Lech potężnieje i bije Legię

Przy 40 tysiącach kibiców mistrz kraju Lech pokonał w Poznaniu 3:1 Legię, zdobywcę Pucharu Polski.


W środku boiska Daniel Thomalla błyskawicznie oddał piłkę do Darko Jevticia. Reprezentant szwajcarskiej młodzieżówki szybkim zagraniem między obrońców Legii wypuścił innego pomocnika Karola Linetty'ego. A 20-latek przebiegł kilkadziesiąt metrów i w sytuacji sam na sam wbił gola na 3:0.

Niemal cała drużyna Legii stała na połowie rywali, większość nie zdążyła nawet przekroczyć środkowej linii, aby próbować ratować sytuację. Musieli być w szoku, Lech rozegrał szybki atak w stylu Borussii Dortmund Juergena Kloppa. Postęp w grze poznańskiej drużyny w ostatnim półroczu zadziwia. Już wiosną Lech lepiej grał w piłkę od Legii, ale w piątek mistrz kraju powalił stołecznego rywala. Świadomy tego trener zespołu z Warszawy Henning Berg aż przysiadł na ławce. I ostatnie minuty oglądał już, siedząc. Nie było sensu się podnosić. Ledwie pół roku miał w ręku wszystkie atuty. Grając z Lechem, wystarczyło tupnąć nogą, aby piłkarze z Poznania się schowali.

Ale to już przeszłość. Mecz o Superpuchar Polski pokazał, że rywalizacja między nimi nabrała zupełnie nowej dynamiki. Widzieliśmy, że wiosną Lech nabierał prędkości, a Legia wyraźnie zwalniała, ale wydawało się, że w nowym sezonie różnica się zamaże. Tymczasem w tej chwili poznaniacy osiągnęli sportową przewagę, jakiej Legia między 2012 a 2014 rokiem nie posiadała nawet w chwilach szczytu formy.

Fatalnej gry Legii nie zamazał nawet Ondrej Duda. On, wprowadzony w przerwie, chociaż za chwilę ma odejść, najpewniej do Interu Mediolan, został rzucony przez Berga na boisko przy stanie 0:2, aby ratować twarz. Na tle swoich kolegów wyróżniał się nawet techniką biegu, poruszaniem, ale zaraz przecież zniknie.

Znów niezrozumiała była polityka kadrowa Berga, który miał przebudować posiniaczony zespół i znów stworzyć zespół, który ma stać się krajowym hegemonem. Nic z tego, wydaje się, że drużynę lepi po omacku i bez logiki.

Latem szukał zastępstwa dla Dudy - przeznaczony na sprzedaż nie grał w sparingach - i inwestował w Michała Masłowskiego na pozycji ofensywnego pomocnika. Tymczasem gdy w piątek doszło do pierwszego oficjalnego meczu, wystawił na tej pozycji...18-latka Adama Ryczkowskiego. Zwycięzca Centralnej Ligi Juniorów z poprzedniego sezonu na tej pozycji wcześniej nie był nawet próbowany. Zupełnie zawiódł, został zmieniony w przerwie. Na boisku nie pojawił się jednak Masłowski, a wszedł... przeznaczony na sprzedaż Duda. Masłowski zagrał 17 minut.

Nie wypalił też plan Berga na mecz. Legia kupiła latem najlepszego obrońcę ligi - Michała Pazdana, ale Norweg postanowił... wystawić go na środku pomocy. Dzięki temu drużyna broniła się pięcioma obrońcami z tyłu - wariant używany w zeszłym sezonie w meczach europejskich pucharów - a to w defensywie zabrakło jakości, bo mylił się Igor Lewczuk. Czyli zawodnik, który wskoczył do składu w miejsce Pazdana. Dwa gole dla Lecha padły po rykoszecie od jego nogi.

Niewiele dowiedzieliśmy się o Nemanji Nikoliciu, trzykrotnym królu strzelców ligi sklasyfikowanej nieco niżej niż polska (węgierska - 27, polska - 19). Miał wnieść skuteczność, lecz nie dostawał podań w polu karnym. Reklamowano go jako zawodnika potrafiącego grać kombinacyjnie, ale zwykle szeroko rozkładał ręce, gdy nie zauważali go koledzy.

Lech w podstawowym składzie wymienił tylko jeden trybik w porównaniu z mistrzowskim sezonem - Marcin Robak zastąpił Zaura Sadajewa. Robak miał zapewnić to, czego nie potrafił Czeczen, czyli skuteczność. Nie udało mu się rozwinąć skrzydeł tak jak wspomnianemu Thomalli, który zmienił go w przerwie. Były reprezentant juniorów Niemiec grał zdecydowanie, najczęściej odgrywał z pierwszej piłki. O ile o przydatności Nikolicia dla Legii i Robaka dla Lecha niewiele można jeszcze powiedzieć, tak wydaje się, że Lech skorzysta ze strzelca 10 goli w ubiegłym sezonie ligi austriackiej. Z nowych zawodników na boisku pojawił się też Dariusz Dudka, ale grał krótko.

To trzecie zwycięstwo Lecha w meczach z Legią w tym roku. Legii udało się wygrać tylko finał Pucharu Polski. Za tydzień start ekstraklasy.