Koszykarze Legii grają mecz o finał

Kilka tygodni temu zostałoby to uznane za sensację, teraz byłaby to tylko logiczna konsekwencja ostatnich dni. Koszykarze Legii rosną w siłę od początku play-off i jeśli dzisiaj wygrają w Ostrowie Wlkp. ze Stalą, to awansują do finału pierwszej ligi.


Stal na tym poziomie gra od trzech sezonów i po wzmocnieniach sprzed roku wygrała rundę zasadniczą z bilansem 20-6. W jej trakcie nie przegrała meczu u siebie, Legię pokonała dwukrotnie, jej lider Tomasz Ochońko został wybrany na najlepszego koszykarza ligi. W ćwierćfinale Stal rozbiła Zagłębie Sosnowiec 3-0.

Legia jest beniaminkiem. Z silnym, szerokim składem, ale jednak drużyną, która wielu rzeczy się uczy. Po wygraniu 15 z 26 meczów w sezonie, po nierównej grze w końcówce (dwie porażki u siebie ze słabszymi rywalami) legioniści, też po nierównej grze, pokonali w ćwierćfinale Spójnię 3-1.

W półfinale faworytem była Stal, ale Legia okazała się twardsza, niż się wydawało. Mimo straty kontuzjowanego Marcela Wilczka legioniści byli bliscy wygranej w pierwszym meczu w Ostrowie. Przegrali go, ale zwyciężyli w drugim, wykorzystując kłopoty Stali (kontuzja Tomasza Andrzejewskiego).

W meczu nr 3 w Warszawie ulegli gościom 83:86 po trójce Wojciecha Żurawskiego, który takie rzuty trafia raz na kilka lat, dzień później twardą obroną i pasją doprowadzili do wyrównania, pokonując Stal 67:59. I dzisiaj, o 18.30 w małej, ciasnej i gorącej hali w Ostrowie Wlkp., legioniści rozegrają mecz decydujący.

Będzie to piąty mecz Stali z Legią w ciągu 12 dni, siódmy w tym sezonie. Czy drużyny są w stanie wymyślić coś oryginalnego, coś, co zaskoczy rywala? Większość trenerów i koszykarzy, którzy grali w jakichkolwiek play-off, powie, że nie. Że liczyć się będą koncentracja, walka i ambicja, twarda obrona, skupienie na szczegółach. Zmiany w taktyce? Poprawienie drobiazgów, nic więcej.

Stali, drużynie ataku, będzie zależało na "przerzuceniu" rywala - tak, jak w meczu nr 3, gdy ostrowianie mieli aż 15 na 26 za trzy. Gospodarze będą liczyć na błyskotliwego Ochońkę, który może i rzucać, i rozgrywać oraz na strzelców Adriana Sulińskiego i Wojciecha Pisarczyka, którzy zdolni są seriami trafiać z dystansu. Czy Stali pomogą jej hala, kibice, atmosfera?

Legia, zespół obrony, będzie chciał grać twardo w defensywie i utrzymać dużą intensywność gry, którą umożliwiają częste zmiany i szeroka ławka rezerwowych. Wszędobylski Łukasz Wilczek ma zapewnić dobrą organizację gry, Cezary Trybański - chronić kosz, a superrezerwowy Arkadiusz Kobus, który w półfinale rzuca po 16,7 punktu, trafiać do kosza na różne sposoby.

- Będzie dużo walki, będzie krew, pot. Szanse oceniam 50 na 50. Zrobimy wszystko, żeby wywieźć z Ostrowa zwycięstwo. Jak będziemy mieli swój dzień, na pewno wygramy - mówi Kobus.

Awans beniaminka do finału nie byłby na tym poziomie wyczynem niespotykanym, dwa lata temu Śląsk Wrocław - też ówczesny beniaminek odradzający się z nizin - wziął pierwszą ligę szturmem, wygrywając 36 z 42 meczów. Ale dla legionistów byłby to sukces, bo przedsezonowy plan zakładał miejsce w czwórce i walkę w play-off. To już się udało, wszystko ponad to zapisane zostanie na duży plus.

Porażka? Niczego nie zepsuje. Legia od pięciu lat plan odrodzenia potęgi realizuje krok po kroku i ze spokojem - awans do ekstraklasy zaplanowano na przyszły sezon, rok 2016, stulecie klubu.

Wystarczy jednak spojrzeć na koszykarzy Legii, by być pewnym - oni czekać nie chcą. W Ostrowie rzucą wszystkie siły, by wygrać.