Ondrej Duda w żałobie po niedoszłym transferze do Interu Mediolan [KOMENTARZ]

Słowak odchorowuje pozostanie w Warszawie. Piłkarza nie mają ani Włosi, ani Polacy - pisze o sytuacji 20-letniego pomocnika Przemysław Zych ze Sport.pl


Była 52. minuta meczu Legia - Zagłębie (2:2). Ondrej Duda dostał piłkę blisko rogu pola karnego, dośrodkował ją, ale zamiast na głowę napastników piłka pofrunęła w okolice linii autowej. Trybuny zagrzmiały. Jeszcze głośniejszy świst rozległ się, gdy schodził z boiska.

Największy talent, jaki w ostatnich latach pojawił się na boiskach ekstraklasy, przechodzi na naszych oczach swoją osobliwą sportową depresję.

Jeszcze miesiąc temu przynajmniej pokazywał nowe zwody na boisku. Dryblował więcej niż kiedykolwiek. Chwilami zachowywał się, jakby ligowych rywali miał za nic. Jak wtedy, gdy w spotkaniu z Podbeskidziem przeciwnika chciał minąć zwodem w polu karnym Legii, a jego drużyna, ku wściekłości Duszana Kuciaka, mogła stracić gola. Ale chociaż dawał oznaki życia.

W piątkowym meczu z Zagłębiem pierwsze podanie wykonał w 10. minucie meczu. Przez cały wieczór, podobnie jak kolejkę wcześniej przeciw Jagiellonii (1:1), zaliczył ledwie jedną próbę zagrania, które może prowadzić do gola. Została, dodajmy, zablokowana. Podobnie jak w Białymstoku. Nieco więcej kluczowych podań miał w meczu 6. kolejki z Koroną (1:2), ale zaliczył przy tym tak wiele nieprecyzyjnych, że trudno o inną ocenę - Duda szarzeje. Na boisku odchorowuje pozostanie w Legii. I nawet jeśli chciałby grać lepiej, to wygląda na to, że aktualnie nie jest w stanie.

Na Legii dramat Dudy tłumaczyli mi tak: "Wyobraź sobie, że leci na ciebie jedna z najpiękniejszych kobiet, jakie chodzą po Ziemi. Daje ci swój numer, umawiasz się z nią raz, wszystko dobrze się układa. Napaliłeś się! I nagle ona zaczyna umawiać się z innymi, nie odpowiada na twoje telefony. Głupiejesz".

Duda już miał tę piękną kobietę. Legia raz dogadała się z Interem Mediolan, Słowaka na zgrupowaniu powitały brawa kolegów. Ale nazajutrz, po niespodziewanej wizycie w Mediolanie indonezyjskiego właściciela klubu, Inter wycofał się z wynegocjowanych warunków transferu. Duda do końca okna był jednak gotowy odpowiedzieć na skinienie pięknej kobiety. Od końca poprzedniego sezonu znał nawet wysokość swoich zarobków na San Siro. I w domu trzymał koszulkę Interu podarowaną przez trenera Roberto Manciniego. Piękna kobieta spojrzała na niego raz jeszcze. Ale Inter spróbował podjąć negocjacje za późno, gdy do zatrzaśnięcia okna pozostały godziny. I znów, na warunkach, które nie pasowały Legii.

Być może teraz przed Dudą kluczowe miesiące kariery. W marcu odkrywca jego talentu, skaut Legii Radosław Kucharski mówił: Jeśli w przyszłości dwa następne transfery Dudy będą równie trafione jak ten do Legii, to Ondrej może być jednym z wiodących zawodników w Europie. Widzę go w gronie trzydziestu najlepszych na kontynencie, jeśli wykorzysta ogromny talent. Duda ma możliwości, by grać w topowych europejskich klubach.

W tym okresie prezes Bogusław Leśnodorski próbował narzucić narrację, że Duda jest wart 8 mln euro. Teraz możemy przypuszczać, że jeśli Duda tej jesieni się nie odkręci, to w przyszłym roku o ten odpowiedni krok będzie mu naprawdę trudno. To nie on będzie przebierał w dobrych ofertach, to on będzie ich szukał. Gdyby bowiem realnie spojrzeć na postawę Dudy w samym 2015 r., to cena za Słowaka zapewne wyniosłaby ok. 1 mln euro.

2015 rok jest najgorszym w jego karierze. Jedyne pocieszenie dla Legii jest takie, że chociaż wsparł ją w walce o fazę grupową Ligi Europy. Pięknym uderzeniem sprzed pola karnego przerwał męczarnie w pierwszym meczu kwalifikacyjnym z FC Botosani. I na koniec przypieczętował awans do grupy, gdy w ostatnich sekundach eliminacji wykorzystał rzut karny po faulu na nim w starciu z Zorią Ługańsk.

Latem Legia mogła wziąć za niego ok. 5 mln euro, ale tylko 1 mln od razu, pozostałe 4 mln w ratach rozbitych na dwa lata (do tego bonusy). Legia wyceniła talent Dudy na więcej, Inter liczył na to, że warszawianie nie mają pieniędzy.

Wszyscy się przeliczyli. Dziś piłkarza nie mają ani Włosi, ani Polacy.