Legalna pirotechnika na stadionie Legii? Trwają prace nad projektem

Działacze Legii pracują nad projektem pierwszego w Polsce legalnego pokazu pirotechniki na meczu ekstraklasy. - Rozpatrujemy możliwości i sposoby legalizacji projektu. Rozmawiamy z osobami, które profesjonalnie zajmują się pirotechniką i z kibicami - mówi warszawa.sport.pl dyrektor biura zarządu Legii Bogdan Kuzio.


Byłoby to bezprecedensowe wydarzenie w polskiej lidze. Na razie prace są na wstępnym etapie, dlatego działacze klubu z Warszawy o szczegółach mówić nie chcą. - Rozpatrujemy możliwości i sposoby legalizacji projektu. Rozmawiamy z osobami, które profesjonalnie zajmują się pirotechniką i z kibicami - mówi warszawa.sport.pl dyrektor biura zarządu Legii Bogdan Kuzio.

- Żeby zorganizować zgodny z prawem pokaz pirotechniki, musimy spełnić szereg warunków. Przede wszystkim zgodę musi wydać straż pożarna. Jeśli nie otrzymamy pozytywnej opinii, żaden inny organ nie wyda nam pozwolenia. Jeśli będzie zgoda, z realizacją projektu nie powinno być problemów. Chcielibyśmy w ten sposób uatrakcyjnić widowisko. Pokazać, że odpalanie rac może odbywać się w bezpieczny sposób - dodaje dyrektor biura zarządu Legii.

W grudniu wojewoda mazowiecki Jacek Kozłowski zamknął stadion Legii na mecz z Ruchem Chorzów. Stało się tak, bo 23 listopada na spotkaniu w Warszawie z Pogonią na "Żylecie" i w sektorze gości zapłonęły race. Według policji istniało realne zagrożenie ponownego użycia przez kibiców środków pirotechnicznych. Z tego powodu wojewoda mazowiecki na czwartkowym spotkaniu z mediami nie wykluczył zamknięcia wiosną trybun Pepsi Arena.

- Pan Kozłowski publicznie zadeklarował, że wspiera klub w organizacji legalnego pokazu pirotechniki - mówi Kuzio.

Kto miałby odpalać race? - Osoby odpowiednio przeszkolone. Na razie trudno powiedzieć, czy przez klub - odpowiada dyrektor biura zarządu.

I podkreśla: - Nie ma oficjalnej zgody Legii na nielegalne użycie pirotechniki. W przeszukiwaniu kibiców podejmujemy działania, które są stosowane przez wszystkie kluby w Polsce. Nie ma takiego stadionu, na którym w 100 procentach wykrywa się wnoszoną na obiekt pirotechnikę. Na jej ukrycie jest mnóstwo sposobów. Standardowe przeszukiwanie, bo na osobiste nie mamy uprawnień, nie zawsze może wykazać, czy ktoś przemyca race czy nie.

Obserwuj autora i dyskutuj na Twitterze - @k_zaborowski

Więcej o: