Pięciu na Pięciu o Legii. Kto w ataku na Wisłę i co z miejscem na stadionie dla Marka Jóźwiaka?

Przed niedzielnym spotkaniem Legii z Wisłą zadaliśmy pięć pytań piątce dziennikarzy i blogerów piszących na co dzień o Legii. Kogo wystawiliby w ataku, gdzie widzą różnice między drużynami Jana Urbana i Henninga Berga, gdzie ich zdaniem rozstrzygnie się mecz Legii z Wisłą?


Przy okazji istotnych wydarzeń w stołecznym sporcie serwis warszawa.sport.pl zadaje pięć pytań piątce specjalistów (zobacz dotychczasowe odcinki). Tym razem okazją do zadawania pytań był mecz Legia - Wisła.



1. - W ataku dysponuję szerokim polem manewru - mówi Henning Berg. Kogo ty wystawiłbyś w niedzielę?

Przemysław Bator, "Fakt": Ondreja Dudę. Biorąc pod uwagę tylko skuteczność, Słowak w meczu ze Śląskiem zawiódł na całej linii. Z drugiej strony manewr zastosowany przez Berga spowodował, że Legia, szczególnie w pierwszej połowie, całkowicie zdominowała rywali. Współpraca Słowaka z Radoviciem wyglądała bardzo obiecująco, dlatego nie widzę powodu do zmiany ustawienia. Duda w końcu coś strzeli.

Piotr Jóźwiak, Weszło!: Powtórzyłbym wariant z Wrocławia, z Radoviciem jako tym najbardziej wysuniętym, którego w zależności od sytuacji zastępowaliby Duda i Żyro. Skoro Sa dopiero dochodzi do siebie po lekkim urazie, nie ma co wystawiać go w pierwszym składzie. Niech się wykaże jako rezerwowy. A Dwaliszwili? Bardzo trudno ocenić, w jakiej znajduje się dyspozycji.

Bohdan Pękacki, blog Marek Zostaw, Sokół Bij: Dudę - trochę jak w siatkówce: na przełamanie. Jeśli spali się w drugim kolejnym meczu, będziemy wiedzieć, że jego czas jeszcze nie nadszedł. Słowak był jednak dużo bardziej przekonujący od Sa, a Dwaliszwilego przestają już bronić nawet jego najwięksi zwolennicy. Radović musi z kolei grać bliżej środka pola, żeby nie dało się go odciąć od piłki, bo tylko z futbolówką przy nodze Serb potrafi czynić cuda - wychodzenie na pozycję czy zamęczanie obrońców to nie są jego silne strony.

Michał Terlecki, Legia.com.pl: Nikogo. Zastosowałbym podobny wariant jak w ostatnim meczu we Wrocławiu, czyli duet Radović - Duda wymieniający się pozycjami. Posunięcie wydawało się dość niespodziewane i ryzykowne, ale gdyby nie fatalna skuteczność Słowaka, można byłoby mówić o pełni szczęścia. We Wrocławiu legioniści przykryli w pierwszej połowie gospodarzy czapką i generalnie większość meczu była pod ich dyktando. 

Krzysztof Zaborowski, Warszawa.sport.pl: Radovicia. Może w tym szaleństwie jest metoda? We Wrocławiu Legia po raz pierwszy w tym roku potrafiła zdominować przeciwnika i pretensje o brak wygranej może mieć tylko do siebie. Trener Berg zaryzykował, wystawiając jeszcze nieprzygotowanego debiutanta Ondreja Dudę. Oczywiście występ 20-letniego Słowaka odbierany jest głównie przez pryzmat niewykorzystanych okazji, ale warto zwrócić uwagę, że jego współpraca z doświadczonym Serbem wyglądała obiecująco. Obaj wspólnie wykreowali trzy stuprocentowe sytuacje. Gdy rozmawiałem z Dudą po meczu ze Śląskiem, wcale nie wyglądał na osobę, która miałaby długo rozpamiętywać to, co stało się dobrych kilkadziesiąt minut wcześniej. To dobrze wróży, tym bardziej że Radović chwalił sobie współpracę z nowym piłkarzem Legii. Warto sprawdzić, jak w kolejnym spotkaniu sprawdzi się serbsko-słowacki tandem, bo jakie są alternatywy? Bezproduktywny Władimir Dwaliszwili, który przez 86 minut gry nie potrafi oddać nawet strzału? Czy bezbarwny Orlando Sa, który jeszcze nie odnalazł się w nowym klubie i dodatkowo narzeka na zdrowie?

2. Wymień najważniejszy element gry, który odróżnia Legię Berga od Legii Urbana.

Bator: Szczelna obrona i szybsza gra w ofensywie. Gdyby nie rzut karny dla Śląska (według mnie podyktowany niesłusznie), legioniści nie straciliby w tej rundzie ani jednego gola. Defensywa jest zgrana, piłkarze nie popełniają wielu błędów. Legia nie atakuje na "hura", akcje są przemyślane i kombinacyjne. Do tej pory piłkarze Berga dużo lepiej prezentowali się w meczach wyjazdowych, dlatego sam jestem ciekaw, czy w końcu zdominują rywali u siebie.

Jóźwiak: Ja dostrzegam dwie zmiany - pierwsza dotyczy zespołu, druga zaś konkretnego zawodnika - Miroslava Radovicia. Więc po kolei. Legia Berga nie ogranicza się do tego, by za wszelką cenę wymieniać dziesiątki podań (co charakterystyczne dla Legii Urbana), natomiast liczy się dla niej zdobywanie terenu oraz większa intensywność w grze. Co do Serba - zmianie uległy jego boiskowe obowiązki, choć na pierwszy rzut oka wciąż operuje za plecami wysuniętej dziewiątki. Teraz jednak jego rola polega na dublowaniu napastnika, wchodzeniu w drugie tempo i jak najszybszym pozbywaniu się piłki, a wcześniej było przecież odwrotnie. Namiętnie holował piłkę, rozgrywał ją i był pod grą. Z tego powodu należy się spodziewać, że "Rado" będzie mniej efektowny - po prostu "będzie go mniej", aczkolwiek przełoży się to na efektywność, zwłaszcza strzelone gole.

Pękacki: Koncentracja od początku meczu. Poprzednia runda - w ekstraklasie osiem bramek straconych w pierwszych 30 minutach (na 22), w Europie - sześć (na 13), w Pucharze Polski bramka stracona w 5. minucie z Górnikiem. Teraz, w czterech meczach wliczając przerwany z Jagiellonią, do przerwy Legia nie dała sobie strzelić ani razu, a i samych okazji przeciwnicy nie mieli zbyt dużo.

Terlecki: Legia rozegrała w tym roku w lidze dopiero trzy pełne spotkania (plus połówkę z Jagiellonią), dlatego trudno stawiać tu bardziej konkretne tezy, ale na pewno imponuje organizacją gry w obronie. We wspomnianych meczach piłkarze Berga stracili tylko jedną bramkę, dodatkowo z wątpliwego rzutu karnego. Oczywiście, pytanie, jak zespół Urbana spisywałby się jesienią, gdyby nie plaga kontuzji, jest otwarte i obawiam się, że bez odpowiedzi.

Zaborowski: Na razie ciężko wymienić ten najważniejszy. W jaki sposób miała grać Legia Berga? Wysokim pressingiem, szybko konstruować akcje z pomocą ofensywnych bocznych obrońców. W meczu ze Śląskiem można było odnieść wrażenie, że mistrzowie Polski zrobili postęp w tym drugim elemencie, ale co z tego, skoro byli wybitnie nieskuteczni. Gdybym miał wskazać nie element, ale piłkarza, byłby nim Ivica Vrdoljak. Z ostro krytykowanego (także przeze mnie) jesienią piłkarza, od początku 2014 roku zmienił się nie do poznania. Nie wiadomo, czy właśnie osoba norweskiego szkoleniowca tak wpłynęła na 31-letniego Chorwata, ale prawdą będzie, jeśli napiszę, że to obecnie jeden z liderów warszawskiego zespołu.

3. Gdzie widzisz przewagi Legii nad Wisłą, a gdzie lepsi są krakowianie?

Bator: Legia jest lepsza przede wszystkim na skrzydłach. Berg ma pole manewru, może kombinować w czasie meczu ze zmianami, za to w ekipie Smudy boki wyglądają licho. Nie widzę za bardzo elementu, w którym to wiślacy byliby mocniejsi od drużyny z Warszawy. 

Jóźwiak: Uważam, że - co nie jest nadzwyczaj odkrywcze - niedzielny mecz rozstrzygnie się w środku pola. Wyjątkowo błyskotliwa Wisła - ze stricte ofensywnymi Gargułą, Stiliciem oraz Chrapkiem - kontra bardziej wyważona Legia, gdzie za wspieranie defensywy odpowiada Vrdoljak, obowiązki pomocnika w stylu box to box przypadły Jodłowcowi, a ustawiony przed nimi zawodnik skupiony jest już wyłącznie na grze do przodu. Gdyby wiślacy dali się skontrować, byłaby to woda na młyn dla gospodarzy. Wygra ta formacja, która lepiej odnajdzie się w warunkach meczowych, dlatego nie podejmuję się wskazania tej lepszej. Tak - środek pola zdecydowanie kluczowy. A dalej - uśpione strzelby, czyli Sa i Brożek. Tutaj stawiam znak równości. Korzystniejsze wrażenie sprawia z kolei obrona Legii.

Pękacki: Przewaga Legii jest w umiejętnościach piłkarskich, Wisły - w motywacji. W warszawskiej drużynie już od dłuższego czasu widać spokój, co na dłuższą metę jest bardzo dobre, ale w pojedynczych meczach, gdy przeciwnik wychodzi "napakowany jak kabanos", może nie wystarczyć. Nic nie wiemy o umiejętnościach motywacyjnych Berga, a on sam też niekoniecznie odczuwa ciężar gatunkowy spotkania. Po drugiej stronie jest Smuda i armia ligowych wyjadaczy, z których większość wie, jak się pokonuje Legię i jak takie zwycięstwo smakuje.

Terlecki: To drużyny o podobnym potencjale (mam na myśli pierwsze jedenastki, bo szeroka kadra jest atutem Legii), ale odpowiem nieco przewrotnie. Przewagą Wisły może być fakt, że Legia zagra na własnym stadionie. Z jakiegoś dziwnego powodu legioniści na wiosnę spisują się lepiej na wyjazdach. Dodatkowo krakowianie po ostatniej porażce u siebie z Ruchem będą chcieli się odegrać. Legioniści znacznie lepiej spisują się w defensywie, natomiast Wisła ma Pawła Brożka, który nawet w słabej formie jednym zagraniem potrafi zrobić różnicę. Wystarczy przypomnieć jesienny mecz w Krakowie.

Zaborowski: Przy defensywie mały plusik dla Legii. Przede wszystkim warszawianie mają w składzie najlepszego bramkarza ekstraklasy Duszana Kuciaka. Obrońcy - z zastępującym Inakiego Astiza Jakubem Rzeźniczakiem - nie popełniają katastrofalnych błędów. Wisła z Michałem Chrapkiem (jego występ w Warszawie jest niepewny), Łukaszem Gargułą, wracającym do Polski Semirem Stiliciem czy zwłaszcza z dwukrotnym królem strzelców Pawłem Brożkiem, przynajmniej na papierze, dysponuje silniejszą ofensywą, choć nie zobaczyliśmy jeszcze prawdziwej siły ognia Wisły. Ale gdyby zdrowy był Guilherme, a w formie Sa...

