Dawid Janczyk: Piłem jak normalny człowiek. Kilka piw, czasem więcej

- Ludzie... nie mam problemów z alkoholem. Nie zaprzeczam, potrzebowałem się czasem odstresować od tej monotonii. Chodziliśmy z moim przyjacielem do baru, ale piłem jak normalny człowiek. Kilka piw, czasem więcej, czasem też byłem wstawiony, ale czy mówimy o czymś, czego nie robią praktycznie wszyscy ludzie? - mówi w rozmowie z "Przeglądem Sportowym" Dawid Janczyk.


27-letni napastnik, były reprezentant Polski i jeden z najdroższych piłkarzy w historii Legii (w 2007 r. CSKA Moskwa zapłaciło za niego 2,9 mln euro), ostatni oficjalny mecz rozegrał ponad dwa lata temu, gdy był zawodnikiem ukraińskiego PFK Oleksandria. Od kilku dni Janczyk, który ma sporą nadwagę, trenuje z rezerwami mistrza Polski. W rozmowie z "Przeglądem Sportowym" opowiada o załamaniu swojej kariery i odpowiada na pytania dotyczące nadużywania alkoholu:

- Ludzie... Nie mam problemów z alkoholem - zaczyna mówić piłkarz, gdy dziennikarz stwierdza, że wiele osób - piłkarze, agenci, trenerzy, znajomi piłkarza - mówi o problemach alkoholowych Janczyka. - Nie zaprzeczam, potrzebowałem się czasem odstresować od tej monotonii. Chodziliśmy z moim przyjacielem do baru, ale piłem jak normalny człowiek. Kilka piw, czasem więcej, czasem też byłem wstawiony, ale czy mówimy o czymś, czego nie robią praktycznie wszyscy ludzie?

- Kiedy byłem uziemiony i w zasadzie tylko siedziałem w domu, też chciałem się odstresować. Miałem okres, że wychodziłem częściej, 2-3 razy w tygodniu, po to, żeby się zresetować. Byłem zestresowany, zmęczony stagnacją. Ale to nie był problem alkoholowy. Nie zataczałem się - zaznacza Janczyk.

- Nie pamiętam, kiedy ostatnio piłem wódkę, a w centrum Warszawy, mam na myśli na przykład Mazowiecką i inne miejsca słynące z dobrej zabawy, nie byłem z rok. Poza tym nigdy nie latałem po dyskotekach. Nawet w Moskwie, gdy inni imprezowali - dodaje 27-letni piłkarz.