Marta Ostrowska: Chłopaki czasami dostają "małpiego rozumu"

- Cieszę się, że piłkarze mi ufają, że nie krępują się ze mną żartować, że jestem częścią drużyny - mówi Marta Ostrowska, kierownik Legii Warszawa.


Ostrowska jest kierownikiem pierwszej drużyny od ponad roku. W obszernej rozmowie z Onet.pl opowiada o relacjach z piłkarzami. - To są moi kumple z pracy. Cieszę się, że mi ufają, że nie krępują się ze mną żartować, że jestem częścią tej drużyny - mówi.

I dodaje: - Chłopaki czasami dostają takiego "małpiego rozumu", ale to są momenty, które bardzo rozluźniają i scalają drużynę. Od czasu do czasu trochę się ze mną drażnią, ale są to sytuacje śmieszne i pozytywne, które bardzo rozluźniają i scalają drużynę.

Przykłady? - Przed każdym wyjazdem, czy to na zgrupowanie, czy na mecz, muszę ich przeliczyć. Przed meczem jest łatwiej, zawodników jest wtedy zwykle tylko 18. Gorzej jest przed obozami przygotowawczymi, wtedy jedziemy pełną kadrą, 45 osób. Jak oni mi się zaczynają przemieszczać w autokarze, wychodzić, wchodzić, chować się pod fotelami, to ja ich muszę liczyć kilkanaście razy.

- Jak ich pytam, czy wszyscy są, to zawsze któryś mi krzyknie, że nie ma tego i tego. I tu padają albo nazwiska zawodników, którzy już u nas nie grają, albo np. byłych szkoleniowców czy członków sztabu. Na lotniskach też bywa ciekawie, gdy np. chowają sobie bilety albo paszporty - uśmiecha się Ostrowska.

Kierownik Legii zdradza, że wesoło jest też jest na zgrupowaniach. - Zdarza się, że przez cały obóz robią zamówienia na pokój jednego z kolegów, który nie jest tego świadomy. Na spotkaniu przed wyjazdem on próbuje się tłumaczyć na recepcji, nie trzeba dodawać, że już mocno poirytowany, że przecież nic nie zamawiał, że jak to, że skąd to, a reszta ma niezły ubaw - opowiada Ostrowska.

Więcej o Legii na Facebooku Warszawa.sport.pl

Więcej o: