Legia Szyderców. Henning Berg musi odejść!

- Ponieważ każdemu można, prawda, krytykować, a Legia Szyderców stoi w awangardzie krytykujących, jako pierwsi napiszemy: ?Henning Berg musi odejść!? - piszą blogerzy serwisu Legia Szyderców.


Dobry trener potrzebuje trzech lat, aby można było spodziewać się efektów jego pracy z zespołem. Ulubione powiedzenie słabych trenerów. Równie prawdziwe jak zapewnienia polityków, że efekty ich pracy widać będzie dopiero w drugiej kadencji ich rządów. Po karuzeli trenerskiej w ekstraklasie (która, wbrew temu co się pisze, nie jest wyłącznie polską specyfiką) widać, jak bardzo prezesi klubów wierzą w jego prawdziwość.

Prawda o trenerach jest prosta. Są dobrzy trenerzy, przeciętni i słabi. Prawda jest też taka, że Guardiola nie zdobyłby mistrzostwa polski A.D. 2014 z Widzewem Łódź, a Legię z czasów Champions League mogła prowadzić teściowa Pawła Janasa.

Oczywiście trener drużynie jest potrzebny (jak zastępowy na obozie zuchów), aby ustanowić hierarchię w zespole, wprowadzić atmosferę, na odprawie przeprowadzić rozmowę motywacyjną, poprowadzić trening, narysować kilka strzałek na tablicy. Takie podstawy daje trener przeciętny. U trenera słabego zabraknie wykonania któregoś z tych elementów. Dobry natomiast wniesie do zespołu coś więcej.

Nikt nie uważał Urbana za trenera słabego

Niektórym prezesom polskich drużyn wydaje się, że oznaką ich profesjonalizmu oraz profesjonalizmu klubu, któremu prezesują, jest dotrzymywanie warunków kontraktu trenera. Właściwie, to są w Polsce tylko dwa takie kluby - Legia i Lech. Ponieważ w Lechu są o wiele bardziej profesjonalni niż w Warszawie, zwolnią trenera Rumaka dopiero z końcem sezonu, po zajęciu miejsca wykluczającego udział w europejskich pucharach. W Legii byli mniej profesjonalni, dlatego zwolnili trenera przed końcem kontraktu, widząc konieczność wstrząśnięcia szatnią, wykrzesania z zawodników zapału i chęci do obrony mistrzostwa, walki na treningach o miejsce w podstawowej jedenastce, o wyjściówki i minuty na boisku pod kierownictwem nowej miotły.

Nikt, kto na poważnie obserwuje polską piłkę, nie uważał trenera Urbana za trenera słabego. Przytaczanie argumentów, że nie radził sobie z taktycznym ułożeniem Legii w Lidze Europy, jest śmieszne. Tak krawiec kraje, jak materii mu staje. Gdyby wyjściowa jedenastka Legii była warta 120 milionów euro, dyskusji o taktyce Legii w Lidze Europy by nie było, byłoby za to kilka punktów w Lidze Mistrzów.

Wczesne plotki o zmianie na posadzie trenera Legii Warszawa przyjmowane były z nadzieją. Nadzieją na to, że pod wodzą trenera zagranicznego, z charyzmą, Dwaliszwili zapomni o przyjmowaniu antybiotyków, Radovic schudnie ze stresu 8 kilogramów, a na telewizorach przed występami Kucharczyka nie będzie wyświetlane ostrzeżenie "Niektóre osoby mogą doznać dyskomfortu: zaczerwienienia, łzawienia, bólu lub szczypania oczu, przemęczenia wzroku lub mdłości. W razie doznania takiego uczucia należy natychmiast zaprzestać patrzenia w telewizor, dopóki dyskomfort nie ustanie".

I nastał Berg. I napompowano balon nad boiskiem treningowym.

Pogawędki z Fergusonem

Debiut Henninga Berga w świadomości kibiców Legii był wymarzony. Co prawda nie było to efektowne zwycięstwo drużyny, a ofensywa działu prasowego Legii, który postanowił opublikować wywiad z byłym trenerem Berga z czasów jego gry dla Manchesteru United. Sir Alex Ferguson na pytanie, jak opisze Norwega jako trenera, odpowiedział:

"Henning, odkąd go pamiętam - a będzie to już przeszło 20 lat - zawsze był osobą odznaczającą się wybitnymi cechami przywódczymi i wiedzą dotyczącą piłki nożnej. Z czasów, kiedy łączyły nas relacje trener-zawodnik, pamiętam dokładnie jego taktyczną dociekliwość, chęć dyskusji o niuansach dotyczących naszego stylu gry i podejścia do kolejnych przeciwników."

Kapitalny cytat, który można sobie czytać na koniec ciężkiego dnia, pamiętając uprzednio o posmarowaniu ust maścią. Profilaktycznie, żeby usta nie popękały od zbyt szerokiego uśmiechu.

LEGIA SZYDERCÓW. Niekiedy koślawa rzeczywistość Legii Warszawa

Wyobrażamy sobie, jak to Henning Berg po treningu lub meczu podchodził do żującego gumę Sir Aleksa i dopytywał o niuanse taktyczne i powody takiego, a nie innego ustawienia na boisku. Oczywiście nie wypada nam nie wierzyć, że tak właśnie nie było, ale mamy nadzieję, że Norweg nagrywał odpowiedzi Fergusona na dyktafonie i dziś po latach te nagrania odsłuchuje. Zaiste ciekawe musiały być to pogawędki i dużą wiedzę musiał zgromadzić przyszły trener Legii, choć pamiętamy go z boiska jako drwala, którego jedynym taktycznym obowiązkiem miało być urwanie biegnącemu napastnikowi drużyny przeciwnej nogi i to najlepiej już za pierwszym razem. Przy co bardziej zwrotnych napastnikach Berg potrzebował tyle czasu na obrócenie się, co pancernik Bismarck cumujący do zegrzyńskiej przystani (z czego skorzystał m.in. Cezary Kucharski przy asyście bramki Jerzego Podbrożnego w meczu z Blackburn Rovers).

Tak więc, po wyrzuceniu Urbana (choć właściwie nie tak do końca, bo Legia nadal nie rozwiązała z nim kontraktu), którego ustawienie taktyczne było krytykowane, nadeszła epoka norweskiego wcielenia Piotra Bronowickiego. Trener Berg w wywiadach przyznał, że miał okazję na długo przed objęciem posady obserwować grę Legii, że wie, czego może spodziewać się po piłkarzach pierwszej drużyny, że ma ułożone w głowie schematy gry, jakimi legioniści powinni posługiwać się na boisku.

Nowa taktyka, czyli to już było

Musimy przyznać, że grę legionistów rzeczywiście musiał uważnie obserwować wcześniej, a te dodatkowe kilkadziesiąt treningów Legii pod jego okiem utwierdziły go w przekonaniu, że lepiej zagrać bez nominalnego napastnika niż z Dwaliszwilim w składzie. Wdzięczni jesteśmy trenerowi Bergowi za przyspawanie Kucharczyka do ławki rezerwowych, wierzymy, że już niedługo Kucharinho z Ł3 mecze Legii oglądać będzie wyłącznie z trybuny.

Ale to połowa obietnic Berga. Druga połowa to obiecane, "skrojone na miarę" ustawienie taktyczne Legii. Możemy je zacytować z pamięci, nie czyniąc kwerendy wywiadów Norwega:

1. Środkowi obrońcy po odebraniu piłki bez zwłoki podają ją do rozegrania defensywnemu pomocnikowi lub oddają piłkę bocznemu obrońcy, który ma za zadanie rozpocząć błyskawiczną akcję ofensywną.

2. Skrzydłowy posiadający piłkę schodzi na swoją mocniejszą nogę (prawonożny na lewej stronie, lewonożny na prawej) do środka boiska, szukając prostopadłego podania lub korzystając z okazji oddaje strzał.

Zaiste, taktyka godna wielomiesięcznych przygotowań i obserwacji. Powiedzmy sobie szczerze, wymaganie szybkiego wyprowadzania piłki przez środkowych defensorów i korzystanie z szybkich bocznych obrońców w akcji ofensywnej może jest nowością w kraju, z którego pochodzi trener Berg. Nowością mogą być również dla pożółkłych stron notesu, w których notował Norweg ustawienia formacji i taktyki trenera Fergusona, ale mamy XXI wiek, o takich zadaniach dla obrońców słyszał nawet Tomasz Hajto. Nie mówiąc o rzeszy fanów Football Managera.

Zamiana stronami skrzydłowych? To już było. I za Urbana, i za Skorży. Trenerze Berg, w zaufaniu podpowiemy panu, że taktyki nie grają. A zwłaszcza w lidze polskiej. W ekstraklasie należy rzucić piłkarzom piłkę na środek boiska i spokojnie czekać do końca meczu. Jak ma się dobrych piłkarzy, to może wygrają. Jak ma się najlepszych piłkarzy w Polsce, to prawdopodobieństwo, że wygrają, jest jeszcze większe. Wierzymy, że szybko się pan tego nauczy.

Podpowiadamy również, że prawdopodobieństwo wygrania zmniejsza się, kiedy wystawia się na pozycji ofensywnego pomocnika - byłego prawoskrzydłowego Radovicia, na lewym skrzydle - piłkarza z charakterystyką ofensywnego pomocnika (przyjęcie, prostopadłe podania, nienaganna technika, obrócenie się z piłką, szybkie podania na krótkim dystansie) - Augusto, a w ataku - ofensywnego pomocnika Dudę.

Jaki Efir, jaki Duda?

Mecz ze Śląskiem każe nam zadać jeszcze jedno pytanie, które wiąże się z naszym ostatnim tekstem o "utalentowanych od zawsze produktach Akademii", które nie grają w Legii. Jeśli trener Berg zabiera do Wrocławia i sadza na ławce tylko jednego nominalnego, choć w marnej formie, napastnika Dwaliszwilego, w ataku wystawia dopiero tydzień wcześniej zakontraktowanego ofensywnego pomocnika, 19-latka z brakami w treningu, a odsyła do gry w rezerwach jedynego zdrowego napastnika Efira, to Efir, "produkt akademii" jest tak dramatycznie słaby, czy Duda (którego prezentacja przed meczem z Jagiellonią wyglądała jak powitanie na Łazienkowskiej Cristiano Ronaldo) jest tak fenomenalny?

Właściwie prosimy nie odpowiadać. Odpowiedź już chyba daliśmy w poprzednim tekście.

Skoro już wiemy, że trener Berg nie jest lepszy od trenera Urbana ani w promocji piłkarzy wywodzących się z Akademii Piłkarskiej Legii Warszawa, ani w przygotowaniu taktycznym zespołu (a takie były oficjalne powody zatrudnienia), to dalej pytamy, dlaczego podjęto ryzyko i zatrudniono na stanowisku szkoleniowca mistrza Polski człowieka, którego wyrzucono z posady coacha Blackburn Rovers, którego był gwiazdą, w którym zagrał ponad 200 razy, wielokrotnie z opaską kapitańską, po 57 dniach pracy? Z jedną wygraną w 10 meczach.

Nie będziemy upierać się z całą stanowczością. Być może trener wyciągnie wnioski, że do taktyki trzeba mieć przede wszystkim jej wykonawców. Wrócą do składu kontuzjowani Kosecki, Saganowski. Ten ostatni z całą pewnością wygoni z boiska 19-letnią gwiazdę słowackiej młodzieżówki, reprezentanta Gruzji i reprezentanta Portugalii. Zapewni Legii mistrzostwo Polski, strzelając bramki w fazie play-off. Tyle że z Markiem Saganowskim i po wzmocnieniach składu, które odbyły się w zimie, mistrzostwo zdobyłby też Jan Urban. Kto wie, może udałoby się też w Lidze Europy.

I jeszcze garść statystyk:

Henning Berg: cztery mecze, osiem punktów (po zaliczeniu jednego z Jagiellonią). Średnia 2,00.

Jan Urban: 21 meczów, 43 punkty. Średnia 2,05.

W wywiadzie dla Legii Szyderców Mateusz Borek na pytanie "Czy planujecie zaprosić trenera Berga do Cafe Futbol, poddać go pierwszej ocenie?" odpowiedział: - Trzeba mu dać czas. Pierwszą weryfikacją będą eliminacje Champions League. Jeśli nie zdobędzie mistrzostwa, to trzeba mu dać wędkę i kazać iść na piechotę do Norwegii.

To my dorzucimy tablet do notowania taktyk z XXI wieku, płytę z najnowszą edycją menedżera piłkarskiego i bilet do Białej Podlaskiej. Zapisać się do Szkoły Trenerów PZPN będzie musiał się sam.

Obserwuj autora na Twitterze: Żyro Transfer Watch