Dominik Furman: Porażka w Krakowie boli podwójnie

- Każda porażka nie jest przyjemna, ale ta w Krakowie boli podwójnie. Mecze z Wisłą są dla nas prestiżowe. Poza tym na stadion w niedzielę przyszło wielu kibiców, chcieliśmy im utrzeć nosa i wygrać z Wisłą. Byliśmy lepsi - powiedział po meczu z Wisłą Kraków (0:1) pomocnik Legii Warszawa Dominik Furman.


Bartek Kubiak: Czego wam zabrakło w Krakowie - koncentracji, szczęścia, wykończenia?

Dominik Furman: Myślę, że wykończenia. Byliśmy od Wisły lepszą drużyną. Przeważaliśmy przez całe spotkanie. Stworzyliśmy sobie więcej sytuacji, ale nie potrafiliśmy ich wykorzystać. Strasznie żałujemy tej porażki. Może to nie był piękny mecz w naszym wykonaniu, ale powinniśmy go wygrać.

Zagrałeś w środku pola z Jodłowcem i Łukasikiem - to ty miałeś być tym najbardziej wysuniętym pomocnikiem?

- Może to z boiska tak nie wyglądało, bo często do akcji ofensywnych podłączał się Tomek Jodłowiec, ale to ja miałem grać tego najbardziej wysuniętego. Starałem się brać na siebie odpowiedzialność za rozgrywanie piłki, rozrzucać ją na boki. Z boiska naprawdę nie wyglądało to tak źle. Dochodziliśmy do wielu sytuacji. W drugiej połowie mieliśmy kilka minut, w których Dwaliszwili czy Broź mógł pokonać Miśkiewicza. Zabrakło nam skuteczności.

I chyba koncentracji przy golu - przede wszystkim u Michała Żyry.

- Byliśmy skoncentrowani w 100 proc. Nie chcę tutaj rozliczać gry Michała. Nikt w szatni nie miał do niego pretensji. Błędy popełniają wszyscy. Tym razem znowu padło na niego, ale taka jest piłka. Powtarzam, my mieliśmy swoje okazje i powinniśmy ten mecz wygrać. Po tym golu dla Wisły musieliśmy bardziej się otworzyć, ale cały czas próbowaliśmy wyrównać. Nie udało się. Strasznie szkoda tego meczu.

Których sytuacji żałujesz najbardziej?

- Duże zagrożenie sprawialiśmy przede wszystkim po stałych fragmentach gry. Tego szkoda najbardziej. Z Tomkiem Brzyskim podzieliliśmy się, że ja dośrodkowuje z jednej strony, a on z drugiej. Dochodziliśmy do okazji, ale gola nie strzeliliśmy.

W pierwszej połowie z rzutu rożnego posłałeś podanie za pole karne do Brzyskiego. On uderzył efektownymi nożycami. Ćwiczyliście ten wariant na treningu?

- Akurat tego nie trenowaliśmy. Na to zagranie zdecydowałem się w ostatniej chwili. Tomek machnął mi ręką, że jest niekryty. Zaryzykowałem i prawie się udało.

Przed wami jeszcze wiele kolejek. Boli was aż tak bardzo ta porażka?

- Każda porażka nie jest przyjemna, ale ta w Krakowie boli podwójnie. Mecze z Wisłą są dla nas prestiżowe. Poza tym na stadion w niedzielę przyszło wielu kibiców, chcieliśmy im utrzeć nosa i wygrać z Wisłą. Wiemy, że w tym sezonie jest do rozegrania 37 kolejek. Ale nikt z nas na razie o tym nie myśli. Będziemy się zastanawiać dopiero po rundzie zasadniczej i podziale punktów.

Dostałeś powołanie do kadry do lat 21. Przed tobą dwa bardzo ważne mecze ze Szwecją i Turcją.

- Ciężko po porażce z Wisłą od razu przestawić się na myślenie o reprezentacji. Ale mam jeszcze czas. Teraz przede wszystkim chcę odpocząć. O meczach ze Szwecją i Turcją zacznę myśleć dopiero za kilka dni.

Podyskutuj z autorem wywiadu na jego Twitterze