Marco Paixao kontra Orlando Sa: Pojedynek snajperów Śląska i Legii

- To dwa różne typy napastników. Jeden jest boiskowym cwaniakiem, który woli grać pod siebie, próbując wykorzystać każdą sytuację strzelecką. Drugi to gracz uniwersalny, mogący zarówno strzelać, jak i asystować - ocenia Orlando Sa z Legii i Marco Paixao ze Śląska Łukasz Sosin, były napastnik m.in. cypryjskiego Appolonu Limassol.
W niedzielę w ekstraklasie zmierzą się nie tylko dwa zespoły, które w ostatnich latach dominowały w lidze. We Wrocławiu dojdzie również do pojedynku napastników, którzy aspirują do miana gwiazd ligi. Portugalczycy Marco Paixao ze Śląska i Orlando Sa z Legii zmierzą się w bezpośrednim starciu.

Chcesz wiedzieć więcej? Zapisz się na nasz newsletter Śląsk Extra

Obaj znają się z ligi cypryjskiej. Napastnik Legii przez ostatnie półtora roku strzelał bramki dla AEL Limassol, piątego klubu ligi cypryjskiej, który walczył o prawo gry w europejskich pucharach. Natomiast snajper Śląska w ubiegłym sezonie w Ethnikosie Achna pomagał drużynie bronić się przed spadkiem. Sa zakończył cypryjską przygodę z 18 bramkami, a Paixao w jednym sezonie strzelił 15 goli.

- Orlando Sa był gwiazdą ligi cypryjskiej, Paixao też był gwiazdą, ale tylko swojej drużyny. Sa grał w czołowej drużynie w kraju, tymczasem Paixao strzelał bramki dla zespołu nieliczącego się w walce o mistrzostwo. Oni walczyli o utrzymanie w lidze - ocenia obu zawodników Łukasz Sosin, były napastnik Wisły Kraków, który ma za sobą również wieloletnią grę w lidze cypryjskiej.

Tegoroczny dorobek strzelecki obaj zawodnicy mają już identyczny. Marco Paixao ma już na swoim koncie 13 ligowych trafień i jest wiceliderem strzelców w polskiej ekstraklasie. Tyle samo bramek ma też Orlando Sa, ale 25-latek wszystkie strzelał jeszcze jesienią, grając na Cyprze.

Sosin: - Kwestią czasu jest, jak Orlando Sa zacznie grać na swoim najwyższym poziomie. Wszystko zależy od tego, ile czasu zajmie mu wkomponowanie się do zespołu. Przewaga w starciu Marco Paixao - Orlando Sa leży po stronie napastnika Śląska. On jest już w tym zespole od dłuższego czasu, zna styl gry, wie, czego się spodziewać. Tymczasem snajper Legii nadal uczy się gry warszawskiej drużyny.

Dorobek strzelecki to nie koniec rywalizacji obu zawodników. Zarówno Paixao, jak i Sa walczą również o ewentualne miejsce w reprezentacji kraju. Na ostatnie spotkanie Portugalczyków z Kamerunem selekcjoner Paulo Bento powołał 31-letniego Edinho - napastnika przedostatniej drużyny ligi tureckiej.

- Marco może być trudniej z dwóch względów. Ma 29 lat i nigdy nie grał w Portugalii - oceniał niedawno w wywiadzie dla portalu weszlo.com szanse na grę Paixao w reprezentacji napastnik Legii.

Szybko swoje zdanie na temat gry w kadrze wyraził też piłkarz Śląska.

- Uważam, że ja jestem dużo lepszy. Ale uszanuję, jeśli Orlando powie na odwrót, każdy powinien w siebie wierzyć - mówił z kolei Paixao na łamach "Super Expressu".

Orlando Sa debiut ma już za sobą. Zaliczył go pięć lat temu w meczu towarzyskim z Finlandią, wygranym przez Portugalczyków 1:0. Paixao pierwszego występu w kadrze jeszcze się nie doczekał.

Paixao stał się za to w krótkim czasie liderem Śląska. Jest nie tylko najskuteczniejszym zawodnikiem wrocławskiej drużyny, ale niedawno przejął kapitańską opaskę po Sebastianie Mili, który ze Śląskiem świętował największe sukcesy w historii klubu.

- Paixao jest niezbędnym graczem dla Śląska, co udowadnia od kilku miesięcy. Jest też bardziej uniwersalny niż Sa. Nie tylko strzela bramki, ale potrafi też wykreować szanse partnerom. Tymczasem napastnik Legii raczej gra pod siebie. W sytuacji dwa na jeden jestem pewien, że będzie szukał strzału, a nie asysty - mówi Sosin, dodając: - To dobrze, że w polskiej lidze możemy emocjonować się pojedynkami takich piłkarzy - kończy.

Pojedynek Śląska z Legią oraz snajperów obydwu drużyn zapowiada się niezwykle interesująco.