Rok Leśnodorskiego. Dariusz Dziekanowski: Nie taką Legię chcę oglądać

- Jestem zawiedziony, bo rola prezesa polega na tym, żeby Legia odnosiła sukcesy, przyciągała na stadion kibiców i podnosiła wartość swoich piłkarzy. Na razie nie ma żadnej z tych rzeczy - tak były piłkarz Legii Dariusz Dziekanowski ocenia rok prezesury Bogusława Leśnodorskiego.


Leśnodorski prezesem Legii został 10 grudnia 2012 r., późną wiosną warszawski klub cieszył się z mistrzostwa Polski. - Przed sezonem słyszeliśmy, że Legia ma szansę grać w Lidze Mistrzów. A co jest? Jeśli spojrzymy teraz na tabelę ekstraklasy, to prezes Leśnodorski zasługuje na szóstkę, ale jak popatrzymy na to szerzej, to już tak wesoło nie jest - ocenia Legię Dziekanowski.

- Jestem zawiedziony, bo rola prezesa polega na tym, żeby Legia odnosiła sukcesy, przyciągała na stadion kibiców i podnosiła wartość swoich piłkarzy. Na razie nie ma żadnej z tych rzeczy.

- Na pewno prezes przez ostatni rok był bardzo aktywny na rynku transferowym. Myślę, że zamiary miał dobre, ale niewiele z tego wyszło. Po Dossie Juniorze, Helio Pinto czy Władimirze Dwaliszwilim oczekiwałem znacznie więcej. Nie sprawdzili się - uważa były napastnik Legii.

- Teraz prezes powinien się zastanowić, czy to są nieudane transfery, czy ci zawodnicy są nieudolnie prowadzeni. Ja nie wiem, ale jestem tym wszystkim mocno rozczarowany. Nie taką Legię chcę oglądać. W tej chwili nie potrafię sobie przypomnieć żadnego spotkania, w którym Legia porwała kibiców. Żadnego! - denerwuje się Dziekanowski.

- Końcową ocenę za ten rok niech prezes wystawi sobie sam, a jak nie chce, to niech przynajmniej sam oceni inne osoby związane z klubem - kończy były napastnik Legii.

PRZECZYTAJ TEŻ: Sukcesy i porażki prezesa oraz ranking szefów Legii za ITI

Jaką ocenę, w szkolnej skali 1-6, dałbyś Bogusławowi Leśnodorskiemu za rok prezesury w Legii?