Kryzys zażegnany. Legia wygrywa z Zagłębiem

Legia w końcu nie straciła gola, ale nie to jest najważniejsze. Po fatalnym meczu z Zawiszą Bydgoszcz podopieczni Jana Urbana pokonali Zagłębie Lubin 2:0 i zamknęli usta wszystkim, którzy w ostatnich dniach krytykowali warszawską drużynę za styl.


Piłkarze Zagłębia ostatni raz na Łazienkowskiej pokonali Legię ponad sześć lat temu. W kończącym sezon 2006/07 meczu wygrali 2:1, co dało im drugi w historii klubu tytuł mistrzowski. Później "Miedziowi" w Warszawie dwa razy remisowali i siedem razy przegrywali.

Ale w sobotę na statystyki z poprzednich lat nikt nie patrzył. Warszawianie mieli swoje problemy. W październiku zdobyli tylko cztery punkty w lidze na 12 możliwych. W tym czasie przegrywali z Wisłą (0:1), remisowali z Lechem (1:1), wygrali z Piastem (4:1), ale największy wstyd przynieśli w środę, kiedy po kompromitującym meczu ulegali bydgoskiemu Zawiszy 1:3.

Po tym spotkaniu na Legię pierwszy raz w tym sezonie spadła tak duża fala krytyki. Zespołowi Urbana dostało się za przede wszystkim za styl, w którym przegrał w Bydgoszczy. Za co nie dostawało mu się nawet po fatalnych wynikach w Europie, gdzie legioniści po trzech meczach mają na swoim koncie zero punktów i zero zdobytych bramek.

Urban w sobotę musiał się zmierzyć nie tylko z krytyką. Warszawianie cały czas mają duże kłopoty kadrowe. Urban nie może skorzystać z wielu kontuzjowanych zawodników. Urazy leczą Miroslav Radović, Duszan Kuciak i Łukasz Broź. Ta trójka powoli wraca do zdrowia, ale pojawiają się nowe kontuzje. Najświeższa to uraz Ivicy Vrdoljaka. Kapitan Legii w sobotę na przedmeczowym rozruchu skręcił kostkę.

Mimo tych kłopotów Urban i tak zdecydował się na dwie zmiany w porównaniu do spotkania z Zawiszą. Trener Legii w meczu z Zagłębiem na ławce posadził Jakuba Wawrzyniaka i Michała Kucharczyka. W ich miejsce na boisko posłał wracającego po kontuzji głowy Jakuba Koseckiego i Henrika Ojamę.

Legia z Zagłębiem zaczęła w swoim stylu. Długo utrzymywała się przy piłce, często rozrzucała ją na skrzydła, ale zarówno Kosecki, jak i Ojamaa grali bardzo indywidualnie. Kończyło się to najczęściej stratami (Ojamy) albo w najlepszym wypadku dwoma niecelnymi strzałami (Koseckiego).

Z każdą minutą Legia zaczęła grać coraz bardziej zespołowo. Pierwszą taką składną akcję przeprowadziła w 13. minucie. Po kilku szybkich podaniach piłka trafiła do Bartosza Bereszyńskiego. 21-letni obrońca wymanewrował dwóch rywali, wyłożył futbolówkę w polu karnym Władimirowi Dwaliszwiliemu, ale Gruzin nie potrafił z tego skorzystać. Do strzału zbierał się długo i piłkarze Zagłębia zdążyli się w tym połapać.

Zespołowa gra przyniosła jednak efekt w 38. minucie. Po rzucie rożnym wykonywanym przez Brzyskiego do główki doszedł Dossa Junior. Jego uderzenie odbił przed siebie bramkarz Zagłębia. Dopadł do niej Dwaliszwili, ale tym razem nie zdecydował się na strzał. Gruzin wycofał futbolówkę na 14. metr do lepiej ustawionego Pinto, a Portugalczyk strzelił czwartego gola w tym sezonie. Widać, że Pinto coraz lepiej czuje polską ekstraklasę, ale martwić może, że pod koniec meczu po starciu z Arkadiuszem Piechem musiał na noszach opuścić boisko. Do ławki rezerwowych - lekko utykając - doszedł jednak o własnych siłach.

Na 2-0 Legia podwyższyła w 55. minucie z rzutu karnego. Okoliczności zdobycia tej bramki były jednak podobne do pierwszego gola dla Legii. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego piłka została dośrodkowana w pole karne. Do główki próbował znowu dojść Dossa Junior, ale Pavel Widanow dotknął piłki ręką. Sędzia Bartosz Frankowski nie miał wątpliwości - pokazał na 11. metr. A karnego na gola zamienił Dwaliszwili.

Wojciech Skaba w drugiej połowie dwukrotnie bronił groźne strzały rywali, za co zbierał oklaski od publiczności. Zasłużone, bo Legia w końcu nie straciła gola. Po 12 meczach z rzędu zagrała na zero z tyłu i pokonała Zagłębie.

Po 15 kolejkach rundy jesiennej z 31 punkami Legia jest liderem tabeli. Kryzys zażegnany? Na to wygląda, choć może warto poczekać jeszcze tydzień. W czwartek legioniści grają z Trabzonsporem. A maraton spotkań, które od 20 października rozgrywają co trzy dni, zakończą w niedzielę w Łodzi z Widzewem.

Znajdź nas na Facebooku Warszawa.sport.pl