Stremowany debiutant, Głośne wejście "Jurasa" i #UwolnićMaćka [SPOSTRZEŻENIA]

W niedzielę przy Łazienkowskiej głośne wejście miał pełniący rolę spikera Łukasz Jurkowski, debiut w lidze zaliczył Rafał Makowski, a kibice wspierali Macieja Dobrowolskiego i docenili występ Duszana Kuciaka - spostrzeżeniami po meczu Legii z Wisłą Kraków dzielą się Konrad Ferszter i Bartłomiej Kubiak z Legia.sport.pl


Stremowany debiutant

Dla 19-letniego Rafała Makowskiego mecz z Wisłą Kraków był debiutem w ekstraklasie. Piłkarz, który w czwartkowym spotkaniu z FK Kukesi w Lidze Europy wystąpił przez 30 minut, w niedzielę znalazł się w podstawowej jedenastce kosztem Michała Pazdana. Sprowadzony latem z Jagiellonii Białystok zawodnik doznał urazu na rozgrzewce i nie był w stanie pomóc warszawianom w ligowym klasyku.

Zastępujący go Makowski, jak na debiutanta, poradził sobie nieźle. 19-latek wystrzegł się poważniejszych błędów, ale początek meczu był dla niego wyjątkowo trudny. Występujący w roli defensywnego pomocnika wychowanek Legii nie nadążał za akcjami Wisły, a zwłaszcza za Rafaelem Crivellaro. Mimo kilku wpadek - otuchy młodszemu koledze dodawali pozostali piłkarze. Tak jak Dominik Furman, który w pierwszej połowie, po jednym z nieudanych podań Makowskiego podbiegł do niego, i poklepał po plecach. Albo Duszan Kuciak, który niemal za każdym razem spokojnie korygował ustawienie 19-latka we własnym polu karnym przy rzutach rożnych dla Wisły.

Głośne wejście "Jurasa"

"Ceee...." - punktualnie o 17.30 "Juras", czyli nowy spiker Legii (dla niewtajemniczonych były zawodnik MMA, obecnie komentator sportów walki, a także kibic i ambasador Legii) krzyknął do mikrofonu. Swoim głośnym i długim okrzykiem aż przerwał naszą rozmowę z legijnymi analitykami (Goncalo Feio i Maciejem Krzymieniem). Zamurowało nas, ale na żywiołową reakcję kibiców "Juras" czekać nie musiał. Ci, choć stadion na pół godziny przed meczem wypełniony był może w połowie, odpowiedzieli mu jeszcze głośniej ("Ce... Ce... CeWuKa... CeWuKaes Legia").

Po chwili "żyleta" ze specjalną dedykacją dla "Jurasa" zaintonowała przyśpiewkę "Złodzieje i pijacy". Za co nawet dostała podziękowania od nowego spikera. Po kilkunastu minutach, tuż przed meczem, "Juras" odczytał składy legionistów. I to właściwie był koniec show nowego spikera. W trakcie spotkania już się nie odzywał (m.in. o bramce Dominika Furmana kibiców poinformował drugi spiker - Dariusz Urbanowicz).

Trema? Raczej nie. Po meczu "Juras" na swoim Twitterze odpisał jednemu z internautów, że dopóki nie wyrobi sobie licencji spikera, to po prostu nie może odzywać się w trakcie meczu. Przed meczem swoją nową pracę rozpoczął jednak z przytupem. Wstęp miał wyrazisty. Trochę w stylu Wojciecha Hadaja, który przez ostatnie kilkanaście lat pracując jako spiker, był wyrazisty (momentami kontrowersyjny), ale też nie szczędził gardła na meczach Legii.

Kuciak uwielbiany

Była 59 min meczu, kiedy do wykonania rzutu karnego szykował się Rafał Boguski. "Duszan! Kuciak!" - skandowała "żyleta" za plecami Słowaka. Wsparcie pomogło. Bramkarz Legii wyczuł intencje strzelca i odbił piłkę. Warszawianie wciąż prowadzili 1:0, a 30-latek, podobnie jak kibice, cieszył się bardzo ekspresywnie. Po chwili odwrócił się w stronę trybuny zachodniej, jedną rękę przyłożył do serca, a drugą wskazał na miejsce, gdzie zwykle zasiada jego żona i córka.

Postawę Kuciaka raz jeszcze docenili kibice. Po ostatnim gwizdu sędziego, ci fani, którzy pozostali jeszcze na trybunach ponownie skandowali imię i nazwisko Słowaka. To nie pierwsza taka sytuacja. Trzy tygodnie temu, przed pierwszym spotkaniem z FC Botosani, to 30-latek, jako jedyny nie został wygwizdany po porażce z Lechem Poznań. Zaangażowanie, forma i oddanie bramkarza klubowi z Łazienkowskiej - to wszystko złożyło się na szacunek, na który Słowak mocno zapracował przez ostatnich pięć lat pobytu w Legii.

#UwolnićMaćka

Przed niedzielnym spotkaniem przed stadionem przy Łazienkowskiej sprzedawane były koszulki z hasłem "Uwolnić Maćka". Podczas meczu, na "żylecie" zawisła tylko jedna flaga. Z takim samym napisem. Wsparcie i solidarność w sprawie wykazali też przyjezdni, którzy w swoim sektorze wywiesili podobny transparent. Wszystko to dla Macieja Dobrowolskiego, kibica stołecznej drużyny, który od ponad trzech lat przebywa w areszcie.

Były dziennikarz tygodnika "Nasza Legia" i działający w Stowarzyszeniu Kibiców Legii Warszawa Dobrowolski do aresztu trafił w 2012 roku i przebywa w nim do dziś pod zarzutem przemytu narkotyków z Holandii. Chociaż w sprawie odbyło się już ponad 60 rozpraw, to żaden wyrok nie zapadł. Dobrowolski nigdy wcześniej nie był karany. Nie brał udziału w stadionowych zadymach, nigdy nie był zatrzymany choćby z jednym skrętem. Żaden inny świadek (w tym także inni koronni) nie potwierdził jego udziału w kupowaniu marihuany. Mimo to sąd konsekwentnie trzyma go w areszcie. Trwa jego proces, ale wyroku nie ma.

Kucharczyk na łopatkach

Było dobrych kilkadziesiąt sekund po ostatnim gwizdku sędziego, a Michał Kucharczyk wciąż leżał na murawie trzymając się za głowę. Kiedy piłkarze obu drużyn dziękowali sobie za dobre spotkanie, 23-latek ciągle sam zdawał się rozmyślać nad wynikiem rywalizacji z krakowianami. Wyraźnie niezadowolony skrzydłowy Legii chciał uciec do szatni, ale zatrzymał go reporter stacji Canal+. Kucharczyk nie był z tego powodu zadowolony.

Możemy tylko przypuszczać, że zawodnik wciąż rozmyślał nad sytuacją z początku drugiej połowy. 23-latek otrzymał doskonałe podanie od Nemanji Nikolicia, ale chociaż znajdował się w odległości sześciu metrów przed pustą bramką, to gola nie strzelił. Trafił w słupek. Niespełna 20 minut później wyrównał Wilde - Donal Guerrier i Wisła, chociaż w Warszawie powinna przegrywać 0:2, z Łazienkowskiej wywiozła cenny punkt.