Sport.pl

Ekstraklasa. Czy ktoś zagrozi Legii?

Patrząc na wyniki ligowej wiosny, trudno uniknąć wrażenia, że cała ekstraklasa chce świętować stulecie Legii.
W siedmiu ostatnich meczach ligowych Legia odrobiła do Piasta 12 pkt. Czy tak kończy się bajka o polskim Leicester - skromnej, pracowitej drużynie, która daje pstryczka w nos bogaczom? W jakimś stopniu skuteczna pogoń stołecznego klubu jest logiczna: Legia sprowadziła zimą kilku niezłych piłkarzy, sukcesem Piasta było utrzymanie stanu posiadania. Aby jednak nie odbierać szefom Legii wszelkich zasług, wystarczy zerknąć na Florentino Péreza. Przykład prezesa najbogatszego na świecie Realu Madryt pokazuje, jak trudno zamienia się miliony euro w sportowy sukces.

W niedzielę Legia została liderem ekstraklasy - po 197 dniach. Wiosną zdobyła dziewięć punktów, a prowadzący do niedzieli zespół z Gliwic - zaledwie dwa. Nikt nie zna przyszłości, choć dziewięciu na dziesięciu ekspertów uzna, że nowa hierarchia zostanie utrzymana już do końca.

Legii zależy na mistrzostwie szczególnie - w tym roku obchodzi stulecie. A ligowi rywale robią, co w ich mocy, by najbogatszemu klubowi w Polsce tego nie utrudniać. Piast stracił cały impet chwilę po tym, jak w głowach kibiców zaświtała piłkarska wersja bajki o Kopciuszku.

Zgłaszanie zażaleń do zespołu z Gliwic jest rzecz jasna nie na miejscu. Czeski trener Radoslav Látal dokonywał jesienią rzeczy niezwykłych. Największym przegranym tego sezonu jest broniący tytułu Lech. Jan Urban przejął go na dnie tabeli, przeobraził, odbudował, postawił na nogi. Zaledwie dwie kolejki temu nie było w ekstraklasie drużyny, która zdobyłaby więcej punktów niż Lech Urbana. Kiedy wydawało się, że klub z Poznania będzie patrzył już tylko na szczyt tabeli, przyszły porażki z Podbeskidziem i Jagiellonią, w których Lech stracił sześć goli, zdobywając jednego. To sprawia, że obrońca tytułu musi spojrzeć za plecy. Górnik Łęczna i Lechia zrobią wszystko, by zepchnąć go do grupy spadkowej. Zakładając jednak dla Poznania wariant optymistyczny, nawet jeśli Lech utrzyma się wśród drużyn aspirujących do tytułu, traci do Legii już 18 pkt. Po podzieleniu ich na pół będzie miał do odrobienia 9 pkt w siedmiu meczach. Mało realne.

Przez jakiś czas nadzieję budziła Cracovia - od strony estetycznej prawdziwe zjawisko w ekstraklasie. Jacek Zieliński postawił na grę szybką, kombinacyjną, krótkimi podaniami i wysoki pressing. Jeśli Barcelona ma mieć swój odpowiednik w każdej lidze, Cracovia jest z polskich drużyn najbliższa tiki-taki. Ale w klubie, który przed rokiem grał o utrzymanie, aspiracje nie sięgają mistrzostwa, najwyżej gry w pucharach. Zimą z Cracovii uciekł najlepszy strzelec Łotysz Deniss Rakels. W sześciu ostatnich meczach zespół Zielińskiego wygrał raz. Jeszcze 2 grudnia po wysokim zwycięstwie nad Podbeskidziem Cracovia miała tyle samo punktów co Legia. Dziś już traci dziewięć.

Czy realna jest kandydatura trzeciej w tabeli Pogoni? Nikt w Szczecinie nie odważyłby się powiedzieć, że klub walczy o tytuł. To samo z Ruchem Chorzów, którego strata do Legii wynosi już 15 pkt. W niedzielę drużyna Waldemara Fornalika była w stolicy i przegrała 0:2. Kontrowersje wywołało zdjęcie Kamila Mazka z podbitym okiem (w końcówce pierwszej połowy dostał cios łokciem w polu karnym od Adama Hlouška). Sędziowie mogli podyktować karnego dla Ruchu, ale tego nie zrobili. Komentujący mecz młody pomocnik Patryk Lipski przyznał jednak, że Legia była o wiele lepszym zespołem, a Ruch powinien uczyć się od niej agresji.

Na tym lista kandydatów do pokrzyżowania planów najbogatszemu klubowi w Polsce się wyczerpuje. Kibice, którzy chcą przeżywać jeszcze jakiekolwiek emocje związane z walką o mistrzostwo, muszą wierzyć, że mizerny początek wiosny obudzi Piasta. 29 listopada Legia po 17. kolejce traciła do niego 10 pkt. Stanisław Czerczesow pracował już w Warszawie prawie dwa miesiące. Przewidywano co prawda, że gdy stołeczny klub odpadnie z rozgrywek europejskich, przyspieszy pogoń za liderem z Gliwic. Trudno było jednak przypuszczać, że będzie to pogoń tak krótka.

Legia jest z pewnością mocna i zdeterminowana. Zimą kupowała piłkarzy na potęgę, wyrywając Lechowi ząb trzonowy, którym był Kaspar Hämäläinen. Jakby za karę, że zespół z Poznania wygrał z nią trzy ostatnie mecze.

Poza argumentami sportowymi i ekonomicznymi istnieje jeszcze coś mniej wymiernego i racjonalnego - przesadne wyobrażenie rywali Legii o jej sile. Strach ma wielkie oczy. Może jednak Piast lub inna drużyna spróbuje jeszcze zburzyć to, co wydaje się nieuniknione?

Nowy piłkarz Legii ma ciekawe życie. Kim jest Michaił Aleksandrow? Kochający tata, wakacje z tygrysami i żona top-modelka [FOTOSTORY]




Więcej o: