Legia - Cracovia. W końcu się udało! Legia wygrywa trzeci z rzędu mecz w ekstraklasie!

Gol Nemanji Nikolicia pod koniec pierwszej połowy, a także trafienie Miroslava Radovicia w doliczonym czasie drugiej. Mistrzowie Polski wygrali 2:0 z Cracovią. Odnieśli tym samym trzecie zwycięstwo z rzędu w ekstraklasie. Tak dobrej serii nie mieli od marca, kiedy drużynę prowadził jeszcze Stanisław Czerczesow.
- Nie boję się o podejście moich piłkarzy. Doceniamy Cracovię, ale pragniemy zwyciężyć. Morale po środowym pojedynku z Realem [Legia zremisowała 3:3] poszło w górę, musimy to teraz potwierdzić w niedzielę - mówił Jacek Magiera na konferencji prasowej przed spotkaniem z Cracovią.

I Legia udowodnić próbowała. Od początku ruszyła do przodu - była częściej przy piłce, rozgrywała ją dwa, trzy kontakty. Widać było w jej grze płynność, ale nie przekładało się to na gole, a nawet wiele dobrych okazji do ich strzelenia.

Najlepszą okazję mistrzowie Polski stworzyli sobie dopiero w 17. minucie. Aleksandar Prijović odegrał piłkę piętą do Nemanji Nikolicia, ale ten przegrał pojedynek z Grzegorzem Sandomierskim. Węgier nie pomylił się dopiero pod koniec pierwszej połowy (w 43. minucie), kiedy pewnym strzałem wykorzystał bardzo dobre zagranie od Bartosza Bereszyńskiego.

Legia prowadziła z Cracovią. Prowadziła w pełni zasłużenie, ale niewiele brakowało, a pierwsza straciłaby gola w tym meczu. Dokładnie w 37. minucie, kiedy uderzenie Krzysztofa Piątka z linii bramkowej wybił Jakub Czerwiński.

Legia po niezłym początku nieco przystopowała, ale drugą połowę zaczęła podobnie, jak pierwszą. Od razu przejęła inicjatywę - była częściej przy piłce, atakowała, ale znowu niewiele z tych jej akcji - dodajmy, że ładnych akcji - wynikało.

Mistrzowie Polski mieli przewagę, powinni wygrać wyżej, ale mogli ten mecz też zremisować. Niewiele zabrakło. W 87. minucie Legię od straty gola uratował słupek (strzelał Sebastian Steblecki). W doliczonym czasie gry Cracovia postawiła już wszystko na jedną kartę. Wtedy indywidualną akcję przeprowadził Radović, kończąc ją ładnym strzałem, po którym piłka odbiła się jeszcze od słupka, strzelił gola.

Warszawiacy wygrali 2:0 z Cracovią, odnosząc tym samym trzecie zwycięstwo z rzędu w ekstraklasie. Tak dobrej serii nie mieli od marca, kiedy drużynę prowadził jeszcze Stanisław Czerczesow. Teraz zespół Jacka Magiery czeka w ekstraklasie prawie dwutygodniowa przerwa na mecze reprezentacji.

Na ligowe boiska legioniści wrócą 18 listopada, kiedy zmierzą się na wyjeździe z Jagiellonią Białystok.



Trenerska lista płac. Po wypłatę najlepiej do Premier League