Górnik Zabrze ma problem z obsadą kluczowej pozycji w składzie

Odejście Łukasza Skorupskiego do Romy w znacznym stopniu podreperowało budżet Górnika Zabrze, ale przyczyniło się do poważnego problemu z obsadą pozycji bramkarza. A hitowy mecz z Legią Warszawa już w sobotę!
Śledź autora na Twitterze - @maciekblaut >>

Choć od transferu Skorupskiego do słynnego włoskiego klubu minęło już kilka miesięcy, to w Zabrzu nie objawił się dotąd zawodnik, o którym można by powiedzieć, że godnie go zastąpił.



Na treningu rewelacja

Skorupski był pewniakiem w bramce zabrzańskiego zespołu przez ostatnie dwa sezony. Pewnie, że zdarzały mu się wpadki, jak choćby ta w meczu z Legią Warszawa czy ta - zupełnie niesportowa - związana z awanturą w jednej z katowickich restauracji. Tyle że trenerzy i tak konsekwentnie na niego stawiali, bo o klasę przewyższał konkurentów.

Kibice Górnika przekonują się w tym sezonie boleśnie, ile dla zespołu znaczył Skorupski. Jego zmiennik Norbert Witkowski dostał w tym sezonie szansę, ale zawodzi. W ostatnim, przegranym 0:3 meczu z Zagłębiem Lubin (na zdjęciu) był najgorszy na boisku. Bramkarz m.in. przepuścił piłkę po niezbyt mocnym strzale Adriana Błąda.



- Jako trener zawsze trzymałem się zasady, że kiksiarzy trzeba usuwać - komentuje Marcin Bochynek, były szkoleniowiec zabrzańskiego zespołu.

Co ciekawe, w klubie podkreślają, że Witkowski rewelacyjnie spisuje się podczas treningów, ale już w meczach mistrzowskich spala się psychicznie.

Steinbors nie przekonuje

W odwodzie pozostają jeszcze Łotysz Pavels Steinbors (na zdjęciu), któremu w tym sezonie zdarzyło się wrzucić piłkę do własnej bramki, oraz ściągnięty zimą Grzegorz Kasprzik, który jednak od dawna nie grał w ekstraklasie.



- Steinbors też mnie do siebie nie przekonuje. Od czasu odejścia Skorupskiego w Górniku jest problem z bramkarzami. Widziałem jednak, jak w rezerwach spisuje się młodziutki Mateusz Kuchta. To bardzo utalentowany zawodnik. Gdy inni zawodzą, to on powinien dostać szansę. Pomysł wypożyczania go do innego klubu to dla mnie głupota (Kuchta przymierzany jest do Okocimskiego Brzesko - przyp. red.). Tu potrzeba odwagi! Wiem coś o tym, bo sam nie bałem się kiedyś podjąć ryzyka, stawiając w różnych klubach na Jerzego Dudka, Wojciecha Skabę czy Krzysztofa Kotorowskiego - przekonuje Bochynek.

Niewypał z Misiem Yogi

Oczywiście, w Górniku można tylko pomarzyć o sytuacji z przeszłości, gdy aż dwaj jego bramkarze aspirowali do gry w reprezentacji. Tak było w latach 60. (Hubert Kostka i Jan Gomola) oraz 80. (Józef Wandzik i Eugeniusz Cebrat). Obecnie Górnik ma raczej problem podobny do tego z okresu, gdy z Zabrzem pożegnał się Piotr Lech. Zanim rozbłysnął talent Skorupskiego, bramkarze w zabrzańskim zespole zmieniali się bardzo często. Zaistnieć w Górniku mógł Adam Stachowiak, ale kłótnią z trenerem Adamem Nawałką podpisał na siebie wyrok i musiał odejść z klubu. Wcześniej kompletnymi niewypałami okazywali się m.in. Czech Michal Vaclavik (na zdjęciu), którego porównywano do Misia Yogi, czy Niemiec Carsten Nulle, które opuścił Zabrze, nie rozliczając się nawet z klubowego sprzętu.



Przez Roosevelta przewijała się też cała masa testowanych bramkarzy, a wśród nich m.in. Sławomir Szymaszek, który ze względu na problemy ze wzrokiem nosił pseudonim "Ślepy", czy czarnoskóry Francuz Alain Fouanguim, który po latach odnalazł się w reprezentacji Francji... zakładów pracy.

Dołącz do zabawy w Wygraj Ligę i rywalizuj z innymi prezesami wirtualnych klubów >>