Sport.pl

Ekstraklasa w Sport.pl. Hamalainen: Nie postawiliśmy się Lechii

- Skomplikowaliśmy sobie sytuację, mogliśmy dzisiaj wszystko skończyć a tak... - kręcił głową z niezadowolenia rozgrywający Legii Kasper Hamalainen. Jego zespół przegrał w Gdańsku z Lechią (0:2) i w niedzielę będzie musiał wygrać u siebie z Pogonią Szczecin, by wygrać mistrzostwo Polski.
Michał Zachodny: Nic nie poszło dzisiaj zgodnie z waszym planem, prawda?

- Tak, było wyjątkowo źle. A Lechia gra obecnie bardzo dobrze. Nie wiem, co się dzisiaj stało. Nie postawiliśmy się Lechii.

To nie był jednak jedyny powód porażki, co jeszcze nie zadziałało?

- Trudno powiedzieć... Nagle rywale mają ogromnie dużo miejsca do gry, więc może to nasz pressing po prostu nie był dzisiaj odpowiedni. Pozwalaliśmy im na zbyt dużo.

Najtrudniejszym momentem musiał być drugi gol zaraz po przerwie, gdy chcieliście szybko odrobić straty.

- Zdecydowanie, a zaraz potem jeszcze straciliśmy zawodnika. Potem już tylko biegaliśmy i biegaliśmy, goniąc za piłką, którą rozgrywali rywale. To nigdy nie jest fajne.

Jaka była atmosfera w szatni po spotkaniu?

- Jako grupa zadecydowaliśmy, że zapominamy o tym meczu i koncentrujemy się na kolejnym. To teraz najbardziej nas interesujące spotkanie.

To coś co powiedział trener?

- Powiedzieliśmy sobie to razem.

Dochodziły do was informacje o wyniku meczu z Chorzowa, gdzie Piast wygrał z Ruchem (3:0)?

- Nie, ani w trakcie, ani w przerwie, dowiedziałem się dopiero po spotkaniu.

Po tej porażce i przy zwycięstwie gliwiczan czujecie większą presję przed niedzielnym zakończeniem sezonu?

- Nie, czujemy się pewnie. To po prostu nie był nasz dobry dzień, musimy poprawić kilka rzeczy. Jeśli zagramy u siebie tak jak ostatnio, to wszystko będzie dobrze.

Bez Jodłowca, bez Kucharczyka, bez Borysiuka... Graliście tak jakby bez całej drugiej linii.

- Rzeczywiście brakowało ich dzisiaj, to bardzo dobrzy i ważni dla nas zawodnicy, ale mamy szeroki skład i możemy pozwolić sobie na rotację. Nie powiedziałbym, że to problem.

Nie boicie się jakiejś traumy po porażce w takim stylu?

- Nie. Skomplikowaliśmy sobie sytuację, mogliśmy dzisiaj wszystko skończyć a tak... Po prostu musimy wyciągnąć z tego meczu te złe aspekty, poprawić je i zapomnieć o tym spotkaniu.

W historii futbolu zdarzały się takie sytuacje, że drużyny nie grały na sto procent, a później ponosiły tego spore konsekwencje.

- Tak, rozumiem sytuację i sam przyznam, że to był nasz fatalny mecz. Ale wiem też, że możemy i zagramy dużo lepiej w niedzielę. Ta porażka jest takim alarmem dla nas przed ostatnim, najważniejszym meczem sezonu. Damy z siebie wszystko.

Dla ciebie było to dopiero drugie pełne spotkanie w Legii. Czujesz, że na tym finiszu rozgrywek możesz dać z siebie więcej drużynie?

- Nie grałem zbyt wiele, to prawda, ale też nie miałem przez to problemów z wytrzymaniem dwóch pełnych spotkań w trzy dni. I jestem gotów dać z siebie wszystko w niedzielę, bo to ostatni mecz sezonu.



7 najlepszych cytatów Stanisława Czerczesowa. The best of![RANKING SPORT.PL]


Więcej o: