Kogo chwyci się Legia, jak zabraknie "Brzytwy"?

- Nie jestem zadowolony ze swojej formy - mówi obrońca mistrzów Polski Tomasz Brzyski, który w Legii nie ma zmiennika. Co będzie jeśli, odpukać, go zabraknie?


- Oby nic mi się nie stało, bo szczerze mówiąc, nie wiem, kto mógłby mnie zastąpić - nie ukrywa Brzyski. - Zostałem sam, ale wiadomo, że klub zrobi wszystko, abym miał z kim rywalizować. Sądzę, że piłkarz na moją pozycję, to będzie pierwszy letni transfer Legii - dodaje 32-letni obrońca.

Do końca sezonu mistrzom Polski pozostało jeszcze osiem spotkań. Gdyby Brzyski doznał kontuzji, Legia zostałaby bez lewego obrońcy - po odejściu zimą Jakuba Wawrzyniaka do Amkara Perm w składzie nie ma żadnego zawodnika, który mógłby z Brzyskim rywalizować lub go zastąpić. To jedyna pozycja, na której Legia ma takie braki. W ataku czy na skrzydłach jest tłok, a np. na prawej obronie ostro rywalizują Łukasz Broź i Bartosz Bereszyński.

Na lewą obronę można szukać alternatyw - przestawić tam grającego ostatnio na środku Jakuba Rzeźniczaka czy cofnąć ze skrzydła Guliherme. Ale to rozwiązania trochę na siłę. Podobnie jak korzystanie z 19-letniego Łukasza Monety, który zimą był z pierwszą drużyną na obozach przygotowawczych, sprawdzano go na lewej obronie, ale piłkarz nie przekonał Henninga Berga i wrócił do zespołu rezerw.

- Konkurencja jest ważna, ale nie ma ludzi niezastąpionych. Tomek na razie jest zdrowy, dlatego nie panikujmy. Ale to też nie jest tak, że śpimy spokojnie i nie mamy w głowie innych rozwiązań. Są pewne alternatywy - przekonuje Kazimierz Sokołowski i do wymienionych wyżej piłkarzy, którzy mogliby zagrać na lewej stronie dokłada Bereszyńskiego, Brozia i Michała Żyrę. - Taki Łukasz Broź wcale nie ma złej lewej nogi, a Michał Żyro ma ją nawet całkiem niezłą - tłumaczy asystent Berga. Broź grywał w Widzewie na lewej obronie, dla Żyry właściwie byłaby to nowość, na tej pozycji sprawdzany był tylko na treningach u Macieja Skorży i raz w towarzyskim meczu z ADO Den Haag.

Dlatego w Legii na Brzyskiego chuchają i dmuchają. W ostatnich tygodniach legionista poważnych urazów nie zgłaszał, ale mimo to, i tak zdarzało mu się trenować indywidualnie. Dwa dni po meczu z Lechem nie pograł sobie nawet w ukochaną siatkonogę, tylko biegał wokół boiska.

Z drugiej strony choć Brzyski gra u Berga w każdym spotkaniu, to o jego dobrej formie z jesieni zostało tylko wspomnienie. U Jana Urbana był kluczowym zawodnikiem drużyny, dobrze wykonywał stałe fragmenty gry, był aktywny z przodu, zaliczył dziewięć asyst. Teraz gra słabo. - Nie jestem zadowolony ze swojej formy - mówi głośno Brzyski.

- Ale to nie jest tak, że czuję się rozluźniony brakiem konkurencji. Że po odejściu Kuby Wawrzyniaka teraz sobie odpoczywam - podkreśla legionista. - Jestem profesjonalistą, wkurzam się na swoją dyspozycję i na każdym treningu robię wszystko, by ją poprawić - tłumaczy.

Mistrzowie Polski w tym roku jeszcze nie przegrali. W ośmiu spotkaniach strzelili 13 goli. Brzyski w meczach ze Śląskiem, Górnikiem i Lechem brał udział przy akcjach bramkowych. We Wrocławiu wrzucał piłkę z autu w pole karne, kiedy gola strzelał Miroslav Radović. W Zabrzu nieźle uderzył z wolnego, ale to obrońca Górnika Boris Pandża trącił piłkę i wyłożył ją Inakiemu Astizowi. Z Lechem prostopadłym podaniem obsłużył Tomasza Jodłowca, który po rajdzie lewą stroną dograł w pole karne do Radovicia.

Żadne z tych podań nie było jednak asystą, na którą Brzyski w lidze czeka od listopada. Ostatni raz celne ostatnie podanie zaliczył w meczu z Pogonią, kiedy dośrodkował na głowę Rzeźniczaka. - Teraz, to już nie chodzi o same asysty, tylko o moją formę. Coraz rzadziej podłączam się do akcji ofensywnych i to mnie martwi najbardziej - mówi boczny obrońca.

- Moich wyjść do przodu jest mało. Jesienią wbiegałem w pole karne rywali siedem, osiem razy w ciągu jednej połowy, teraz dwa może trzy. Nie tak to powinno wyglądać - mówi niepocieszony.

- Wiem, że wszyscy mówią, że "Brzytwa" nie ma nikogo za plecami i poczuł się pewnie. Ale wcale tak nie jest. Wymagam od siebie więcej - kończy.

Więcej o Legii na Facebooku Warszawa.sport.pl

Kto byłby najlepszą alternatywą dla Tomasza Brzyskiego na lewej obronie?