Nieskuteczny Duda, kontrowersyjny rzut karny. Legia remisuje we Wrocławiu

Legia Warszawa zremisowała we Wrocławiu ze Śląskiem 1:1 w meczu dwudziestej piątej kolejki ekstraklasy. Punkt podopiecznym Henninga Berga na siedem minut przed końcem spotkania uratował Miroslav Radović.


W wyjściowym składzie Legii nie zabrakło niespodzianek. Mistrzowie Polski spotkanie ze Śląskiem rozpoczęli bez nominalnego napastnika. Na ławce rezerwowych usiadł Władimir Dwaliszwili, a funkcję najbardziej wysuniętego zawodnika pełnił Miroslav Radović. Szansę debiutu otrzymał natomiast nowy nabytek warszawskiego klubu Ondrej Duda.

Pierwsza połowa obfitowała w klarowne sytuacje strzeleckie. Po osiemnastu minutach gry legioniści powinni prowadzić dwiema bramkami, wspomniany Duda pierwszy występ na polskich murawach mógł rozpocząć w wymarzony sposób. Jednak zamiast dwóch goli dziewiętnastolatka kibice zgromadzeni na stadionie miejskim we Wrocławiu zobaczyli dwa spektakularne pudła. W dziewiątej minucie spotkania Słowak, będąc osiem metrów przed bramką gospodarzy, uderzył wprost w Mariana Kelemena. W tej sytuacji dobrym podaniem z prawej strony popisał się Radović, a piłkę między nogami przytomnie przepuścił Michał Żyro. Jeszcze gorzej Duda zachował się dziewięć minut później, kiedy z pięciu metrów przeniósł piłkę nad rozpaczliwie interweniującym bramkarzem i... poprzeczką bramki gospodarzy.

Piłkarze Śląska nie pozostali gościom dłużni, a niewykorzystane okazje mogły zemścić się na podopiecznych Henninga Berga tuż przed upływem trzydziestej minuty spotkania. Po jedynym w tej połowie błędzie Ivicy Vrdoljaka i szybkiej akcji gospodarzy niecelny strzał z pola karnego oddał kompletnie niepilnowany Flavio Paixao. Sekundy później z dużymi pretensjami do swoich kolegów z defensywy wybiegł Duszan Kuciak, a najbardziej oberwało się Tomaszowi Brzyskiemu. Pyskówkę między piłkarzami musiał uspokajać arbiter spotkania do spółki z chorwackim kapitanem Legii. Jeszcze przed przerwą kolejną dobrą interwencją popisał się Kelemen, odbijając uderzenie Radovicia.

Drugą część gry znacznie lepiej rozpoczęli zawodnicy Tadeusza Pawłowskiego. Przez pierwsze piętnaście minut legioniści nie potrafili odnaleźć rytmu gry, kompletnie oddając inicjatywę Śląskowi. Wyraźna przewaga gospodarzy nie przekładała się jednak na bramkowe okazje. Najgroźniej było w 60. minucie, kiedy na bramkę z dystansu uderzał Robert Pich.

Wrocławianie dopięli swego sześć minut później. Sędzia spotkania pan Paweł Gil podyktował kontrowersyjny rzut karny, po tym jak piłka odbiła się od łokcia Dossy Juniora. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Marco Paixao, zaliczając czternaste trafienie w bieżącym sezonie.

Po stracie gola Legia ruszyła do zdecydowanego ataku. Jeszcze przed rzutem karnym dla gospodarzy na boisku pojawili się Władimir Dwaliszwili, Michał Kucharczyk i Hernik Ojamaa, którzy zastąpili kolejno Ondreja Dudę, Michała Żyrę oraz Raphaela Augusto. Chwilę po wejściu na murawę swoją szansę miał Kucharczyk, ale jego strzał po dalszym słupku okazał się minimalnie niecelny. 22-latek raz jeszcze mógł doprowadzić do wyrównania, jednak w swojej drugiej dogodnej okazji przegrał pojedynek z dobrze dysponowanym Kelemenem.

Przyjęta przez gospodarzy po wyjściu na prowadzenie defensywna taktyka zemściła się w 83. minucie. Po wyrzucie piłki z autu w polu karnym wrocławian doskonale zachował się najlepszy w Legii Miroslav Radović. Serb po opanowaniu piłki i szybkim obrocie oddał skuteczne uderzenie w długi róg bramki.

Podopieczni Henninga Berga do samego końca próbowali przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak za każdym razem na ich drodze stawał słowacki bramkarz Śląska. Ostatecznie spotkanie zakończyło się podziałem punktów, co patrząc na tabelę, z pewnością nie zadowala żadnej ze stron.