Najmłodsza, najlepsza, Iga! 14-latka z Raszyna ograła na kortach Legii starsze od siebie tenisistki

Chcę iść śladami Garbine Muguruzy, Simony Halep i innych młodych gwiazd - mówi Iga Świątek. 14-latka z Raszyna na kortach Legii wygrała memoriał Lecha i Marii Kaczyńskich, pokonując starsze od siebie tenisistki.


Nazwisko Świątek trzeba zapamiętać. Tak imponujących wyników w tak młodym wieku w polskim tenisie nie miał bowiem nikt, nawet Agnieszka Radwańska.

14-latka z Raszyna, która na co dzień trenuje na kortach Mery, w tym roku wygrała w swojej kategorii wiekowej mistrzostwa Europy, i to podwójnie - w singlu i deblu. Zdobyła też brązowy medal drużynowych mistrzostw świata. Ale najbardziej imponujące są zwycięstwa w kilku juniorskich turniejach ITF, m.in. w Nottingham, gdzie rywalizowała już z 18-letnimi zawodniczkami. A na kortach Legii pokonała w półfinale i finale najlepsze polskie 16-latki - Annę Hertel (6:4, 6:7, 6:2) i Marcelinę Podlińską (4:6, 6:0, 6:3).

Oczywiście w tenisie wyniki w tak młodym wieku często nie przekładają się na sukcesy w przyszłości, ale Iga na razie imponuje i sprawia wrażenie, że mocno stąpa po ziemi. - Wiem, że muszę się jeszcze wiele nauczyć, szczególnie jeśli chodzi o panowanie nad emocjami. Brakuje mi doświadczenia, wierzę jednak, że za kilka lat mogę grać tak jak dziewczyny z czołówki - powiedziała Iga po finale.

Za zwycięstwo od głównego sponsora imprezy, Fundacji Niepodległości, dostanie roczne stypendium w wysokości 1500 zł miesięcznie. - Bardzo się przyda, każdy grosz się liczy, bo wciąż nie mam sponsora, pomagają mi rodzice, czasem dołoży coś związek tenisowy i klub, ale i tak najczęściej na turnieje jeżdżę do Czech i na Słowację, bo blisko i można samochodem - dodała Świątek.

W trakcie roku szkolnego wstaje o 6 rano, bo mieszka w Raszynie, a lekcje ma na Sadybie. Po szkole jedzie na Merę na treningi - tenisowe i ogólnorozwojowe. W domu jest wieczorem. - Czasem do godziny 23 odrabiam lekcje i tak w kółko, ale da się wytrzymać - uśmiecha się Iga.

Michał Kaznowski, trener Świątek, opowiada, że wyniki jego zawodniczki w tym sezonie tak wystrzeliły, że przez moment pojawiła się szansa, by zakwalifikować się do juniorskiego US Open. - Brakowało kilkudziesięciu miejsc w rankingu, ale odpuściliśmy. Iga jest jeszcze bardzo młoda, nie ma co się śpieszyć, rozwój zawodniczki musi być zrównoważony, stopniowy, nie można wykonywać zbyt gwałtownych skoków, Iga ma jeszcze dużo czasu, by pojechać na US Open - podkreślił Kaznowski. Z tego samego powodu Świątek nie zdecydowała się jeszcze na starty w zawodowych turniejach, choć odkąd skończyła 14 lat, ma do tego prawo. Wstępny plan jest taki, żeby przeczekać jeszcze zimę i spróbować dopiero w przyszłym sezonie.

Świątek ma dobre warunki fizyczne, potrafi mocno serwować, umie atakować. W polskim kobiecym tenisie, gdzie króluje defensywa, jest ewenementem. - Od zawsze gram ofensywnie, inaczej nie umiem - wzruszyła ramionami Iga, która pochodzi ze sportowej rodziny. Ojciec Tomasz to były świetny wioślarz, na igrzyskach w Seulu w 1988 r. startował w czwórce podwójnej. - Dawne dzieje, dziś pochłania mnie kariera córki, staramy się to jakoś wszystko spiąć, choć czasami jest ciężko, bo tak młodymi tenisistkami mało kto się interesuje. Nie piszą o nich często media, nie wspierają sponsorzy, dobrze, że mamy umowę na rakiety i stroje. Stypendium za zwycięstwo bardzo się nam przyda - powiedział Tomasz Świątek.

Wśród chłopców w memoriale zwyciężył faworyt Kacper Żuk z Legii Warszawa, najlepszy w Polsce 16-latek. W finale pokonał 6:0, 6:2 Tomasza Dudka. - Wspiera mnie piłkarska Legia, producent rakiet i strojów, ale stypendium też bardzo się przyda - podkreślił Żuk, który za dwa tygodnie na turnieju Futures we Wrocławiu zadebiutuje jako zawodowiec. Żuk jest obecnie 112. na liście najlepszych juniorów świata (czyli 18-latków) i niewiele brakuje mu, by zacząć się kwalifikować do Wielkich Szlemów. - Marzę, by zagrać w Wimbledonie. Mam nadzieję, że w przyszłym roku się uda - zaznaczył Żuk. Jego idolem nie jest Roger Federer ani Rafael Nadal. - Wolę Davida Ferrera, bo zawsze walczy do końca i jest niezwykle pracowity - stwierdził Kacper.

Memoriał Lecha i Marii Kaczyńskich zorganizowano po raz pierwszy. - Impreza przypomina, że to Lech Kaczyński, jako prezydent Warszawy, uratował korty Legii przed rozbiórką - powiedział Jerzy Hertel, dyrektor turnieju i szef tenisowej Legii. - Wiem, że niektórzy obawiali się upolitycznienia imprezy, polityków na rozdaniu nagród, patriotycznych przemówień itd., ale nic takiego nie miało miejsca. To fajna impreza dla młodych talentów, i tyle. I warto ją powtórzyć - podkreślił Hertel.

Więcej o: