Władimir Dwaliszwili i gest Kozakiewicza. Komu pokazał go Gruzin po zwycięskim golu?

Władimir Dwaliszwili, który dołożył nogę do podania Jakuba Koseckiego i w doliczonym czasie gry dał Legii zwycięstwo 2:1 w Gliwicach z Piastem, po golu podbiegł do trenera Henninga Berga, a potem pokazał w kierunku trybun gest Kozakiewicza.


Do kogo ten gest był skierowany? Do kibiców, dziennikarzy, a może było to po prostu wyładowanie złości Gruzina, który ostatnio grał bardzo słabo? Gol w Gliwicach był dla Dwaliszwilego pierwszym od listopada i meczu z Pogonią przy Łazienkowskiej, przerwa trwała dokładnie 560 minut. W poprzednim spotkaniu Legii, w Warszawie z Wisłą, Dwaliszwili mógł przesądzić o wygranej mistrzów Polski, ale z dwóch metrów trafił w bramkarza.

- Mój gest nie był skierowany do kibiców. Ja ich bardzo respektuję, to im dedykujemy te trzy punkty. Fani mogą mnie krytykować, oni kochają Legię, to normalne, że wyrażają swoje zdanie. Mój gest był do tych, którzy nie mają Legii w sercu, źle jej życzą i stale krytykują - powiedział po meczu napastnik.

Na Dwaliszwilego narzekali niemal wszyscy, i to już od kilku tygodni. Z Gruzina naśmiewali się kibice, błędy i słabą grę wytykali mu eksperci, krytykowali go dziennikarze. Piłkarza bronił jednak Berg, który w piątek na konferencji prasowej sam z siebie zaczął mówić o Dwaliszwilim: - Wiem, że Dwaliszwili jest jednym z najlepszych piłkarzy, jakich mamy. Wiem, co zrobił dla tego klubu w ubiegłym roku - jego gole przyczyniły się do mistrzostwa Legii. Wiem też, co zrobił w tym roku, w tym sezonie strzelił dziewięć goli.

- Wiadomo, że jest rozczarowany, bo nie strzelił gola w meczu z Wisłą, ale to wciąż bardzo dobry piłkarz i jedna niewykorzystana szansa nie może przekreślać tego, co zrobił dla tego klubu - tłumaczył norweski szkoleniowiec.

W poniedziałek Dwaliszwili odpłacił mu się za zaufanie. Gruzin pojawił się na boisku w 57. minucie, a w ostatnim fragmencie spotkania znalazł się tam, gdzie powinien - stał tuż przed bramką w momencie, gdy wprowadzony w końcówce Jakub Kosecki minął obrońcę z lewej strony i dośrodkował tuż przed bramkę. Dwaliszwili dołożył nogę, piłka wpadła do siatki, Legia wygrała.