Koniec twierdzy przy Łazienkowskiej. Własne boisko przestało być atutem legionistów

Dwa sezony temu Legia u siebie długo była niepokonana. Teraz z Warszawy ligowi rywale coraz częściej wyjeżdżają ze zdobytymi punktami. Własne boisko przestało być atutem legionistów.


W tym sezonie Legia rozegrała pięć spotkań na własnym stadionie. W czterech z nich zdobyła tylko po jednej bramce (z Wisłą, Koroną, FC Botosani i FK Kukesi). W lidze piłkarze Henninga Berga wygrani i skuteczni byli tylko raz - pod koniec lipca w meczu z Podbeskidziem Bielsko-Biała, któremu wbili na własnym terenie pięć goli.

Nikt nie wymaga, by w każdym meczu legioniści wygrywali na Łazienkowskiej tak wysoko jak z Podbeskidziem. Takie mecze na Legii to rzadkość. Problem w tym, że od dwóch sezonów warszawianom u siebie coraz częściej przytrafiają się potknięcia. Łazienkowska przestała być ich twierdzą.

Osiem wygranych z rzędu, aż 13 meczów bez porażki - to bilans domowych meczów Legii z sezonu 2013/14. Dobrą passę legionistów przerwała wówczas porażka z Ruchem Chorzów (1:2). Ale przytrafiła się ona dopiero w 35. kolejce ekstraklasy, przed którą piłkarze Berga byli już pewni zdobycia drugiego mistrzostwa z rzędu.

Od tamtego czasu Legia takiej serii nie miała. Poprzedni sezon zaczęła od porażki z Zawiszą Bydgoszcz w meczu o Superpuchar Polski (2:3). Goście strzelili wtedy w Warszawie trzy bramki i choć legioniści grali rezerwowym składem, to dali pierwszy sygnał innym zespołom z ekstraklasy, że na Legii można wygrać i nie ma się czego bać. 10 dni po tamtym spotkaniu nie przestraszył się GKS Bełchatów, który na inaugurację ligi wygrał w stolicy 1:0.

Choć kolejne drużyny aż tak często na Łazienkowskiej nie wygrywały, to i tak zaczęły urywać punkty. W poprzednim sezonie najdłuższa passa ligowych zwycięstw u siebie kończyła się dla Legii po trzech meczach. Poza GKS z Łazienkowskiej z kompletem punktów wyjeżdżały Jagiellonia, Lech i Zawisza. Z jednego punktu cieszyli się Górnik, Lech i Wisła.

Piłkarze Legii powtarzają, że własny stadion jest dla nich drugim domem. Miejscem, w którym czują się pewnie, komfortowo, znają każdy centymetr trawy. Jeszcze częściej podkreślają, jak ważny dla nich jest doping kibiców, że fani to ich 12. zawodnik. Wyniki u siebie zaczynają jednak temu przeczyć. A margines błędu się zmniejsza. Jeśli Legia chce odzyskać mistrzostwo, to takie wpadki na własnym terenie jak ostatnio z Koroną (1:2) powinny zdarzać się jej raz, dwa razy na rundę.

Mecz z Zorią Ługańsk w czwartek o godz. 21 na Łazienkowskiej. Legii, by awansować do fazy grupowej Ligi Europy, wystarczy remis. W lidze, by odzyskać mistrzostwo, remisy jednak nie wystarczą.