Hu, hu, ha, Legii zima zła. 11 porażek to najgorszy wynik od sześciu sezonów

Szósta ligowa porażka nie zmienia sytuacji trenera Jana Urbana. Prezes Bogusław Leśnodorski chce z nim porozmawiać w połowie grudnia i nie jest powiedziane, że go zwolni.


W niedzielę mistrzowie Polski przegrali w Gdańsku z Lechią 0:2 po dwóch rzutach karnych. Pierwszy celny strzał oddali dopiero w 55. min, mecz kończyli w dziewiątkę, po czerwonych kartkach dla Jakuba Wawrzyniaka i Bartosza Bereszyńskiego. Gdańszczanie zwyciężyli dzięki waleczności i determinacji. - Trener ostrzegał nas, że rywale będą grali agresywnie, bo taki jest styl szkoleniowca Michała Probierza. Mimo to jechali z nami już od pierwszych minut. Wykopywali piłkę daleko przed siebie, a potem się z nami kopali - mówi Jakub Rzeźniczak, który w niedzielę nie grał, bo leczy kontuzję.

- Przy takim sędziowaniu i stanie boiska nie da się wygrać piłkarsko, tylko trzeba walczyć. Pierwsza połowa z naszej strony była niezrozumiale słaba, to jakaś masakra - mówił Leśnodorski.

Rzeczywiście arbiter Tomasz Musiał najlepszego dnia nie miał. Zdaniem sędziowskiego eksperta NC+ Sławomira Stempniewskiego popełnił trzy kluczowe błędy, dwa na niekorzyść Legii - nie powinien podyktować drugiej jedenastki, bo Japończyk Daisuke Matsui faulowany był przed polem karnym, a już w 10. min powinien pokazać czerwoną kartkę Adamowi Pazio za brutalny faul na Michale Kucharczyku.

Nie usprawiedliwia to jednak Legii, która zagrała jedno z najsłabszych spotkań w sezonie. Na 32 mecze we wszystkich rozgrywkach poniosła aż 11 porażek (aż 34 proc.). To najgorszy wynik od sezonu 2006/07, w którym ligę legioniści kończyli na trzecim miejscu (w europejskich pucharach rozegrali wtedy tylko sześć spotkań).

Liczne wpadki nie pogarszają jednak sytuacji Legii w lidze - wciąż jest liderem, bo Górnik, Wisła i Lech także zawodzą. Trudno dziś ocenić dyspozycję drużyny z Warszawy, bo w ostatniej kolejce - podobnie jak pozostałe zespoły - myślała głównie, jak utrzymać się na zaśnieżonym i zmarzniętym boisku (swoją drogą każdy obiekt ma podgrzewaną murawę) oraz jak wygospodarować siły na kolejne minuty szaleńczo pędzącego sezonu.

- Jesteśmy rozbici, to prawda, także przez intensywne granie. W takich warunkach trudno o piękną grę - mówi Leśnodorski.

Entuzjazmu nie widać u żadnego ligowca. Wszyscy marzą, by runda jak najszybciej się skończyła. Ale w przypadku Legii, gdzie dochody z biletów stanowią pokaźną część budżetu, każde niepowodzenie rodzi dyskusję o zmianach. Jak zwykle też wracają pytania o przyszłość Urbana, który ma ważny kontrakt do końca sezonu. Leśnodorski trwa jednak przy swoim i powtarza, że porozmawia z Urbanem dopiero po zakończeniu rundy. - Usiądziemy, przeanalizujemy ostatnie mecze, porozmawiamy o wizji drużyny - mówi Leśnodorski i podnosi argumenty o trudnej jesieni oraz zimie, licznych kontuzjach wywołanych natężeniem gier i specyfice rozgrywek po reformie.

- I tak wszystko rozstrzygnie się w siedmiu dodatkowych kolejkach - twierdzi szef mistrza Polski.

Trener Urban zabiera głos tylko na konferencjach prasowych. W niedzielę tłumaczył, że jego piłkarze na początku meczu w Gdańsku zachowywali się tak, jakby przyjechali z Ameryki Południowej i pierwszy raz zobaczyli śnieg. - Przegrywaliśmy praktycznie każdą walkę o piłkę i notowaliśmy niezrozumiałe straty - mówił 51-letni trener.

Władze Legii nie chcą postępować pochopnie, a na pewno nie zamierzają pozostawić wrażenia, że działają pod presją domagających się zmian kibiców i mediów. Ich zdaniem drużyna nie straciła szansy, by wiosną świętować powtórzenie dubletu. Bardziej niż doraźne rozwiązania liczy się długotrwała strategia: jak ma funkcjonować klub, który pod wieloma względami jest w Polsce bezkonkurencyjny; w jaki sposób powinna grać drużyna, by awansować do Ligi Mistrzów; jak systematycznie wprowadzać do pierwszego zespołu wychowanków; jak znaleźć gracza, który podniósłby poziom zespołu oraz był autorytetem dla młodych piłkarzy.

O tym właśnie będzie dyskutował prezes z trenerem i atmosfery tej dyskusji nie zmienią wyniki ostatnich meczów - z Apollonem Limassol w Lidze Europejskiej, Cracovią w ekstraklasie i Górnikiem Zabrze w Pucharze Polski.

Leśnodorski porozmawia również z Urbanem o transferach. Priorytetem są napastnicy, bo po kontuzji Marka Saganowskiego dołujący ostatnio Gruzin Wladimer Dwaliszwili nie ma konkurencji. Do klubu wpływają oferty menedżerów reprezentujących piłkarzy z zagranicy. Z ekstraklasy chęć gry w Legii wyraził współlider klasyfikacji strzelców ze Śląska Wrocław Marco Paixao, ostatecznie upadł pomysł sprowadzenia Eduardsa Visnakovsa z Widzewa, który podpisał w Łodzi nowy kontrakt. Niewykluczone również, że Legia - tak jak poprzedniej zimy - rozejrzy się za zawodnikami innych drużyn, którzy skończą 18 lat i będą mogli bez przeszkód podpisać pierwszy profesjonalny kontrakt.