Sukcesy i porażki Bogusława Leśnodorskiego oraz ranking prezesów Legii za czasów ITI [PIĘCIU NA PIĘCIU]

10 grudnia 2012 roku Bogusław Leśnodorski został powołany na prezesa Legii. Jak rok jego pracy przy Łazienkowskiej oceniają dziennikarze i blogerzy piszący o Legii?


Przy okazji istotnych wydarzeń w stołecznym sporcie serwis warszawa.sport.pl zadaje pięć pytań piątce dziennikarzy i blogerów (zobacz dotychczasowe odcinki). Tym razem poprosiliśmy ich o podsumowanie roku prezesury Bogusława Leśnodorskiego.

1. Jak w skali 1-6 oceniasz rok prezesury Bogusława Leśnodorskiego?

Przemysław Bator, "Fakt": 4. Leśnodorski jest człowiekiem bardzo medialnym, działającym energicznie i spontanicznie. Do tej pory Legia nie miała prezesa o tego typu osobowości. Błyskawicznie uporządkował sprawy z kibicami, zimą był agresywny na rynku transferowym, powierzył funkcję szefa skautingu odpowiedniej osobie, jaką jest Michał Żewłakow, a ostatnio podpisał umowy sponsorskie z Fortuną i Adidasem. Za kadencji Leśnodorskiego drużyna zdobyła mistrzostwo i Puchar Polski, co po części jest również jego sukcesem. Nie wszystko funkcjonuje jeszcze idealnie, jest kilka elementów do poprawy. Myślę chociażby o mizernej frekwencji czy polityce transferowej.

Adam Dawidziuk, "Przegląd Sportowy": 4+. Przede wszystkim za jego kadencji zespół zdobył mistrzostwo Polski. To w Legii nie powinno być czymś wyjątkowym, ale jest. Diametralnej poprawie uległ wizerunek klubu z Łazienkowskiej, bo na czele stoi człowiek otwarty, niekreujący się na "pana prezesa". Jego kontakty i umiejętności sprawiły, że Legia zbilansowała budżet, pozyskała wielu sponsorów, a umowy z Fortuną i Adidasem to ponad 30 mln zł rocznie. W Legii zaczynają pracować ludzie, którzy są fachowcami, a nie znajomymi prezesa czy kolegami jego kolegów. Facet ma cel: zrobić z Legii potęgę, oczywiście mam na myśli naszą polską rzeczywistość, i krok po kroku idzie w tym kierunku.

Krzysztof Stanowski, Weszło!: 6. W sposób bardzo zdecydowany wkroczył do klubu i od razu zaznaczył, kto teraz jest szeryfem. Nie robi z siebie marionetki właściciela, z czego chętnie korzystali jego poprzednicy, tylko po prostu działa, jakby sam ten klub kupił. Nie jest urzędnikiem, tylko stuprocentowym prezesem. Na każdym poziomie klub wykonał krok w przód i w zasadzie na każdym poziomie jest liderem w ekstraklasie. Widzę przy Łazienkowskiej rozsądnie zaplanowaną strukturę, stale wzmacnianą fachowcami w swojej dziedzinie, widzę ład korporacyjny. Od nowego roku znowu dołączy do klubu bardzo ciekawy człowiek, tym razem odpowiedzialny za marketing.

Marcin Szymczyk, Legia.Net: Na 4+ lub 5-. Prezes przez rok zmienił atmosferę wśród pracowników - część usunął, do części dotarł. Teraz nie jest to zbiór ludzi, którzy przychodzą odbębnić osiem godzin, ale grupa, która chce wspólnego celu - rozwijającej się Legii. Ruszył do przodu z działaniami marketingowymi, powstał nowy sklep internetowy. Klub zaczął działać dla kibiców, z myślą o nich powstają promocje, kolekcje ubrań. A przede wszystkim doprowadził do ugody z kibicami. Poważniejsze kwestie medyczne powierzył specjalistom z Rzymu, podpisał ciekawe umowy z Fluminense i kilkoma polskimi klubami - w tym Zagłębiem Sosnowiec. Stworzył zalążek skautingu dla pierwszego zespołu. Na efekty tych działań trzeba będzie jeszcze poczekać, ale w końcu zaczęło się coś dziać. Fajnie, że prezes nie wykonuje nerwowych ruchów, że potrafi wytrzymać ciśnienie. Do pełni szczęścia brakuje budowy ośrodka dla Akademii, pewności co do słuszności letnich transferów i wyników w Europie. Ale Legia w końcu ma prezesa, który nim jest, a nie tylko nim bywa.

Rafał Zarzycki, Warszawa.sport.pl: 5. Zarządzanie takim klubem jak Legia jest piekielnie trudne głównie ze względu na zainteresowanie mediów. Leśnodorski, po latach pracy w miłej i spokojnej kancelarii, nagle trafił na linię frontu. Każda jego decyzja, każde zdarzenie jest bardzo szeroko komentowane i oceniane. Nie każdy potrafi to znieść. Uważam, że Leśnodorski radzi sobie z tym bardzo dobrze.

PRZECZYTAJ TEŻ: Bogusław Leśnodorski: prezes, który ruszył Legię

2. Największy sukces Leśnodorskiego to...

Bator: Zmiana wizerunku i sposobu funkcjonowania klubu. Przez ostatnie lata w Legii panował syndrom oblężonej twierdzy. Poprzedni prezesi, wywodzący się z koncernu ITI, działali typowo korporacyjnie. Bardzo często podjęcie najprostszej decyzji urastało do rangi wielkiego problemu. Leśnodorski "przełożył wajchę" w drugą stronę. Nie jest modelowym działaczem piłkarskim. To człowiek niezależny finansowo, dla którego praca w Legii jest przede wszystkim przyjemnością. Wytworzył wokół klubu bardzo pozytywną atmosferę, która przekłada się chociażby na nowych sponsorów.

Dawidziuk: Uzyskanie autonomii działania od właścicieli. Leśnodorski sam podejmuje decyzję, a jest rozliczany z efektów. To był naprawdę duży problem, kiedy szczególnie przy transferach, czyli wydawaniu kasy, ktoś na górze się wahał, a w tym biznesie trzeba działać szybko. I ryzykować. Legia w końcu zbilansowała budżet. Zarówno ten rok kalendarzowy, jak i cały sezon 2013/14 zakończy bez manka w kasie.

Stanowski: Zdobycie serc kibiców, co znacznie pomaga w codziennym zarządzaniu klubem. Nie powinno być muru między fanami a "administracją" i dzisiaj już go nie ma.

Szymczyk: Dublet oraz znalezienie wspólnego języka z kibicami. Na zdobycie mistrzostwa Polski kibice czekali siedem lat, ale wydaje mi się, że ten sukces nie byłby możliwy bez zawarcia zgody z kibicami. Sukcesami są też nowe umowy sponsorskie z Fortuną na czele, stabilność finansowa i rosnący budżet - to, że brak awansu do Ligi Mistrzów i brak punktów w Lidze Europy nie zachwiał podstawami klubu.

Zarzycki: Stworzenie szczególnej atmosfery wokół klubu. Przełamanie marazmu. Nie wskazywałbym konkretnych wydarzeń, decyzji, tylko zwrócił uwagę na całokształt. Za Leśnodorskiego Legia nabrała rozpędu. Czasami dzieje się lepiej, czasami gorzej, ale jest nadzieja na lepszą przyszłość opartą na realnych przesłankach. Leśnodorski jest jak Luke Skywalker - przywrócił nadzieję. Wiele Mocy w nim widzę.

3. Największa porażka prezesa Legii to...

Bator: Spadająca frekwencja. Mam wrażenie, że w klubie brakuje koncepcji na rozwiązanie tego problemu. Drużyna wywalczyła dublet, grała w fazie grupowej europejskich pucharów, a mimo to trybuny bardzo często świeciły pustkami. Być może trzeba się zastanowić nad obniżką cen biletów? Przed rundą wiosenną potrzebne są poważne decyzje w tej kwestii.

