Brazylijczycy z Legii będą dostawać więcej szans od trenera Berga?

Raphael Augusto i Alan Fialho jesienią w pierwszej drużynie Legii nie zaistnieli. Wiele jednak wskazuje na to, że wiosną obaj Brazylijczycy będą grać w niej częściej.


W lecie ubiegłego roku do Warszawy trafiło ich trzech: 22-letni pomocnik Augusto, 20-letni obrońca Alan oraz rówieśnik tego drugiego, skrzydłowy Peu. Na Łazienkowskiej pojawili się w ramach umowy, którą Legia podpisała kilka miesięcy wcześniej z Fluminense Rio de Janeiro. Cała trójka została wypożyczona na rok z opcją pierwokupu.

- Sumy odstępnego za nich nie są kosmiczne. Podobne do tych z ekwiwalentu za wyszkolenie polskiego piłkarza przy transferze zagranicznym. Moglibyśmy ich pozyskać bez problemu, ale poczekajmy do końca sezonu - mówił kilka miesięcy temu "Wyborczej" prezes Bogusław Leśnodorski.

Jesienią Jan Urban nie widział miejsca w składzie dla Brazylijczyków. Z pierwszą drużyną trenował tylko Augusto, który miał jednak duże braki w przygotowaniu fizycznym. W ekstraklasie zagrał raz - pod koniec września w meczu przeciwko Śląskowi Wrocław (2:1) wszedł na boisko w 72. minucie i zastąpił Patryka Mikitę. - Nigdy w życiu nie grałem jako napastnik. Nawet w Brazylii zawsze byłem pomocnikiem. Na treningach Jan Urban też nie sprawdzał mnie w ataku - mówił po meczu Augusto.

Alan i Peu niemal całą jesień spędzili w trzecioligowych rezerwach i dopiero pod koniec roku, gdy w pierwszej drużynie utrzymywał się problem z kontuzjami, dołączyli do zespołu Urbana na kilka treningów.

Peu już w Legii nie ma. Choć w rezerwach strzelił sześć goli (najwięcej z całej drużyny) w 15 spotkaniach, to sztab szkoleniowy Legii uznał, że ofensywny gracz nie jest lepszy od grających na tych samych pozycjach zawodników Legii. Wypożyczenie zostało skrócone, Peu wrócił do Brazylii.

Alan trenerów przekonał, z drużyną Henninga Berga poleciał na obóz do Turcji, spisywał się na nim solidnie. Zostaje w Legii na kolejne pół roku, a być może nawet na dłużej. Brazylijczyk, który ma polskie korzenie, mówi, że w Warszawie czuje się dobrze, rozgląda się za nowym mieszkaniem. Miejsce w pierwszym zespole ma pewne.

Czym je sobie wywalczył? - To typ nowoczesnego obrońcy. Nie boi się wyprowadzić piłki, podchodzi bardzo blisko przeciwnika, gra agresywnie - zachwala Alana Dariusz Banasik, który przez pół roku prowadził go w rezerwach. Trener zauważa też słabsze strony Brazylijczyka ("Musi pracować przede wszystkim nad koncentracją. Na początku sezonu prezentował się dobrze, ale później było kilka spotkań, w których popełniał proste błędy"), ale jednocześnie zaznacza: - Jest przygotowany mentalnie do gry. Zależy mu, żyje na boisku, a jak coś mu nie wyjdzie, to bardzo się denerwuje. To pozytywna cecha u młodych zawodników - dodaje Banasik.

Berg widzi w Alanie przede wszystkim środkowego obrońcę, choć w rezerwach Brazylijczyk grywał również na pozycji defensywnego pomocnika. - Radził sobie, ale myślę, że dołączył do pierwszej drużyny, aby rywalizować w obronie - mówi Banasik. - Cały czas niegotowy do gry jest Mateusz Cichocki - przypomina trener rezerw Legii.

W tej chwili Berg poza Alanem ma w kadrze pięciu stoperów - Dossę Juniora, Inakiego Astiza, Tomasza Jodłowca, Jakuba Rzeźniczaka i Cichockiego, ale Junior jest ostatnio podatny na urazy, a Jodłowiec lepiej prezentuje się jako defensywny pomocnik.

Przydatność Alana, a także Augusto dla zespołu mistrza Polski zweryfikują kolejne sparingi i początek ligi, ale na razie to właśnie oni oraz Estończyk Henrik Ojamaa wyrastają na największych wygranych początku przygotowań Legii Berga. W zespole mistrza Polski od niedawna jest też trzeci Brazylijczyk - 22-letni ofensywny pomocnik Guilherme, który w lidze portugalskiej nic nie pokazał, ale przy Łazienkowskiej liczą, że rozwinie swój talent i pomoże drużynie.

W poniedziałek legioniści wylecą na obóz do Hiszpanii. Legia pierwszy ligowy mecz rozegra 14 lutego u siebie z Koroną Kielce. W tabeli ma pięć punktów przewagi nad drugim Górnikiem Zabrze.

Obserwuj autora na Twitterze