Jest nowe muzeum Legii. Klub chwali się nowymi eksponatami z wielu sekcji [ZDJĘCIA]

Powiększone, przystosowane dla niepełnosprawnych, z efektownymi grafikami i nową salą audiowizualną. Można już zwiedzać nową ekspozycję w muzeum Legii Warszawa.
Już kilka tygodni temu z pomieszczenia zniknęli robotnicy, którzy pracowali nad rozbudową muzeum (remont zaczął się we wrześniu), a pojawiły się lśniące eksponaty i artefakty.

Do czwartkowego popołudnia wejście do muzeum - które znajduje się obok klubowej recepcji przy ul. Łazienkowskiej - było odgrodzone taśmą i tabliczką z napisem "Muzeum Legii chwilowo nieczynne. Wymiana ekspozycji". Ale nawet zza niej można było od dawna zauważyć, że wszystko jest praktycznie gotowe. Włącznie z dobudowaną antresolą naprzeciwko biurowych pomieszczeń klubu, m.in. gabinetu prezesa Bogusława Leśnodorskiego.



W czwartek klub na zwiedzanie nowej ekspozycji jako pierwszych zaprosił pułkowników, czyli swoich najwierniejszych kibiców z programu lojalnościowego "Legiony". Rangę pułkowników otrzymują ci, którzy na stadion przychodzą najczęściej. W czwartek w muzeum było ich ok. 70.

Dziennikarze, fotoreporterzy oraz goście specjalni (m.in. Krzysztof Kosedowski, były pięściarz Legii i medalista olimpijski z Moskwy) muzeum zwiedzali w piątek. - Muzea kojarzą się dziś bardziej z nudą niż czymś ciekawym, dlatego tym bardziej dziękujemy za tak liczne przybycie - witała kilkudziesięciu dziennikarzy rzecznik klubu Izabela Kuś.

Wspólne zwiedzanie rozpoczęło się od wizyty przy honorowej gablocie, w której znajdują się pamiątki najbardziej zasłużonych legionistów: Lucjana Brychczego, Kazimierza Deyny, Jacka Zielińskiego, Miroslava Radovicia i Jakuba Rzeźniczaka. Tam nastąpiło przekazanie koszulki Deyny z turnieju w Danii, w którym w 1989 r. udział wzięli byli reprezentanci Polski. Ze swoich prywatnych zbiorów podarował ją Legii dziennikarz Paweł Zarzeczny, który przez kilkanaście minut opowiadał historię zdobycia tej koszulki.

- Organizowałem stroje na turniej w Danii, a dla pana Kazimierza przyszykowałem trykot z numerem 12. Gdy jednak przyszedł po strój, pewnym głosem zakomunikował, że bierze "dychę". Po turnieju mi ją podarował. Później chciał ją ode mnie odkupić Stefan Szczepłek, proponował dwie butelki dobrego alkoholu, ale odmówiłem - wspominał Zarzeczny. - Tego akurat nie pamiętam - wtrącił się obecny na spotkaniu Szczepłek. Zarzeczny kontynuował: - Koszulka w końcu trafiła do księdza Mariusza Zapolskiego [byłego kapelana Legii - przyp. red.], który miał zakładać muzeum. Po kilku latach prawie strzelił mnie piorun, gdy dowiedziałem się, że oddał ją Markowi Citce w zamian za koszulkę Blackburn Rovers. Po negocjacjach Marek oddał mi ją z powrotem, leżała w szafie, ale teraz będzie tu, na właściwym miejscu - mówił Zarzeczny.

Muzeum Legii po remoncie, współfinansowanym z pieniędzy Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego, prezentuje się efektownie. Okazale wygląda zwłaszcza dobudowana antresola, do której prowadzą szerokie schody (dostać się można też specjalną platformą przystosowaną dla osób niepełnosprawnych). Duże wrażenie robi też sala audiowizualna, w której znajdują się stare, pamiątkowe krzesełka oraz drewniana ławka z "Żylety".

Nowa ekspozycja skupia się nie tylko na piłce nożnej. - Legia w czasach największego rozkwitu miała aż 24 sekcje. Dzięki dobudowanej antresoli możemy się nimi teraz pochwalić - mówi kustosz Wiktor Bołba. - Miejsce w gablotach na piętrze mają pamiątki po pięściarzach, koszykarzach, hokeistach, siatkarzach, tenisistach, zapaśnikach, ciężarowcach, kolarzach i żeglarzach, którzy dla Legii zdobywali mistrzostwa Polski.

Muzeum otwarte jest od poniedziałku do piątku w godz. 11-19, w weekendy od 11 do 17. Jego zwiedzanie jest bezpłatne.

Wszystkie nasze artykuły znajdziesz na Twitterze
Jesteśmy też na Facebooku. Dołącz do nas i dziel się opiniami.