Dawidziuk: Sportowa to Liga Europy. A konkretnie - brak klasowego napastnika. Rozumiem, że Leśnodorski nie jest jasnowidzem i nie mógł przewidzieć, że Marek Saganowski wypadnie z powodu kontuzji, a Władimir Dwaliszwili przestanie grać. Jednak czasem trzeba zaryzykować, szczególnie iż runda wiosenna poprzedniego sezonu pokazała, że Legia może mieć problemy w ataku. Porażka pozasportowa to sytuacja z kibicami, taka ogólna. Leśnodorski znalazł z nimi wspólny język, obie strony się szanują, nastąpił przełom. Jednak gdy ktoś spojrzy na tę sprawę bez znajomości tematu, to suche fakty są następujące: milion złotych kar od UEFA i zamykany stadion. I jeszcze jedna porażka: reforma ekstraklasy. Leśnodorski był wielkim zwolennikiem, a to kompletny niewypał. Piłkarze nie są przygotowani, kluby miały zarabiać, a dokładają. Im zimniej, tym frekwencja jest na coraz bardziej żenującym poziomie.

Stanowski: Brak przełomu w sprawie budowy ośrodka treningowego. Codzienna praca jest realizowana na bardzo wysokim poziomie, natomiast czekamy na projekty długofalowe, z których pożytek będzie też za 30 lat. Nieudana współpraca z Fluminense, po której chyba prezes sporo sobie obiecywał, a wyszła kompletna klapa.

Szymczyk: Spektakularnej nie ma, chociaż w ostatnim czasie frekwencja na trybunach spada, a spore sumy trzeba wydać na kary nakładane na klub. Jednak sukcesy zdecydowanie przewyższają ewentualne porażki. Za minus można uznać jeszcze sposób rozstania się z Danijelem Ljuboją i brak zastąpienia go graczem podobnego formatu. To odbiło się czkawką w europejskich pucharach.

Zarzycki: Problemy z zamykaniem stadionu zarówno podczas rozgrywek międzynarodowych, jak i krajowych. Przeoczenie zakazanej flagi, to był żenująco prosty błąd, który kosztował krocie. Można było do tego podejść z większą dbałością o szczegóły, dokładniej przeczytać wytyczne UEFA. Jeśli chodzi o stosunki z wojewodą Jackiem Kozłowskim, to oczekiwałbym od prezesa znacznie większej dyplomacji. Czasami trzeba przedłożyć interes organizacji ponad własne odczucia.

4. Wymień trzy rzeczy, których oczekiwałbyś od Leśnodorskiego w najbliższym roku.

Bator: - Poprawa frekwencji na meczach Legii. Zakończenie negocjacji w sprawie pozyskania terenów na Akademię i rozpoczęcie budowy ośrodka treningowego. Wyważona decyzja o zerwaniu lub dalszej współpracy z trenerem Urbanem.

Dawidziuk: Ogólnie: kontynuacji polityki. Konkretnie: odrobiny (ale odrobiny) szaleństwa na rynku transferowym, sprowadzenia kogoś, dla kogo kibice będą przychodzić na stadion i kto będzie mógł pozwolić na myślenie o Lidze Mistrzów. Zwiększenia kompetencji Michała Żewłakowa. Niech zorganizuje dział skautingu, poukłada te sprawy, a potem kop w górę, bo to osoba do dużo szerszego wykorzystania. I na koniec - to już bardziej życzenie z okazji pierwszych urodzin prezesury - żeby prezes przetłumaczył kibicom, że odpalanie rac robi więcej złego niż dobrego. Kiedy one będą płonąć, Legia zawsze będzie przegrana.

Stanowski: Po pierwsze - zmiany sposobu działania na rynku transferowym, czyli nie ilość, ale jakość. Chciałbym, by znalazły się środki na jednego kozaka, który wprowadzi faktycznie nową jakość w lidze. Oczywiście, to pion sportowy będzie odpowiedzialny za znalezienie odpowiedniego kandydata, natomiast dobrze by było, gdyby prezes Leśnodorski uzbroił ten pion sportowy w odpowiednie środki. Po drugie - większe wyjście Legii "na miasto", tak aby była bardziej aktywna w życiu warszawiaków. Po trzecie - wspomniana baza, bo na obecnej klub się dusi.

Szymczyk: Konsekwencji w działaniu na każdym etapie, by ewentualne porażki nie odbierały motywacji, a tylko nakręcały do dalszej pracy. Przez ostatni rok przy Łazienkowskiej zrobiono więcej niż przez poprzednie 10 lat, ale wciąż jest wiele do zrobienia - wspomniany ośrodek dla Akademii, alternatywy dla burs dla chłopaków z Akademii, rozszerzenie sztabu szkoleniowego, dalsze poprawienie finansowej sytuacji klubu.

