzieję, że Jarek będzie przy drużynie dalej.

Jednym z największych w tym momencie problemów Legii jest kwestia hali. Ta na Bemowie, na której koszykarze grają od lat i w której chcieliby zostać, nie spełnia w tej chwili wymogów ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych, potrzebne są inwestycje rzędu około 300 tys. złotych. Z kolei Torwar jest droższy i zarezerwowany z kilkumiesięcznym wyprzedzeniem.

Leśnodorski zauważył: - Udział miasta w tym projekcie jest bardzo ważny. Mam wrażenie, że przedstawiciele miasta są świadomi tego, że aby sport drużynowy w Polsce zaistniał, to potrzebna jest współpraca wielu organów. Rozmowy wyglądają bardzo dobrze i wydaje mi się, że docelowo ta drużyna będzie rozgrywać swoje mecze na Torwarze.

- Warszawa jest jedyną stolicą, która nie ma poważnej hali sportowej i prędzej czy później temat budowy wróci. Myślę, że w decyzji urzędnikom może pomóc fakt, że w mieście pojawiają się nowe drużyny grające na coraz lepszym poziomie. My tego na siebie nie weźmiemy, nie stać nas na to - dodał prezes Legii.