Ondrej Duda: Powinienem wykorzystać swoje sytuacje [ROZMOWA]

- Żałuję, że nie strzeliłem w debiucie dwóch bramek i nie wygraliśmy, ale taki jest futbol. Powinienem wykorzystać swoje sytuacje. Nic mnie nie usprawiedliwia - mówi warszawa.sport.pl nowy pomocnik Legii Ondrej Duda, który w niedzielę zadebiutował w drużynie mistrza Polski.


20-letni Słowak, pozyskany za mniej więcej 300 tys. euro z MFK Koszyce, w debiucie mógł zostać bohaterem Legii. W meczu ze Śląskiem (1:1) zagrał w podstawowym składzie. Grając na pozycji rozgrywającego, w pierwszej połowie nie wykorzystał dwóch doskonałych okazji. W 57. minucie zastąpił go Władimir Dwaliszwili.

Krzysztof Zaborowski: Pewnie się nie spodziewałeś, że tak szybko zadebiutujesz w nowym klubie.

Ondrej Duda: Trener podjął taką decyzję, że od razu zagrałem w podstawowym składzie. Żałuję, że nie strzeliłem w debiucie dwóch bramek i nie wygraliśmy, ale taki jest futbol. Powinienem wykorzystać swoje sytuacje. Nic mnie nie usprawiedliwia.

Muszę wyciągnąć wnioski i poprawić się w kolejnych meczach.

Zmarnowane okazje wpłyną na ciebie negatywnie?

- Chwilę o nich myślałem, ale już zapominam, bo przed nami kolejne mecze.

Jakie są twoje pierwsze wrażenia o polskiej ekstraklasie?

- Polska liga jest szybsza i bardziej agresywna od słowackiej. Pod względem sportowym jest o wiele lepsza.

Wydawało się, że na razie będziesz musiał nadrabiać zaległości, bo sprawa twojego transferu przeciągała się i przez to nie mogłeś trenować z pierwszą drużyną MFK Koszyce.

- W ostatnich dniach ćwiczyłem z drugim zespołem, ale pod względem fizycznym czuję się dobrze.

Rozmawiałeś z trenerem Henningiem Bergiem o swojej roli w zespole? Twoim konkurentem jest Miroslav Radović, choć ze Śląskiem obaj zagraliście w podstawowym składzie.

- Rozmawiałem, ale niech to zostanie między nami. Trener doskonale wie, w jaki sposób mamy grać.

Miałeś propozycje z wielu silniejszych klubów, ale wybrałeś Legię. Czym się kierowałeś?

- Mówiło się o zainteresowaniu Napoli, ale Włosi nie byli konkretni. W przeciwieństwie do Legii. W grudniu oglądałem w Warszawie mecz z Cracovią i wiedziałem, że chcę trafić do tego klubu.

Rozmawiał we Wrocławiu Krzysztof Zaborowski