W końcu gra na miarę talentu. Michał Żyro prowadzi Legię do mistrzostwa

Jeszcze kilka tygodni temu swoją postawą dzielił kibiców Legii na dwie grupy. Jedni uważali go za wielki talent, drudzy nie szczędzili krytyki po każdym zagraniu. Wiosną Michał Żyro gra tak, że cieszyć się muszą także ci drudzy.


22-letni skrzydłowy od kilku tygodni jest jednym z trzech najważniejszych elementów w układance Henninga Berga. Imponuje formą, mimo że oba obozy przygotowawcze spędził na leczeniu kontuzji łydki, której nabawił się w meczu Ligi Europejskiej przeciwko Trabzonsporowi.

- Najgorsze w tym wszystkim było to, że urazu nabawiłem się bez kontaktu z przeciwnikiem - mówił potem Żyro. - Gdyby stało się to po starciu z przeciwnikiem, uznałbym to za coś normalnego. A w tym przypadku tylko się denerwowałem, bo kolejne kontuzje hamowały mój rozwój i odbierały mi pewność siebie.

Żyro na boisko wrócił na początku marca, po czteromiesięcznej przerwie. Z Jagiellonią zagrał jednak tylko niespełna 10 minut - wszystko przez chuligańskie zajścia na stadionie Legii. Ale tydzień później skrzydłowy od pierwszej minuty rozpoczął spotkanie ze Śląskiem we Wrocławiu i od tamtego momentu w każdym kolejnym meczu wychodził w podstawowej jedenastce. Wyjątkiem było starcie w Gdańsku, gdzie Żyro nie zagrał z powodu nadmiaru żółtych kartek.

Bergowi za zaufanie piłkarz odpłaca się w najlepszy z możliwych sposobów - od momentu powrotu na boisko zdobył cztery bramki, zaliczył sześć asyst. W meczu z Wisłą sam strzelił gola na 1:0, a potem dośrodkowywał przy czwartej bramce autorstwa Dossy Juniora. W sumie ma już 12 asyst i w tej klasyfikacji awansował na pierwsze miejsce w lidze, które zajmuje ex aequo z Takafumim Akahoshim z Pogoni.

Skąd tak wysoka forma u zawodnika, który przez lata uchodził przy Łazienkowskiej za największy talent legijnej akademii, ale znany był też z nierównej gry? Sam zainteresowany bez cienia wątpliwości wskazuje na taktyczny manewr nowego szkoleniowca. - Najbardziej pomogła mi zmiana pozycji - tłumaczy Żyro. - Trener Berg przestawił mnie na prawe skrzydło i tutaj czuję się o wiele lepiej. Mogę częściej schodzić z piłką do środka i kończyć akcje strzałem lub próbować prostopadłego podania. Wskazówki szkoleniowca są jasne, dlatego doskonale wiem, co mam robić na boisku.

Świetna dyspozycja zawodnika nie mogła przejść bez zainteresowania ze strony selekcjonera narodowej reprezentacji. Adam Nawałka powołał Żyrę na towarzyskie spotkanie z Niemcami, które odbędzie się we wtorek w Hamburgu. Dla 22-latka to pierwsze powołanie do seniorskiej kadry narodowej.

- Jestem bardzo zadowolony ze swojej formy, ale powołania do reprezentacji się nie spodziewałem. I nie jestem tu fałszywie skromny. Naprawdę byłem mocno zaskoczony, kiedy dowiedziałem się o nominacji - mówił Żyro po meczu z Wisłą, choć kilka dni wcześniej, tuż po ogłoszeniu powołań, twierdził: - Nie chciałbym, aby mnie ktoś źle zrozumiał, ale uważam, że zasłużyłem na to powołanie. To dla mnie fajna nagroda po tym ciężkim okresie leczenia kontuzji i rehabilitacji.

Mecz w Hamburgu będzie dla skrzydłowego Legii szansą na zaprezentowanie się nie tylko przed niemieckimi kibicami. Na spotkanie przyjadą skauci z całego kraju, by obejrzeć najciekawszych zawodników obu reprezentacji. A o potencjalnym transferze Żyry mówi się od dawna. Zainteresowanie zawodnikiem wyrażały ponoć kluby z Bundesligi, Serie A. Wobec tak dobrej formy piłkarza jego transfer za granicę wydaje się kwestią najbliższych miesięcy.

Żyro, mimo pozytywnego zamieszania wokół własnej osoby, pozostaje spokojny. Bohaterem drużyny się nie czuje, a o przenosinach do innego klubu nie chce słyszeć, dopóki Legia nie obroni mistrzostwa Polski. - To nie czas i miejsce na rozmowy o transferze. Jestem szczęśliwy, bo nic mi nie dolega i mogę pokazać pełnię swoich możliwości. Swoim krytykom nie mam dziś nic do przekazania. Nie musiałem przecież nikomu nic udowadniać - z uśmiechem kwituje Żyro.