Sport.pl

Piłkarska Legia wyleczy kapitana koszykarzy

Paweł Podobas ma zerwane więzadła rzepki, poboczne i krzyżowe w lewym kolanie. - Jestem bardzo wdzięczny za pomoc prezesowi Bogusławowi Leśnodorskiemu, bo bez niej chyba bym już nie myślał o graniu - mówi kapitan koszykarskiej Legii.


W piątek, podczas zwycięskiego meczu o awans do pierwszej ligi z Notecią Inowrocław, Podobas zderzył się z rywalem i złapał za lewe kolano. W minionych sezonach przeszedł operacje obu, więc wiadomo było, że kontuzja jest poważna. - Pierwsza diagnoza, postawiona jeszcze w trakcie meczu, tuż po przyjeździe do szpitala, gdzie zrobiono mi rezonans i prześwietlenie, mówiła o tym, że zerwane jest więzadło rzepki i może poboczne - mówi Podobas. - Ale w poniedziałek, dzięki uprzejmości prezesa Bogusława Leśnodorskiego, skontaktowałem się z lekarzem piłkarzy Jackiem Jaroszewskim. On zbadał całą nogę jeszcze raz, przeanalizował wyniki i powiedział, że zerwane jest wszystko.

28-letni rzucający pierwotnie operację miał przejść właśnie w poniedziałek. - Doktor Jaroszewski uznał jednak, że trzeba ściągnąć specjalistę od rekonstrukcji więzadła rzepki. Sytuacja jest zbyt skomplikowana, by robić operację na chybcika. Ale od doktora usłyszałem też, że zrobią wszystko, co mogą, bym za sześć miesięcy mógł wznowić treningi.

- Dokładny grafik rehabilitacji i powrotu dostanę po poniedziałkowej operacji, bo w jej trakcie może się okazać, że uszkodzone są także jakieś chrząstki czy rzepka, ale wstępnie taki jest plan - zaznacza Podobas. - Mi zależy na tym, żeby wrócić jak najszybciej, ale też żeby kolano było jak najlepiej wyleczone. Ale wiem też, że prezes Leśnodorski powiedział, że lekarze mają zrobić wszystko, aby mnie postawić na nogi. Bardzo jestem wdzięczny za taką pomoc, bo bez niej chyba bym już nie myślał o graniu.

Paweł Podobas o fecie na Legii: Dla takich chwil warto żyć

Więcej o: