Mirosław Trzeciak: Berg otrzymał olbrzymi kredyt zaufania. Schody zaczną się, gdy drużyna zagra słabo

- Oni wiedzą, z jaką postacią mają do czynienia. Facet ma za sobą bogatą karierę, grał w wielkim klubie. Takie nazwisko trafia do piłkarzy. Ale schody zaczną się, gdy drużyna zagra słabo w jednym czy drugim spotkaniu - uważa Mirosław Trzeciak.


Były dyrektor sportowy, a obecnie trener grup młodzieżowych w Osasunie Pampeluna komentuje na łamach "Przeglądu Sportowego" sytuację swojego byłego pracodawcy. Zdaniem Trzeciaka metody szkoleniowe, które Henning Berg stosuje w Legii, nie są nowe, ale na piłkarzach i tak robią spore wrażenie.

- W wielu wielkich klubach główny nacisk kładzie się na przygotowanie taktyczne. Formę fizyczną buduje się przy ćwiczeniach typowo piłkarskich. Takie typowe "ładowanie akumulatorów" nie wystarczy, żeby osiągać sukcesy. Patrzmy na najlepsze wzorce. W Barcelonie zawodnicy nie biegają bez sensu dookoła boiska. Wszystkie ćwiczenia wykonywane są z piłkami - komentuje.

Zdaniem Trzeciaka Berg otrzymał od zawodników olbrzymi kredyt zaufania. - Oni wiedzą, z jaką postacią mają do czynienia. Takie nazwisko trafia do piłkarzy. Jeśli szkoleniowiec potrafi jasno przekazać swoją koncepcję i zaprezentować różne ćwiczenia, wzbudza szacunek. Na początku ma duże zaufanie, bo każdy wie, że dostanie szansę. Schody zaczynają się, gdy drużyna gra słabo w jednym czy drugim spotkaniu. Wtedy poznaje się wartość trenera - kończy Trzeciak.

Odwiedź nas na Facebooku Warszawa.sport.pl