Sport.pl

Miasto grozi Legii rozwiązaniem umowy dzierżawy stadionu

Po zdarzeniach z niedzielnego meczu na Łazienkowskiej Komisja Sportu, Rekreacji i Turystyki Rady m.st. Warszawy grozi Legii rozwiązaniem umowy dzierżawy stadionu.


Mecz Legii z Jagiellonią, który odbył się w niedzielę, został przerwany po pierwszej połowie decyzją Biura Bezpieczeństwa m.st. Warszawy. To efekt starć chuliganów obu klubów, do których doszło na trybunach.

Pismo w tej sprawie wystosowała Komisja Sportu, Rekreacji i Turystyki Rady m.st. Warszawy, która zwróciła się do prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz o "podjęcie działań w zakresie jej kompetencji, zapewniających normalne przeprowadzenie rozgrywek sportowych, do rozwiązania umowy dzierżawy stadionu włącznie". Pod pismem podpisany jest przewodniczący Komisji Sportu, Rekreacji i Turystyki, radny PO, Paweł Lech.

Otwarty w 2010 roku stadion Legii jest własnością miasta. Zbudowano go za pieniądze z miejskiego budżetu - w sumie 456 mln zł (po odliczeniu podatku VAT, który wraca do miejskiego budżetu - 374 mln). Legia płaci za jego dzierżawę i utrzymanie - to około 12 mln złotych rocznie (odpowiednio cztery i osiem).

Legia z drugiej strony zarabia na biletach, a także pobiera 6 mln rocznie z trzyletniej umowy, którą zawarła w 2011 roku z PepsiCo. Stadion nazywa się Pepsi Arena i korzysta na tym klub, a nie miasto, bo w umowie zawartej w 2006 roku przez ówczesnego komisarza Kazimierza Marcinkiewicza, a potem renegocjowanej dwa lata później przez ekipę Hanny Gronkiewicz-Waltz, nie została doprecyzowana kwestia sprzedaży nazwy.

Więcej o: