Jak kupować, to z Bałkanów, czyli Serbowie, którzy dawali Legii trofea

Dragomir Okuka, Stanko Svitlicia, Aleksandar Vuković, Miroslav Radović, Danijel Ljuboja - to Serbowie, którzy w ostatnich latach pomagali Legii zdobywać mistrzostwa. Czy Nemanja Nikolić będzie kolejnym piłkarzem, który sprawdzi się na Łazienkowskiej?


Pierwszym zawodnikiem, którego Legia sprowadziła przed nowym sezonem jest Nemanja Nikolić. Nowy napastnik ma co prawda węgierskie obywatelstwo, ale z pochodzenia jest Serbem. Jeśli pójdzie śladem swoich rodaków, których zatrudniano w ostatnich latach przy Łazienkowskiej, to szybko zostanie ulubieńcem kibiców.

W ostatnich latach Legia miała dobrą rękę do Serbów, których sprowadzała na Łazienkowską. Trend ten zapoczątkował w 2002 r. Dragomir Okuka. Serbski trener w drugim sezonie swojej pracy przy Łazienkowskiej zdobył mistrzostwo (pierwsze dla Legii od 1995 r.), rozkochując w sobie kibiców. Ci po kilku latach wybrali go trenerem dziesięciolecia (2000-2010 r.).

Nie zapomnieli o nim nawet ostatnio, kiedy Okuka przyleciał do Warszawy, jako ekspert serbskiej telewizji przy okazji finału Ligi Europy (Dnipro - Sewilla). Serb został w Warszawie kilka dni, pojawił się na meczu Legii z Wisłą. Chwilę po tym, jak na stadionie przywitał go spiker, trybuny zaczęły skandować jego imię i nazwisko.

Jednymi z pierwszych decyzji Okuki po tym, jak został trenerem było ściągnięcie do drużyny swoich rodaków - Stanko Svitlicy i Aleksandara Vukovicia. To na nich opierała się gra Legii w mistrzowskim sezonie. Vuković asystował, a Svitlica zdobywał bramki, dzięki którym po siedmiu latach Legia znowu triumfowała w lidze. Choć w kolejnym sezonie legioniści nie obronili tytułu, to Svitlica - z 24 bramkami na koncie - został pierwszym zagranicznym królem strzelców ekstraklasy (od tamtej pory, żaden z legionistów w jednym sezonie nie poprawił jego wyniku). Serbski napastnik w Warszawie spędził jeszcze pół roku i za 270 tys. euro został sprzedany do Hannoveru 96.

Vuković z kolei po krótkim epizodzie w greckim Ergotelisie wrócił do Legii wiosną 2005 r. Już w kolejnym ponownie był mistrzem Polski - trenerem Legii był wtedy Dariusz Wdowczyk. W kolejnych latach Serb do swoich trofeów dołożył jeszcze Puchar i Superpuchar Polski.

Po mistrzowskim sezonie 2005/06 Wdowczyk ściągnął do klubu Miroslava Radovicia. Historia Serba w Legii to ciągłe wzloty i upadki, jednak w ostatnich trzech sezonach był prawdziwym liderem drużyny. Strzelał, asystował, miał posłuch w szatni. O tym, ile znaczył dla drużyny, przekonali się wszyscy, kiedy w lutym został sprzedany do Chin. Po jego odejściu szatnia się rozsypała, czego efektem był brak mistrzostwa Polski.

Radović zdobył w Legii dwa mistrzostwa Polski i cztery Puchary Polski. Przynajmniej połowę z tych trofeów to w dużej mierze jego zasługa. Trzeba jednak przyznać, że najwyższą formę osiągnął, gdy do klubu przyszedł kolejny Serb, czyli napastnik Danijel Ljuboja.

Ljuboję do Legii ściągnął Maciej Skorża i od pierwszego jego meczu widać było, że to był strzał w dziesiątkę. Technika, spryt, sztuczki techniczne, piękne bramki - za to kibice pokochali Ljuboję. Świetnie wyglądała też jego współpraca z Radoviciem, a efektem tego był Puchar Polski i mistrzostwo zdobyte przez dwa sezony jego gry w barwach Legii.

Krnąbrny Serb opuścił Legię po sezonie 2012/13 w atmosferze skandalu (po finale PP balował razem z Radoviciem w jednym z warszawskich klubów). Ale dla wielu osób, nie tylko kibiców Legii, jest ostatnim najlepszym piłkarzem, który biegał po polskich boiskach.

O ile wyżej wymienionych zawodników z Serbii, którzy grali przy Łazienkowskiej należy chwalić, tak w Legii zdarzali się także piłkarze, którzy do klubu nigdy trafić nie powinni. Do tej grupy zaliczają się bramkarz Zoran Mijanović (cztery mecze), pomocnik Rudi Gusnić (cztery mecze), pomocnik Ajazdin Nuhi (10 meczów) czy sprowadzony w 2010 roku obrońca Srdja Kneżević, który przez półtora roku tylko pięciokrotnie wystąpił w pierwszym zespole. Przy Łazienkowskiej grali także obrońcy Veselin Djoković (19 meczów) oraz Mirko Poledica (14 meczów).

Jeżeli pozyskany przez Legię Nikolić będzie tak skuteczny jak na Węgrzech, to kibice szybko mogą mieć nowego idola. Urodzony w Serbii 28-latek ostatnie osiem lat w barwach Kaposvári Rákóczi FC i Videotonu strzelił 139 goli w 239 meczach. Jeśli podtrzyma tę skuteczność w Warszawie - co już zapowiedział - może zapisać się historii klubu jako kolejny Serb, który poprowadził Legię do mistrzostwa.