Sport.pl

Ekstraklasa w Sport.pl. Gdańska nauczka dla fatalnej Legii

Trudno zrozumieć nie tylko zmiany w wyjściowym składzie Legii Warszawa, ale też to, jak Stanisław Czerczesow wytrzymywał ze spokojem wydarzenia w meczu z Lechią Gdańsk. Zamiast potwierdzenia mistrzostwa po świetnym występie z Piastem Gliwice w niedzielę (4:0), jego zespół rozpadł się na kawałki.
Rosjanin stał przy linii bocznej w swojej standardowej pozie - z rękoma założonymi za siebie lub włożonymi do kieszeni, czasem przechadzający się i wpatrujący w murawę. Dwa, trzy razy rozłożył ręce, kilka razy krzyknął coś do swoich piłkarzy, ale generalnie Stanisław Czerczesow nie wyglądał na człowieka zaskoczonego tym, co dzieje się z jego zespołem.

A z boiska dostawał jedną fatalną informację za drugą. Zaczęło się od błędu Adama Hlouska, lewego obrońcy ustawionego w środku defensywy, którego złe zagranie dało okazję Flavio Paixao. Następnie Sławomir Peszko strzelił gola przy kompletnej bierności całej defensywy. Ale i tak w pierwszej połowie lider ekstraklasy potrafił wymienić kilka podań i stworzyć zagrożenie pod bramką gospodarzy. W drugiej rzadko udawało im się przejąć inicjatywę i w ogóle przenieść grę na połowę Lechii.

Drużyna Piotra Nowaka już w pierwszym wiosennym starciu tych drużyn sprawiła Legii sporo kłopotów, tym bardziej dziwić mogły zmiany Czerczesowa. On już przed meczem był w fatalnym nastroju, gdy Tomasz Jodłowiec nie chciał ryzykować gry z urazem, który nie miał być według Rosjanina na tyle poważny. - U Czerczesowa trzeba złapać naprawdę mocną kontuzję, żeby uznał, że to faktycznie kontuzja - mówił Michał Pazdan w niedawnym wywiadzie dla Weszlo.com. Obrońcy reprezentacji Polski również zabrakło, ponoć bardziej przez wzgląd na żółte kartki niż problemy ze zdrowiem.

Czerwona kartka dla Lewczuka przyszła już po drugim golu dla gospodarzy i była o tyle błędem obrońcy, o ile efektem problemów Legii w środku pola. Tam wystąpił Stojan Vranjes z Guilherme, a Ariel Borysiuk z podobnych powodów co Pazdan obejrzał mecz z ławki. Ta dwójka defensywnych pomocników kompletnie nie radziła sobie z komfortowo i koncertowo rozgrywającym trio Lechii Krasiciem, Milą i Chrapkiem. Do tego stopnia, że ten pierwszy bawił się mogąc podwyższyć prowadzenie swojego zespołu do trzech goli, gdy był sam na sam z Arkadiuszem Malarzem. Bramki nie zdobył, ale nikt mu tego nie będzie wypominał.

Legia w Gdańsku nie dostała tylko lekcji futbolu, ale przede wszystkim nauczkę, że w takim momencie sezonu nie można sobie pozwolić na kalkulacje, które z pozoru wyglądają na rozsądne lub przemyślane. Zamiast grać o wszystko albo nic, lider ligi i pewniak do mistrzostwa postanowił czekać na swoją okazję do ostatniej kolejki i meczu u siebie. A to najgorsza z możliwych informacji dla Legii i Czerczesowa.

Przy pewnym zwycięstwie Piasta Gliwice w Chorzowie dodaje to emocji, ale i presji na piłkarzach Legii, której mieli się wyzbyć po swoim popisie z niedzieli. Jeśli w ostatniej kolejce z Pogonią Szczecin cokolwiek pójdzie nie tak, to przyczyna klęski będzie oczywista, a konsekwencje drastyczne. Na razie trudno gdybać o losach mistrzostwa, ale po to właśnie przy Łazienkowskiej zatrudniono Czerczesowa - by zerwał z gdybaniem. Na razie Legia wciąż tylko spekuluje.



Zamieszki przed West Ham - Man Utd. Zaatakowany autokar gości [ZDJĘCIA]




Więcej o:
Komentarze (13)
Ekstraklasa w Sport.pl. Gdańska nauczka dla fatalnej Legii
Zaloguj się
  • adonis79

    Oceniono 1 raz 1

    Oto Polska właśnie...Nie ma jak popadanie w skrajności i wrzucanie krzykilwych tytułów. Skąd ten spokój pytacie ??? Czemu taki skład ??? A no temu że ostatni mecz Legia gra: 1. Z przyjaciółmi z Pogoni 2. Nawet gdyby szczecinianie chcieli urwać punkt warszawiakom są po odejściu Wdowczyka po prostu słabi. Zleją im doopę wysoko.Legia jest mistrzem od meczu z Piastem.Koniec kropka.

  • bielanczyk

    Oceniono 3 razy 1

    Będzie mistrzostwo dla Legii a reszta będzie tylko szczekac. Dziękuję, do widzenia

  • jan_xxiii_wazny

    Oceniono 1 raz 1

    To był sabotaż. Nie oglądam meczu w niedzielę. Też mam to gdzieś.

  • com_ent

    0

    na g.pl histeria i huśtawka nastrojów od paru tygodni, na zmianę- "fatalna legia" i "legia gotowa na LM". Na pewno na nic nie jest gotowa gazeta.pl

  • is200

    Oceniono 2 razy 0

    ..ale jak to?!

    przecież po niedzieli, Legia była juz w Lidze Mistrzów!

  • sunim

    0

    Legia raczej MP zdobędzie (zwłaszcza jeżeli Lubin poważnie podejdzie do meczu z Piastem), ale to co zaprezentował częściowo 1B garnitur Legii było tylko słabe. Chaos i padaka w obronie, słaby środek, niewidoczny atak. No z tym do LM się zwyczajnie nie da. Nie da się każdego meczu wygrywać, ale pewien poziom trzeba trzymać - jako główny kandydat do tytułu.

  • mistrzglobusa

    0

    Czeczesow może specjalnie tak zrobił żeby wywrzeć presję na zawodników i przygotować do gry pod presją. Nie jest to mocny punkt polskiej ligi. Jak mają wygrać ligę bo są dobrzy to zagrają jak mistrzowie. Jak są do bani to przegrają. Gra o LM to więcej jak umiejętności, także psychika. LM To nie kopanie w polskiej lidze (większość polskich gwiazd za granicą grzeje ławę) ale presing i gra pod większym ciśnieniem. Oby to nie przyniosło odwrotnego skutku. Z drugiej strony jak przegrają to nie zasłużyli na więcej. Wiadomo że Piast w LM nie przejdzie 2 rundy a wyniki meczów będą kompromitacja dla poziomu polskiej ligi.

  • Julia Raszyńska

    Oceniono 2 razy 0

    Kilka dni temu redaktor Zachodny pisał, że widzi w Legii druzyne na LM.
    Obraził Pan tym wielu ludzi, ktorzy interesują się pilka.
    Wypadałoby przynajmniej przeprosić i nie pisać więcej takich bzdur.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX