Awaria legijnego terminatora. Kto zastąpi Tomasza Jodłowca?

Niezniszczalny Tomasz Jodłowiec podczas meczu Ligi Europejskiej w Tiranie doznał urazu. Kto powinien go zastąpić w meczu z Górnikiem Łęczna?


Czwartkowy mecz był dla Legii pechowy - nie tylko ze względu na organizacyjny bałagan i przerwanie gry na początku drugiej połowy. Przede wszystkim ze względu na urazy liderów Legii. Dramatyczne chwile przeżył Ondrej Duda, trafiony kamieniem rzuconym z trybun. Słowak dochodzi już do siebie, nosi specjalny opatrunek, ale chociaż sam chce grać, to o piłce powinien na razie zapomnieć. - Zazwyczaj przerwa przy tego typu urazach trwa kilka dni. Zobaczymy, jak Ondrej będzie się czuł w sobotę, od tego uzależniamy jego występ w niedzielę - powiedział na piątkowej konferencji Henning Berg.

Poważniejsza jest kontuzja Tomasza Jodłowca. Środkowy pomocnik Legii musiał zejść z boiska jeszcze w pierwszej połowie starcia z FK Kukesi. Okazało się, że po jednym ze zrywów do piłki naciągnął mięsień dwugłowy uda. Potem próbował jeszcze biegać, ale w 41. minucie poprosił o zmianę. - Na razie nie wiemy wiele o urazie Tomka - przyznał Berg. Nie musiał jednak dodawać, że występ "Jodły" w niedzielnym meczu z Górnikiem w Łęcznej (początek o godz. 18) jest wykluczony. O tym lekarze Legii wiedzieli już na murawie w Tiranie.

Berg w Legii zmagał się już z wieloma problemami kadrowymi - szukał następcy Radovicia, eksperymentował z napastnikami, podmieniał bramkarzy - ale o środek pola z reguły nie musiał się martwić. Jodłowiec od dłuższego czasu jest w Legii piłkarzem niemal niezastąpionym. W poprzednim sezonie spędził na boisku 4733 minuty - najwięcej nie tylko w swoim zespole, ale i całej ekstraklasie. Biorąc pod uwagę wszystkie rozgrywki, zaliczył 57 meczów - to też europejska czołówka. Mimo że Berg jest znanym (choć w tym sezonie umiarkowanym) entuzjastą systemu rotacji w podstawowym składzie, to miejsce dla "Jodły" przewidywał niemal za każdym razem. 29-letni pomocnik nie opuścił żadnego z 32 ostatnich meczów Legii. Słowem: był niezniszczalny niczym terminator.

Kto więc zastąpi Jodłowca w środku pola w meczu z Górnikiem? Wielkiego wyboru nie ma. Norweski szkoleniowiec wciąż nie może liczyć na Ivicę Vrdoljaka. Kapitan Legii zmaga się z bólem w kolanie, nie wiadomo nawet, kiedy wróci do gry. Alternatywą dla Jodłowca jest jeszcze Michał Kopczyński. 23-latek wrócił do Warszawy z wypożyczenia do Wigier Suwałki, ale na razie walczy dopiero o miejsce w zespole Berga. Poza tym niedawno miał problemy z żebrami.

Wygląda na to, że partnerem Dominika Furmana będzie w pomocy Michał Masłowski. - Rzeczywiście, jest głównym kandydatem do gry - przyznał Berg.

Niedawno wydawało się, że sprowadzony zimą pomocnik był największym wygranym letniego obozu w Leogang. W sparingach ze Steauą i Dynamem Kijów grał najdłużej ze wszystkich legionistów. Berg wystawiał go w środku pomocy, za plecami Nemanji Nikolicia albo na lewym skrzydle. Norweg szykował go na następcę Ondreja Dudy, który był o krok od transferu do Interu Mediolan. Z przenosin do Włoch wyszły jednak nici, a Masłowski z pozycji playmakera i kandydata na lidera Legii został zdegradowany do roli rezerwowego. Nawet gdy Słowak nie wychodził w pierwszym składzie (jak np. w Superpucharze Polski z Lechem), to "Masło" z ławki się nie podnosił. Berg wolał w miejsce Dudy postawić na młodego Adama Ryczkowskiego.

W końcu nadarza mu się jednak okazja, by przekonać Berga do swoich umiejętności gry w środku pola. - Zdecydowanie najlepiej czuję się jako ofensywny pomocnik - mówił niedawno Masłowski. - Wychodzi mi to lepiej niż gra na skrzydle. Lubię być tak ustawiany. Mam wtedy przed sobą całe boisko, co stwarza mi możliwości do zagrania prostopadłej piłki do napastników.

W niedzielę będzie miał szansę poprowadzić swój zespół do piątego kolejnego zwycięstwa. Motywacja jest tym większa, że Legia Górnikowi ma coś do udowodnienia. W zeszłym sezonie w Łęcznej przegrała wysoko, aż 1:3. Czy z Masłowskim w roli lidera wyrówna rachunek?