W lecie Legia zacznie wykonywać testy genetyczne kandydatom do akademii

PRZEGLĄD PRASY. - Zrobiliśmy krok w kierunku większej świadomości, odkąd latem do Legii dołączył fizjolog Piotr Wiśnik i nowy sztab medyczny. Co rundę staramy się dodawać coś nowego, testy genetyczne zaczniemy wykonywać latem - mówi ?Przeglądowi Sportowemu? prezes Legii Bogusław Leśnodorski.


Piątkowy "Przegląd" opublikował duży artykuł o tym, jak nauka wkracza do polskiej piłki. Większość innowacji dotyczy Legii i Lecha, a jednym z przykładów są właśnie testy genetyczne dla kilkunastoletnich kandydatów do Akademii Piłkarskiej Legii.

Z genów można odczytać m.in. możliwości fizyczne dziecka i jego podatność na urazy. Dowiedzieć się, czy nadaje się do sportów wytrzymałościowych i szybkościowych, czy nie. Legia takie testy miała wprowadzić już zimą, ale ten termin przesunięto.

- Zgodnie z teorią, że najpierw trzeba jednak nauczyć się chodzić, a później biegać, uznaliśmy, że mamy sporo do poprawienia w prostszych aspektach, ale co rundę staramy się dodawać coś nowego - mówi Bogusław Leśnodorski. - Kłopot polega na tym, że selekcji trzeba dokonywać, gdy dzieciaki mają po kilkanaście lat. Chociaż same testy to oczywiście nie wszystko, bo liczą się umiejętności piłkarskie.

- Mamy świadomość, że gdyby chłopcy ze świetnego rocznika 1992 przeszli selekcję w innym kraju, to paru z nich zostałoby odrzuconych we wczesnych etapach. W Legii są młodzi piłkarze, którzy są wiecznie kontuzjowani - dodaje prezes.

Legia bada już jednak wiek biologiczny piłkarzy z akademii. - Na koniec trzeciej klasy gimnazjum robimy naszym zawodnikom badania nadgarstka. Ich wyniki pokazują, jak wiek biologiczny ma się do kalendarzowego - mówił "Gazecie Sport.pl" Marcin Pawlina, trener w Akademii Piłkarskiej Legii.

- Mieliśmy kiedyś bramkarza, który był mikry, ale widać było w nim ogromny potencjał. Z badania nadgarstka wyszło, że jego wiek biologiczny był o 3,5 roku niższy niż kalendarzowy. Na takich chłopców trzeba poczekać - dodaje Pawlina.