4. Czy gdyby mecz z Wisłą mogli obejrzeć kibice, to chciałbyś, by na którejś z trybun usiadł Marek Jóźwiak?

Bator: Jeśli nie próbowałby wejść bez biletu, to czemu nie? Spór pomiędzy klubem a Jóźwiakiem jest skomplikowany. Każdy ma swoje racje. Władze klubu mogą decydować, kogo wpuszczają na trybuny, aczkolwiek "zakaz" nałożony na byłego zawodnika PR-owo nie wygląda zbyt fortunnie. Dlatego Bogusław Leśnodorski i jego współpracownicy powinni jak najszybciej wyłożyć karty na stół i ujawnić, dlaczego Jóźwiak jest przy Łazienkowskiej "persona non grata". Wtedy "Beret" będzie mógł się odnieść do zarzutów, a kibice wyrobią sobie opinię na ten temat. 

Jóźwiak: Tak. Tam, gdzie kupi sobie bilet.

Pękacki: Odczuwałbym spory niesmak, gdyby Marek Jóźwiak usiadł koło mnie, ale niczego bym mu nie zabraniał. W pełni podzielam oburzenie prezesa Leśnodorskiego - sam byłem wiernym krytykiem poczynań Jóźwiaka na stanowisku dyrektora sportowego, a dzień, w którym okazało się, że został on agentem Antolovicia, w pensjach którego umoczone bez sensu zostały ogromne pieniądze, dały mi pełniejszy obraz "niekompetencji" byłego piłkarza Legii. To nie o to chodzi, że Jóźwiak źle się wyrażał o klubie czy popełnił błędy na stanowisku. Wygląda na to, że będąc pracownikiem klubu, działał na jego szkodę (a przynajmniej własny interes przedkładał nad klubowy). To wystarczający powód, żeby uznać go za persona non grata, niezależnie od boiskowych dokonań.

Terlecki: Prawdę mówiąc jest mi to zupełnie obojętne. To sprawa między prezesem Leśnodorskim a Markiem Jóźwiakiem i w mojej ocenie nie zasługuje na więcej niż krótką wzmiankę na stronach internetowych. Na pewno brak czy obecność na stadionie "Bereta" nie wpłynie na wynik meczu.

Zaborowski: W tym przypadku trudno o dobre rozwiązanie. Z jednej strony prezes i współwłaściciel klubu Bogusław Leśnodorski zarzuca Jóźwiakowi niegospodarność, kosztującą Legię "grube miliony", a z drugiej strony mówimy o byłym piłkarzu, który z warszawskim klubem zdobył trzy razy mistrzostwo Polski, cztery razy krajowy puchar i występował z Legią w Lidze Mistrzów.

5. Jeśli Legia pokona Wisłę, to odniesie 1000. zwycięstwo w ekstraklasie. Które z dotychczasowych 999 jest dla ciebie wyjątkowe?

Bator: Mecz w Zabrzu z Górnikiem 10 maja 2006 roku. Wygrana 1:0 po przebojowej akcji Piotra Włodarczyka, która zapewniła Legii mistrzowski tytuł. Z powodów osobistych nie mogłem oglądać tego spotkania na żywo i do dzisiaj tego żałuję.

Jóźwiak: Niech to tysięczne będzie wyjątkowe. 

Pękacki: To następne - 1001.

Terlecki: Z czasów "prehistorycznych" i w kontekście niedzielnego spotkania, ciekawie wygląda wynik Legia - Wisła 12:0 z 1956 roku. Ale ponieważ nie ma sensu za bardzo grzebać w historii, to z dużym sentymentem wspomnę wygraną w Poznaniu 3:1, 18 listopada 2012 roku.

Zaborowski: Wygrana z Lechem na Łazienkowskiej w poprzednim sezonie po golu z rzutu karnego Vrdoljaka. Zwycięstwo praktycznie przypieczętowało mistrzostwo dla Legii. Na Łazienkowskiej komplet, choć szkoda że mecz nie odbył się wieczorem, a przy przeszkadzającym upale.

Jakim wynikiem zakończy się mecz Legia - Wisła?