Zarzycki: Po pierwsze: oczekuję, że uniknie nerwowych ruchów i zagrań pod publiczkę, jeśli chodzi o pion sportowy. Po drugie: liczę, że konsekwentnie będzie kontynuował rozpoczęte projekty, szczególnie budowę siedziby Akademii. Po trzecie: że doprowadzi do sytuacji, w której kibic Legii nie będzie się zastanawiał, czy jego stadion będzie otwarty czy zamknięty.

5. Zrób ranking prezesów Legii w czasie, odkąd właścicielem klubu jest ITI.

Bator: 1. Bogusław Leśnodorski, 2. Paweł Kosmala, 3. Piotr Zygo, 4. Leszek Miklas. Leśnodorski przez rok zrobił więcej dla Legii niż jego poprzednicy. Drugie miejsce dla Kosmali, który rządził klubem w bardzo ciężkich warunkach. Mimo to dążył do porozumienia z kibicami, a drużyna za czasów jego prezesury pokazała się z dobrej strony w Europie. Zygę zapamiętam jako osobę bardzo konfliktową, za to pracę Leszka Miklasa można określić jako pasmo porażek - zarówno sportowych, jak i organizacyjnych.

Dawidziuk: 1. Leśnodorski - otwarty, młody, z nowoczesnym spojrzeniem na biznes. Niezależny finansowo, skupiający się na robocie, człowiek bez korporacyjnych naleciałości. Za to przede wszystkim cenią go pracownicy. 2. Kosmala - był za dobry na to stanowisko. Wierzył ludziom, naiwnie, oni to wykorzystywali. Poza tym pozytywna jednostka, ale, tak jak jego poprzednicy, uzależniony od decyzji właścicieli. 3. Zygo - tylko on i Leśnodorski zdobyli mistrzostwo Polski za czasów ITI. Zamknięty, niedostępny, słaby w kontaktach interpersonalnych. I dzielił pracę w Legii z szefowaniem w Multikinie, co było dla niego priorytetem. 4. Miklas - aż trzy lata dowodził klubem (za ITI), zdobył tylko Puchar Polski. Na początek zatrudnił Urbana i Trzeciaka, potem ich wyrzucił. Za jego drugiej kadencji za dużo było w klubie niedomówień, gierek, brakowało atmosfery.

Stanowski: Pierwszy będzie Leśnodorski, cała reszta chciała być postrzegana jako wykonawcy poleceń ITI, więc zrobię im tę przyjemność i tak będę ich postrzegał: jako szarych urzędników, bez własnej inwencji. Nie ma sensu ich klasyfikować.

Szymczyk: 1. Bogusław Leśnodorski, 2. Paweł Kosmala, 3. Piotr Zygo, 4. Leszek Miklas. Obecny prezes żyje w pracy, można go spotkać przy Łazienkowskiej rano, w południe i wieczorem. Dzięki temu szybko poznaje różne sytuacje w klubie i stara się je rozwiązać. Starał się też Paweł Kosmala, który miał na koncie kilka ciekawych ruchów budzących mój szacunek. O pozostałych dwóch panach nie mogę napisać zbyt wiele dobrego.

Zarzycki: Mimo że często go krytykowałem, to najwyżej ceniłem Leszka Miklasa. Mam ogromny szacunek dla Pawła Kosmali za to, czego nikt nie docenia, czyli za budowę stadionu. W porównaniu z tym, co się dzieje gdzie indziej, to stadion Legii powstał szybko, nic nie pęka i nic nie grozi zawaleniem. Ktoś ten projekt nadzorował, ktoś potrafił go domknąć. Zasługą Piotra Zygo było z kolei to, że nie zawahał się sprowadzić z powrotem Jana Urbana. Uważam, że jest jeszcze za wcześnie, aby umieszczać w rankingu Bogusława Leśnodorskiego.

Jaką ocenę, w szkolnej skali 1-6, dałbyś Bogusławowi Leśnodorskiemu za rok prezesury w Legii?